- Reklama -

Podróżujący z USA i UE mogą uniknąć kwarantanny w Anglii

0

Poluzowanie obostrzeń dotyczących podroży międzynarodowych sprawi, że miliony osób będą mogły odwiedzać przyjaciół i rodziny w Anglii.

Wszyscy podwójnie zaszczepieni podróżni z USA i większości krajów Europy otrzymają “status szczepienia”- a to oznacza, że będą mogli uniknąć kwarantanny po przybyciu do Anglii.

The Guardian ujawnił we wtorek, że rząd zamierza ogłosić znaczne złagodzenie obostrzeń dotyczących podróży międzynarodowych. To umożliwi milionom osób na odwiedzenie przyjaciół i rodziny w Anglii, a także może znacznie zmienić sytuację w sektorze turystyki i lotnictwa.

Jesteś zaszczepiony? Nie musisz odbywać kwarantanny

Po środowym spotkaniu ministrów ogłoszono, że osoby w pełni zaszczepione w USA i w krajach Europejskich będą traktowane tak samo jak w pełni zaszczepieni mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Prawo te wejdzie w życie od poniedziałku, 2 sierpnia 2021 roku, od 4:00 rano.

Obecnie tylko ci, którzy otrzymali dwie dawki szczepionki podane przez NHS kwalifikują się do tzw. “Covid pass”, którą mogą okazać przekraczając granicę. W przypadku wjazdu do Anglii z zagranicy – tacy podróżni mogą uniknąć kwarantanny (warunkiem jest zrobienie testu przed przekroczeniem granicy i dwa dni od przybycia – oraz oczywiście uzyskanie wyniku negatywnego obu testów).

Decyzja została podjęta przez ministrów w dniu w którym Wielka Brytania odnotowała wzrost zachorowań na koronawirusa. W środę zgłoszono 27 734 nowych przypadków zachorowań i 91 zgonów. Dla porównania – we wtorek zgłoszono 23 511 nowych zachorowań i 131 zgonów.

Sekretarz ds. transportu Grant Shapps potwierdził, że zmiany odnośnie podróży i przekraczania granicy będą dotyczyć osób, które są w pełni zaszczepione preparatem zatwierdzonym przez amerykańskie i unijne organy regulacyjne.

Osoby podróżujące z Europy – w tym z UE, a także Norwegii, Islandii, Szwajcarii, Lichtensteinu, Monako, Andory i Watykanu – będą musiały pokazać przy przekraczaniu granicy swój „cyfrowy certyfikat Covid”. Osoby przylatujące z USA będą mogły okazać otrzymaną po zaszczepieniu papierową kartę. Jedynym wyjątkiem są podróżni przyjeżdżający z Francji, którzy po przyjeździe muszą poddać się kwarantannie.

Jak podkreślił Grant Shapps – “to wielki krok w kierunku umożliwienia podróży, w tym podróży służbowych”. Shapps potwierdził również, że wkrótce loty międzynarodowe będą mogły zostać wznowione, a wymagania dotyczące kluczowych pracowników – kierowców, zostaną złagodzone.

Czy podobne zasady wejdą w życie w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej?

Biorąc pod uwagę, że kwestie zdrowia są sprawą podlegającą zdecentralizowania, będzie to zależało od rządów Szkocji, Walii i Irlandii Północnej czy zostaną tam wprowadzone podobne zasady. Jak podkreśla The Guardian – administracja walijska prawdopodobnie przyjmie taką samą politykę.

Ponadto wiele krajów UE już od jakiegoś czas akceptuje brytyjskie “Covid pass” jako dowód szczepienia. Niestety, USA na początku tego tygodnia ogłosiło, że ich surowe ograniczenia pozostaną aktualne.

Pomimo porozumienia Joe Bidena i Borisa Johnsona zwartego w zeszłym miesiącu na szczycie G7 – Wielka Brytania kontynuowała swoje kroki bez wzajemnego porozumienia z USA.

Strach przed wariantem Delta

Sekretarz prasowy Białego Domu, Jen Psaki, powiedziała w poniedziałek, że obywatele spoza USA, którzy byli w Wielkiej Brytanii na 14 dni przed podróżą do Stanów nie zostaną wpuszczeni do kraju. Wszystko to z powodu rozpowszechniania na Wyspach się wariantu Dellta.

Już od jakiegoś czasu na rząd Wielkiej Brytanii została wywołana presja, aby złagodzić restrykcje nałożone na w pełni zaszczepionych podróżnych.

Mimo to, Partia Pracy wcześniej skrytykowała złagodzenie ograniczeń, a wiceprzewodnicząca partii, Angela Rayner, nazwała ten ruch „lekkomyślnym” i ostrzegała, że ​​może to doprowadzić do importu większej liczby wariantów – chociażby wariantu Delta.

Prof. Christine Pagel, dyrektor Jednostki ds. Badań Klinicznych w UCL, powiedziała również Guardianowi, że zaszczepione osoby nadal mogą zarazić się COVID-19.

„Z definicji warianty, o które najbardziej się martwimy, to te, które infekują zaszczepione osoby” – powiedziała Pagel. „Dlatego zwalnianie zaszczepionych osób z kwarantanny nie ma sensu, jeśli najbardziej martwimy się tymi groźnymi szczepami koronawirusa.”

„Jeśli obecne zmniejszenie liczby przypadków jest tutaj realne i jeśli rzeczywiście jesteśmy na dobrej drodze, to dlaczego mielibyśmy ryzykować?” pyta Pagel.

Pagel ostrzegła również, że wznowienie podróży między USA a UE oznaczałoby, że „wariant, który pojawi się gdziekolwiek, rozprzestrzeni się wszędzie”.

„Powinniśmy wykorzystać fakt, że jesteśmy wyspą i mamy znacznie większą kontrolę nad potencjalnym rozprzestrzenianiem się nowych wariantów” powiedziała Pagel.

- Reklama -

Kobiety sukcesu z Women’s Business Link

0

Przyjechały do Wielkiej Brytanii chcąc podszlifować język i zdobyć pierwszą pracę. Teraz – po kilku latach prowadzą własne firmy, odnoszą sukcesy zawodowe i spełniają marzenia. Poznajcie kobiety z Women’s Business Link.

Katarzyna Bogusławska, Sylwia Starzyńska, Joanna Paliński i Monika Serafińska to kobiety sukcesu. Dziś opowiadają o swojej drodze i zachęcają inne kobiety, aby odważniej sięgały po swoje marzenia.

Wszystkie poznały się podczas jednego z eventów biznesowych Polish Business Link w Londynie. Krótko po tym spotkaniu narodziła się idea Women’s Business Link – platformy, która jednoczyłaby przedstawicielki różnych profesji i miejsca – wymiany doświadczeń. W momencie założenia WBL każda z nich miała już za sobą długą i krętą drogę zawodową oraz łączyła pracę z byciem mamą.


Jak połączyć karierę zawodową z rolą mamy?

Katarzyna Bogusławska, jedna z założycielek WBL przyjechała do Wielkiej Brytanii aby dokończyć studia. “Planowałam pracować jako dziennikarka albo tłumacz i zależało mi aby dobrze nauczyć się angielskiego. Gdy skończyłam studia magisterskie na Greenwich University, podjęłam kilka kursów dla tłumaczy i zaczęłam pracować w sądach” opowiada Katarzyna Bogusławska. “Ta praca i całe środowisko bardzo mnie wciągnęło i odkryłam, że prawo jest moim prawdziwym powołaniem.”

Katarzyna jest obecnie uznanym adwokatem i partnerem w prestiżowej kancelarii Carter Lemon Camerons LLP. Specjalizuje się w prawie handlowym, a jej klientami jest wiele znanych firm.

“Moje pierwsze lata kariery prawniczej zbiegły się z posiadaniem dzieci. Był to dla mnie bardzo trudny okres” opowiada Katarzyna. “Cierpiałam pracując długie godziny z dala od dzieci i wiele razy myślałam o porzuceniu kariery. Wiem, że z takimi dylematami muszą mierzyć się wszystkie pracujące matki i cieszę się, że obecnie jest łatwiej łączyć pracę zawodową z wychowaniem dzieci. Kilkanaście lat temu kobiety wciąż musiały wybierać pomiędzy dziećmi a karierą. Mnie udało się uzyskać obydwa cele ale było to przypłacone ciężką pracą.”

Networking to podstawa

Monika Serafińska również trafiła do Wielkiej Brytanii chcąc podszkolić język i spróbować swoich sił w nowym miejscu. Nie planowała zostać tam na dłużej, ale w Londynie poznała swojego męża i założyła rodzinę. Dzisiaj prowadzi firmę oferując usługi wirtualnej asystentki.

“Przez pierwsze lata pobytu w Londynie, nie miałam styczności z Polkami prowadzącymi własne firmy. Zmieniło się to kilka lat temu, kiedy z racji wykonywanej pracy rozpoczęła się moja przygoda z networkingiem” opowiada Monika.

“Widzę dużą potrzebę w organizowaniu spotkań i łączeniu kobiet – wzajemnym inspirowaniu się oraz dostarczaniu wiedzy na temat prowadzenia biznesu w UK. Chcemy łamać schematy emigrantek w Wielkiej Brytanii mówiące o braku możliwości rozwijania swojej działaności” dodaje Monika. “Uważam, że należy otaczać się wspierającymi oraz inspirującymi ludźmi!”

Ciężko jest uwierzyć w siebie

“Gdy zaczęłam pracę w kancelariach londyńskiego City, moim problemem był brak pewności siebie i tzw. imposter syndrom (tzw. “Syndrom oszusta” – pomimo zewnętrznych dowodów własnej kompetencji osoby takie pozostają przekonane, że nie zasługują na osiągnięty sukces)” opowiada Katarzyna Bogusławska.

“Sama się ograniczałam: czułam, że z powodu płci i akcentu nie mogłam konkurować z moimi angielskimi kolegami. Dopiero wygranie kilku ważnych spraw i obserwacja zadowolonych klientów uświadomiły mi, że w tym zawodzie przede wszystkim liczy się ekspertyza”.

Dzisiaj Katarzyna niejednokrotnie wspiera poradami prawnymi inne członkinie Women’s Business Link. Podkreśla, że często musi przypominać innym kobietom, że nie powinny wątpić w swoje umiejętności. “Kobiety często nie zdają sobie sprawy jak wiele w życiu robią i często trzeba im o tym przypominać.”

“Pomimo dobrego przygotowania od strony logistycznej, rejestracji firmy czy ubezpieczenia miałam problem z upublicznieniem swojego biznesu” dodaje Monika. “Wciąż miałam poczucie, że czegoś nie dopracowałam i nie jestem gotowa, aby mówić o moim biznesie. Później doszedł problem z wyceną usług. Dziś wiem, że jest to problem wielu właścicieli, którzy otwierają swój biznes i chcą precyzyjnie dopracować wszystko w szczegółach.”

Agata Mabena przyjechała do Wielkiej Brytanii 17 lat temu. Oczywiście nie planowała swojej dłuższej przyszłości w tym kraju, ale szybko spodobało jej się nowe miejsce – pełne różnorodnych kultur i perspektyw zatrudnienia. Dzięki swojej ciężkiej pracy i determinacji udało jej się skończyć studia w Londynie. Dzisiaj jest członkinią Women’s Business Link i właścicielką HR – People First Consultancy.

“Chyba tak jak każdy, na początku trochę się bałam, czy uda mi się coś osiągnąć w tym kraju” opowiada Agata. “Jesteśmy na obczyźnie i język angielski nigdy nie był i nie będzie moim pierwszym językiem, więc często zastanawiałam się jaka przyszłość mnie tu czeka. Jednakże, moja determinacja i każdy choćby najmniejszy osiągnięty cel, utwierdzał mnie w przekonaniu, że mogę i chcę więcej. Zdawałam sobie sprawę, że nie będzie łatwo…”

Women’s Business Link

Do Women’s Business Link może dołączyć każda kobieta – zarówno doświadczona przedsiębiorczyni, jak i pani, która dopiero zastanawia się nad założeniem swojej własnej firmy.

Dzięki uczestnictwie w WBL każda z kobiet uzyskuje dostęp do wielu praktycznych porad biznesowych i zawodowych oraz wielu prezentacji i wykładów.

Women’s Business Link inspiruje kobiety zarówno do rozwoju zawodowego, jak i osobistego, do pokonywania trudności i własnych ograniczeń oraz do podejmowania zmian w karierze pomimo bariery językowej czy późnego wieku.

Więcej informacji o Women’s Business Link znajduje się na stronie.

- Reklama -

COVID-19: być może czekają nas problemy z dostawami żywności

0

Anglia stoi przed groźbą wielotygodniowych “zakłóceń w podstawowych usługach”. Rząd rozważa obecnie wprowadzenie programu, który umożliwi zwolnienie z samoizolacji kluczowych pracowników – firmy ostrzegają, że brak rąk do pracy może wywołać chaos.

Anglia stoi przed groźbą wielotygodniowych problemów z łańcuchami dostaw żywności, odbieraniu śmieci i transporcie. Wszystko to z powodu restrykcyjnych zasad dotyczących kwarantanny – nawet dla podwójnie zaszczepionych osób.

Pingdemia

W piątek, gabinet premiera rozpoczął działania w kierunku stworzenia systemu, który pozwoli większej liczbie kluczowych pracowników na codzienne przeprowadzanie testów na koronawirusa, zamiast poddawania się izolacji przez 10 dni. Istnieje jednak realna obawa, że restrykcyjna kwarantanna doprowadzi do tego, że duża część gospodarki zacząć pracować na  zwolnionych obrotach. Już teraz zjawisko to nazywane jest efektem “pingdemii”.

Początkowo ministrowie stwierdzili, że tylko wąskie grono tzw. “critical workers”, będzie mogło być rutynowo zwalniane z kwarantanny. Wówczas zamiast zlecenia izolacji przeprowadzane byłyby testy dla około 10 000 pracowników w 500 miejscach dystrybucji żywności. Niektórzy pracownicy NHS i opieki społecznej również mogliby być codziennie testowani – zamiast odbywania kwarantanny. 

Problemy z pracownikami

Jak zasugerował gabinet premiera – policja, straż pożarna, straż graniczna i osoby odpowiedzialne transport ludzi i towarów – również mogliby zostać objęci programem zwolnienia z kwarantanny. Pracownicy byliby testowani w kolejnych, specjalnie do tego wyznaczonych 200 miejscach.

Do natychmiastowego zakończenia kwarantanny dla w pełni zaszczepionych pracowników wezwał również burmistrz Londynu – Sadiq Khan i liderzy biznesu.

W piątek szkocki rząd ogłosił własny program dla wszystkich “key workers”. Program pozwoli firmom na ubieganie się o zezwolenie na zwolnienie tych wszystkich pracowników, którzy pracują na kluczowych stanowiskach w miejscach w których braki kadrowe mogą zagrozić podstawowym usługom.

Już teraz niektóre firmy zgłaszają nieobecność 15-20% wszystkich pracowników – wszystko przez konieczność odbycia 10-dniowej kwarantanny po bliskim kontakcie z osobą chorą. W zeszłym tygodniu w Wielkiej Brytanii na koronawirusa zachorowało ponad 800 000 osób, a ponad 600 000 w Anglii i Walii musiało przejść na kwarantannę.

Zwolnienie z kwarantanny? Nie wiadomo dla kogo

Pomimo tego, że w pierwszej grupie pracowników, którzy powinni być zwolnieni z kwarantanny są pracownicy przemysłu spożywczego – kadry kierownicze podkreślają, że rząd nie działa wystarczająco szybko. Firmy nie są pewne czy ich pracownicy będą zwolnieni z kwarantanny i czy będą mieli możliwość przeprowadzania dodatkowych testów.

Brytyjskie Stowarzyszenie Przetwórców Mięsa stwierdziło, że rząd pilnie potrzebuje opublikować więcej informacji zawierających „jasne, jednoznaczne wskazówki dotyczące tego, które sektory gospodarki są zwolnione z obowiązku kwarantanny, które stanowiska pracy kwalifikują się do zwolnienia i dokładnie, w jaki sposób te nowe zasady będą stosowane”.

Richard Harrow, dyrektor naczelny Brytyjskiej Federacji Żywności Mrożonej, opisał obecną sytuację jako „gorszą niż bezużyteczną”.

Wczoraj wieczorem niektórzy przedstawiciele branży spożywczej stwierdzili, że rządowy system zwalniania kluczowych pracowników z kwarantanny nie będzie gotowy do 16 sierpnia 2021. Istnieje wątpliwość, czy rząd rzeczywiście zamierza kiedykolwiek zwolnić z kwarantanny podwójnie zaszczepione osoby.

George Eustice, sekretarz ds. środowiska, zasugerował również, że termin ogłoszenia decyzji o zwolnieniu z kwarantanny może zostać opóźniony w piątek. Jego zdaniem rząd ogłosił datę 16 sierpnia 2021 tylko po to, aby dać ludziom „pewną wskazówkę”, kiedy te zasady mogą się zmienić. Źródła rządowe upierają się jednak, że rząd “nadal pracuje nad tym terminem”.

Problemy w sektorze transportu – brak rąk do pracy

Źródło rządowe dodaje, że cztery dni spadku liczby zachorowań na COVID-19 jest niczym wczesny znak zachęty do zmian przepisów. Niestety, mimo dodatkowych testów i wsparcia to sytuacja jest nadal krytyczna w niektórych częściach kraju.

Ponieważ najbardziej kluczowi pracownicy spoza sektora zdrowia i żywności nadal muszą przestrzegać zasad izolacji – przynajmniej do 16 sierpnia 2021 – przedsiębiorstwa kolejowe ostrzegły, że będą zmuszone ograniczyć swoje usługi ze względu na brak rąk do pracy.

Firmy zatrudniające kluczowych pracowników w 16 sektorach mogą również wystąpić bezpośrednio do departamentów rządowych o zwolnienie z izolacji dla określonych osób – będzie to jednak przyznane tylko w poważnych i wyjątkowych okolicznościach obejmujących „poważny szkodliwy wpływ na świadczenie podstawowych usług” lub „znaczący wpływ na bezpieczeństwo narodowe, obronę narodową lub funkcjonowanie państwa”.

Rail Delivery Group, która reprezentuje przewoźników kolejowych, powiedziała, że próby minimalizacji wszelkich zakłóceń mogą mieć wpływ na usługi, a Departament Transportu dodał, że zgodził się na skrócenie rozkładów jazdy.

Transport for London dodał, że linia Circle, Hammersmith and City w londyńskim metrze zostanie w ten weekend zamknięta. Wszystko to z powodu konieczności odbywania kwarantanny przez ponad 300 pracowników.

Problemy z wywozem śmieci czy sprzątaniem ulic

Stowarzyszenie Samorządów Lokalnych (LGA), reprezentujące rady w całej Anglii, stwierdziło, że niektóre miejsca już muszą rezygnować ze świadczenia usług z powodu niedoboru personelu spowodowanego “pingdemią”.

Jak dodaje jedno ze źródeł od władz lokalnych – w ciągu najbliższych trzech tygodni, przed 16 sierpnia 2021 będą miały miejsca zakłócenia w wywozie śmieci, utrzymaniu parków, sprzątaniu ulic, konserwacji ulic, czy nawet działania bibliotek.

James Jamieson, przewodniczący LGA, wezwał rząd do pilnego wyjaśnienia, co rady i pracodawcy powinni zrobić, jeśli chcą wystąpić o zwolnienia z kwarantanny dla swoich kluczowych pracowników i czy dyrektorzy ds. zdrowia publicznego mogą mieć jakieś uprawnienia.

„Mieszkańcy będą musieli uzbroić się w cierpliwość, szczególnie w przypadku dotkliwego niedoboru usług” dodał Jamieson.

Luke Pollard, powiedział, że bezpieczeństwo dostaw żywności jest fundamentalne, a puste półki „są dowodem na to, że system zawodzi”.

„Rząd wywołał ten chaos, lekkomyślnie zwalniając jednocześnie wszystkie ograniczenia w obliczu indyjskiego wariantu.”

„To prawda, że ​​niektórzy kluczowi pracownicy w sektorze zaopatrzenia w żywność mogą zostać zwolnieni z obowiązku kwarantanny, jeśli zostaną w pełni zaszczepieni i – co najważniejsze, testowani codziennie – ale musimy być ostrożni, biorąc pod uwagę rosnący wskaźnik transmisji wirusa” dodał Pollard. “Pracownicy ostrzegali przed usunięciem wszystkich obostrzeń za jednym razem. Chcemy powrotu obowiązkowego noszenia masek w sklepach i kontynuacji przeprowadzania testów w miejscu pracy. Opublikowany w pośpiechu plan ministrów wygląda jak biurokratyczny koszmar dla wielu firm – szczególnie gdy wszystko wskazuje na to, że jest niewystarczający.”

Rząd powiedział firmom, że muszą skontaktować się z odpowiednimi departamentami rządowymi, jeśli chcą, aby wymienieni kluczowi pracownicy zostali zwolnieni z obowiązku kwarantanny – podając ich adresy e-mail do kontaktu.
Jak podają właściciele jednej firm, którzy wszczęli tę procedurę – Department of Food, Environment and Rural Affairs (DEFRA) jest pogrążony w biurokracji, a urzędnicy wymagają bardzo skomplikowanych szczegółów, zanim wnioski o zwolnienie zostaną rozpatrzone.

Źródło z DEFRA powiedziało, że Departament skontaktował się już z pięcioma dużymi supermarketami, aby potwierdzić, że mogą zacząć przechodzić do systemu codziennego przeprowadzania testów na COVID-19.

Jednak jak powiedział rzecznik Departamentu: „Na tym etapie nie upubliczniliśmy listy priorytetowych firm, aby chronić interesy handlowe. Jesteśmy w trakcie nawiązywania kontaktu z firmami w nadchodzących dniach”.

Jednak grupy branżowe potwierdziły, że z wieloma firmami jeszcze się nie skontaktowano, a system miał być w pełni uruchomiony najwcześniej w przyszłym tygodniu. Niestety, to zwiększa perspektywę większej liczby pustych półek w sklepach spożywczych w weekend.

- Reklama -

Złagodzenie przepisów dotyczących godzin pracy ma złagodzić niedobór kierowców na rynku pracy

0

Minister transportu Grant Shapps ogłosił “tymczasowe przedłużenie” limitów bezpieczeństwa w związku z obciążeniem jakie obecnie przeżywa branża logistyczna.

W tym miesiącu rząd ma złagodzić przepisy dotyczące czasu pracy kierowców ciężarówek. Jak ogłosił minister transportu, Grant Shapps jest to – tymczasowe rozwiązanie sytuacji poważnego niedoboru wykwalifikowanych kierowców pojazdów ciężarowych (HGV).

O problemie na rynku pracy w sektorze dostawców żywności pisaliśmy również tutaj.

 „Zdajemy sobie sprawę z niedoboru kierowców ciężarówek, więc od poniedziałku ogłaszam tymczasowe przedłużenie przepisów dotyczących godzin pracy kierowców. Od 12 lipca 2021

kierowcy i operatorzy otrzymają więcej elastyczności odnośnie dłuższych podróży” – napisał Shapps w poście na Twitterze. „Zwiększyliśmy liczbę dostępnych egzaminów na prawo jazdy i rozważymy również inne środki”.

Premier Foods, jedna z największych brytyjskich firm spożywczych, w zeszłym tygodniu wezwała rząd do rozważenia wykorzystania wojska do dystrybucji towarów.

Pandemia COVID-19, która skłoniła wielu zagranicznych pracowników do powrotu do państw pochodzenia oraz nowe kontrole imigracyjne po Brexicie doprowadziły do ​​niedoborów kadrowych zarówno w logistyce, jak i innych sektorach – budownictwie czy hotelarstwie.

Liderzy branży już ogłosili, że tego lata mogą pojawić się braki na półkach w supermarketach i zapaści w łańcuchach dostaw.

- Reklama -

“Ja od razu czuję czy ktoś jest zwierzęciem telewizyjnym” mówi Anna Senkara z Dzień Dobry TVN

0
fot. Instagram/AnnaSenkaraofficial

Od lat jest mieszka w Londynie i pojawia się na ekranach milionów widzów robiąc materiały dla Dzień Dobry TVN prosto z Wielkiej Brytanii. Zaraża pozytywną energią, uwielbia modę i stawia na rozwój – z Anną Senkarą rozmawiała Ola Fiddler.

Wszyscy oglądali finał Euro 2020, a Ty byłaś pierwszą korespondentką jeśli chodzi o opowiedzenie widzom o atmosferze w dniu finałowego meczu. Czy te doniesienia o jakich głośno było w mediach na temat Wembley – to rzeczywiście atmosfera była tak gorąca?

Anna Senkara: Ponieważ pracuję w Dzień Dobry TVN byłam na Wembley z samego rana, więc jeszcze było pustawo – robiliśmy live i łączyliśmy się z Ewą Drzyzgą i Agnieszką Woźniak-Starak, które były w Warszawie. Ze mną na live stała Kamila Juszczyk – Polka, która była wolontariuszką na Wembley, więc mogłam zobaczyć wszystko od środka. Kamila sprawdzała tam bilety i rozmawiałyśmy sporo o atmosferze. Atmosfera oczywiście sportowa, wspaniała, ogromne emocje – bo wiadomo – Anglicy po raz pierwszy od 55 lat w finale mistrzostw, więc oczekiwania były ogromne. Kupiłam nawet piłkę – identyczną jaką były rozgrywane wszystkie mecze. Jedynie mecze półfinałowe i finał rozgrywane były wersją srebrną, ale oczywiście nie udało mi się kupić w Londynie wersji srebrnej. Jest taki szał, że wszystko zostało wyprzedane.

Rano na Wembley było dość spokojnie, ale z minuty na minutę tłumy w pewnym momencie zaczęły gęstnieć. Około godziny 12:00, 13:00 było już tak dużo ludzi, że cała ulica na Wembley – od metra do stadionu była zablokowana. Ja w pewnym momencie dostałam się w taki kibicowski korek, że prze dwie godziny nie byłam w stanie stamtąd wyjść. I robiło się z godziny na godzinę coraz gorzej. Mnóstwo rozebranych do połowy panów, rzucanie puszek z piwem… Było w pewnym momencie dość niebezpiecznie… W pewnym momencie korespondenci starali się zrobić długimi lufami zdjęcia, ale też tak naprawdę – uskakując… Na szczęście w końcu udało mi się przejść do metra.

Natomiast jak duża była to grupa w skali wszystkich kibiców – to trudno powiedzieć, bo w końcu na stadion udało się 70 000 ludzi.

No, ale wydaje mi się, że to było niezapomniane przeżycie… A ja mam takie podchwytliwe pytanie… czy ty rozumiesz, co to jest “spalony”?
Anna Senkara:
Rozumiem! W momencie ataku, osoba strzelająca nie może być bliżej bramki niż najdalszy obrońca drużyny. Chodzi o to, żeby pod bramką nie zostawali osobnicy drużyny przeciwnej. Bo inaczej byłaby taka sytuacja, że cały czas stałby bramkarz, a przed nim napastnik drużyny przeciwnej.

Ale powiem ci Ola, że dla mnie prawdziwymi bohaterami meczy są sędziowie. To są faceci, którzy. Muszą udźwignąć niewiarygodną presję psychiczną. Bo jakąkolwiek decyzję sędzia podejmie – to i tak ktoś będzie przegrany, to i tak będzie wina sędziego… To jest naprawdę niesłychane z czym ci ludzie się zmagają – plus oczywiście kondycja fizyczna, bo ci ludzie cały czas ganiają…

Ja powiem ci, że zwróciłam uwagę na ich kubraczki.

Anna Senkara: I różowe skarpety!

No dobrze, Aniu znamy cię z tego jak stoisz przed kamerą. Nikt nie zna operatorów, realizatorów, redaktorów – tylko wszyscy znają tych, którzy są przed kamerą. Ale ty tak naprawdę czujesz się jak ryba w wodzie zarówno przed kamerą jak i za kamerą. Czy możesz opowiedzieć nam trochę o swojej drodze jak zostałaś reporterką i o swoim doświadczeniu życiowym – bo przecież już prawie 12 lat pracujesz dla Dzień Dobry TVN!

Anna Senkara: Oczywiście nie od razu staje się przed kamerą i poza okiem kamery jest cały gigantyczny świat przygotowań i żywych ludzi! Ja często staram się pokazywać na Instagramie moich operatorów, albo chociaż wymieniać ludzi z którym pracuję, żeby też dostali jakieś “credits” – bo bez nich, bez tego co za kamerą – nie byłoby tego co przed kamerą.

Oczywiście moja podróż – bo to jest jak niekończąca się podróż, która trwa już ponad 11 lat – ta podróż rozpoczęła się w redakcji “Rozmów w toku” w Krakowie. Ja jestem oryginalnie z Warszawy, zawsze chciałam pracować w mediach… i “Rozmowy w toku” mnie przyjęły – czyli Ewa Drzyzga. Zresztą miałam okazję obserwować pracę Ewy i zajmuje ona cały czas specjalne miejsce w moim sercu. Tam byłam częścią redakcji, później wróciłam do Warszawy i pracowałam w takim show “Między kuchnią, a salonem” – to był popołudniowy talk show – coś pomiędzy morning show, a wieczornym talk show. Ponad pół roku robiliśmy “Między kuchnią, a salonem”, a później było Dzień Dobry TVN, gdzie byłam przez 6 lat podwydawcą. Podwydawca to taka osoba, która szuka gości, szuka tematów…. Robi wywiady przed anteną z gośćmi, którzy później pojawiają się w studio…Mieliśmy zebrania z prowadzącymi i tworzyliśmy w kulisach całą koncepcję programu. Ja kiedyś robiłam taki obliczenia, gdy byłam podwydawcą – ilu gości przeszło przez moje ręce w ciągu roku – to wyszło mi prawie 600 osób. Jakby to pomnożyć przez te sześć lat kiedy byłam na miejscu w Warszawie w redakcji… 3600? Sporo.

Czy z tych wszystkich gości zapamiętałaś kogoś szczególnie? Został Ci ktoś w pamięci? W sercu?

Anna Senkara: Powiem ci, że trochę mnie zaskoczyłaś. Bo to rzeczywiście są tak ogromne liczby, że nie chcę żeby to wyszło tak “ojej ja nie pamiętam tych ludzi, czy twarzy”, ale to jest trochę jak porównywanie obrazów w galerii, gdzie każdy do ciebie krzyczy “take me, I’m special”. Rzeczywiście, może nie jest to satysfakcjonująca odpowiedź, ale… Wiele było takich rzeczy. Na przykład – na przeciwko studia Dzień Dobry TVN jest taki blok. Na pewno go  wszyscy widzicie, tam są takie charakterystyczne balkony. I ja kiedyś wpadłam z koleżanką na pomysł, żeby zacząć program z mieszkania na przeciwko i pokazywać studio… no wiecie – zrobić lustrzane odbicie. Pamiętam, że Dorota i Marcin wtedy prowadzili program. Cóż, no dosłownie wjechaliśmy ludziom na chatę i siedzieliśmy w pokoju u jakiejś miłej rodziny.

Różne rzeczy były… Zaczynaliśmy program na przystanku autobusowym, wygłupialiśmy się… Bardzo, bardzo dużo tego było. Były surrealistyczne sytuacje. Pod nami w budynku był bank, w windzie obsługa banku często jeździła z różnymi gwiazdami…

Ale to też chyba telewizja śniadaniowa wymusza takie trochę “lżejsze podejście”, że nie jest to program publicystyczny o sprawach wysokiej wagi i rangi państwowej, tylko telewizja śniadaniowa. Jakbyś opisała telewizję śniadaniową – bo jakby nie patrzeć Dzień Dobry TVN nas wita co rano… Czym różni się telewizja śniadaniowa od poważnych programów publicystycznych?

Anna Senkara: No te tematy są bardzo, bardzo różne… ja na przykład rozmawiałam kiedyś z  Rose McGowan – to jest naprawdę mocny temat,  która została zgwałcona przez producenta Harvey’a Weinsteina. Nigdy by się nie powiedziało, że to jest lekki temat, ale rozumiem o co ci chodzi. Telewizja poranna… ja nie do końca lubię określenie “telewizja śniadaniowa”. Powołując się na słowa mojego idola – Piotra Kraśko, telewizja nie dzieli się na “śniadaniową” i “kolacyjną”,  ale na “dobrą” i “złą” i rzeczywiście coś w tym jest. Natomiast te poranne programy rzeczywiście mają nas budzić. To jest tak, że ty wstajesz sobie rano, raczej mamy cię nastawić pogodnie do świata i ty masz załapać z nami pewien rytm dnia. My ci trochę wyznaczamy agendę, co się będzie działo i czego możesz oczekiwać.

Teraz zresztą “Dzień Dobry TVN” zamieniło się w “Dzień Dobry Wakacje”, więc tutaj wszystko jest pogodne i wakacyjne. I generalnie dokładnie chodzi o to – żebyś miło spędziła z nami czas… No, ale te poważne tematy też się czasami przewijają. Mało tego, te poranne show mają mega szeroką publiczność i to są programy, w których goszczą naprawdę wszyscy – łącznie z prezydentami czy też kandydatami na prezydentów. Bo to jest naprawdę szansa na dotarcie do dużej publiczności, więc nie lekceważcie tego!

Instagram.com/AnnaSenkaraOfficial

O nie, nigdy! Ja na przykład – gdyby nie telewizja śniadaniowa to nie wiedziałabym jak sobie zrobić las w słoiku.

Anna Senkara: Powiem ci, że ja bardzo często się spotykam z ekipą Good Morning Britain na różnych planach. Często jest tak, że ja przychodzę na swój live, a oni gdzieś obok już go kończą… Spotkałam ich na przykład pod parlamentem, a teraz ostatnio minęliśmy w Somerset House na Biennale Designu. Ja przyszłam akurat pokazać polski pawilon, a oni akurat kończyli wejście pogodowe na dziedzińcu pokazując instalację Forest. Także jesteśmy w trendach, nie odstajemy!

Nawet miałam kiedyś bardzo przyjemną zawodowo sytuację – przyszłam na wywiad z załogą Top Gear. To była załoga świeża, w momencie gdy Clarkson już odszedł i to była nowa załoga z Mattem LeBlancem na czele i pamiętam, że to miał być ich pierwszy odcinek i robili wywiady na start nowej serii BBC. Chłopcy byli więc trochę zdenerwowani i podszedł do mnie producent ze słowami “Ania, ja wiem, że ty jesteś z Morning Show – a ja wiem, że wy z Morning Shows jesteście wyluzowani – idź proszę do nich na pierwszy ogień i ich trochę rozruszaj.” I pamiętam, że zrobiłam im wtedy taki quiz, pytania na ile dobrze się znają, pośmialiśmy się… Potem – nie ukrywam, że dostałam podziękowania od producentów z BBC, że super i odpalili ten dzień w bardzo dobrym stylu.

To super! Takie rzeczy na pewno motywują do dalszej pracy i są takimi małymi sukcesami. A powiedz mi, że jeśli jest tak wszystko na luzie – to czy rzeczywiście wszystko jest takie łatwe i przyjemne na jakie wygląda? Czy może przygotowania do programu są ciężkie, żmudne i wielogodzinne?

Anna Senkara: Nie będę oszukiwać, przygotowania są ciężkie. Można nawet się pokusić nawet na taką przewrotną definicję, że im coś wygląda lżej na ekranie tym ciężej poza ekranem. W moim przypadku jeszcze sprawdza się – że jeśli śmieję się na planie, to potem płaczę na montażu. Bo na przykład okazuje się wtedy, że nie mam tego czego chcę. Ale nie ukrywajmy, oczywiście – jest to ogromnie ciężka praca. Jest to wielodniowa praca… I to co na przykład widać przez kilka minut na ekranie to jest na przykład pięć dni mojej pracy. Nie tylko mojej – często całej ekipy. To przecież jest znalezienie tematów, rozmowy z gośćmi, rozmowy z producentami, to jest znalezienie punktu zaczepienia, zorganizowanie całej historii i bohaterów… Rozmawiamy z operatorem, dobieramy sprzęt, kadry, piszemy scenariusz… Londyn to też są ogromne odległości, a jak robię coś poza Londynem… To jest często kilkanaście godzin na samym planie, potem wysyłka surówek, montaż, kolaudacja, akceptacja… Czasem sama wypuszczam swój materiał na live.

W głowie się kręci – bo ja w swojej mini telewizji “Ola show” mam tylko i wyłącznie kamerę i siebie. Ale to w takim razie ile osób pracuje nad całym programem, żeby to wyglądało tak lekko i przyjemnie? Ile jest w to zaangażowanych osób, których nie widzimy?

Anna Senkara: To trochę przypominają mi się sytuacje kiedy jeszcze pracowałam w Warszawie i przychodzili do mnie goście ze słowami “o rety, to tu pracuje 50 osób, a ja myślałam, że to tylko Dorotka i Marcin”. No nie, tak to nie wygląda. Nie chcę powiedzieć, że to jest fabryka, bo to tak brzmi… Ale autentycznie to jest bardzo mocno zorganizowana produkcja. Jeśli weźmiemy sobie taki jeden odcinek Dzień Dobry TVN na który się składa studio, wejścia pogodowe, live’y, jakieś przerywniki, materiały… To ja myślę, że to jest jakieś 50-60 osób. Bo to są oczywiście ci których widać, ale przede wszystkim jak mówiłam – masa ludzi, których nie widać. To jest praca producentów, wydawców, pod-wydawców, reporterów, dźwiękowców, techników, całej obsługi studia, make-up’istki, stylistki, scenarzystki, montażyści, lektorzy… Bardzo długo wymieniać.

Użyłaś słowa, którego ja przyznam ci się szczerze nie rozumiem. Jakaś “surówka”! Dla mnie “surówka” to jest kapusta kiszona i marchewka do ryby, a ty mówisz o jakiejś surówce. To zdradź proszę jakieś inne sekrety dotyczące tej pracy…

Anna Senkara: “Surówka” to jest coś, co ja nagram – jeszcze przed montażem, ale już nagrane pod jakimś kątem i z jakimś zamysłem. Czyli to nie jest tak, że ja stawiam kamerę i mówię do operatora “ograj mi to” i on robi cokolwiek. Tylko rzeczywiście zgodnie z koncepcją robimy dane zdjęcia. I to jest wszystko co jest nagrane, ale jeszcze nie obrobione – to jest “surówka”. Jeżeli finalny materiał ma przykładowo 5 minut, to surówka ma dajmy na to… godzinę. A czasami ma 15 minut, jeśli jest to coś super exclusive, krótkiego…

A “belka”? Co to jest “belka”?

Anna Senkara: To jest to, co masz na żółto – podpis. Pod belką, pełzają ci kolejne podpisy to jest tzw. crawl lub scroll. Może to być też “pasek”, ale to już rzadziej. One są redagowane na żywo, wypuszczane z reżyserki. Czyli przykładowo są tam informacje co niedługo… co w programie… “Stand up” to jest wtedy stoję i mówię do kamery. W wersji angielskiej, bo studiowałam na wyspach to byłoby PTC, czyli piece to camera.
Potem jest kadr, to kadr to jest to co widzisz okiem kamery…

A czy istnieje klaps?

Anna Senkara: Oczywiście, że istnieje ale ja to zwyczajnie *klaszcze w dłonie*. Robisz to po to, że jeśli realizujesz materiał na dwie kamery to potrzebujesz momentu synchronizacji obrazu i dźwięku. Montażysta widzi falę dźwiękową w pliku i składa mu się to z momentem klaśnięcia. A jeśli zapomnimy tego zrobić, to montażysta musi synchronizować to po jakimś fragmencie mówionym… No, ale ja to stosuję tylko jak mamy więcej niż jedną kamerą.

Mówisz, że zdarza się, że masz dwie kamery. A… wiesz, który masz dobry profil? Prawy? Lewy?

Anna Senkara: Ja jestem dwu-profilowa, ale zdarza się że ludzie mają “lepszy profil”. Ja chyba częściej jestem z prawego profilu, ale to tylko dlatego, że mam tutaj dwie dziurki w uszach. I czasami mam dwa kolczyki, jeśli zależy mi szczególnie żeby coś było widać. Natomiast jeśli z kimś rozmawiam i trzymam w ręce “tłuczek”, czyli mikrofon…

Mikrofon z taką obwódką…

Anna Senkara: Tak zwany “hand held”. Ale czasami mam też przyczepiony mikrofon do ubrania i na taki mikrofon mówi się “pchła”. I mikrofon ma takie futerko, które ja często gubię i produkcja bardzo tego nie lubi – to jest kocurek. Nie żartuję – to jest kocur.

Czyli operator czasami mówi do ciebie “załóż kocura na pchłę, bo robimy surówkę”

Anna Senkara: Dokładnie tak ze sobą rozmawiamy. Jakbyś z nami była!

A powiedz mi, czy ty czasami odczuwasz stres? Odczuwasz tremę?

Anna Senkara: Oczywiście, że odczuwam stres. Byłabym chyba jakaś nienormalna, gdybym tego stresu nie odczuwała. To nie jest nic co należy ukrywać… To jest bardzo ludzkie, nie jesteśmy przecież maszynami. A często ten stres jest wielopoziomowy – jak robisz live, albo jak robisz jakiś materiał to tych bodźców, czy czynników wpływających na całość jest strasznie dużo, że to działa na różnych poziomach. Po pierwsze, to jest zawsze operacja na żywym organizmie – nawet jeśli to nie jest live, to nigdy nie wiem do końca jak zachowa się bohater, co się stanie i czy uchwycę jakieś emocje. Bo telewizja oczywiście karmi się emocjami i czasami jest już coś nie do powtórzenia. Jak coś padnie, to kaput – nie da się nagrać jeszcze raz, to już padło! Nie da się dograć tych emocji, ktoś w danym momencie ci się nie roześmieje czy też nie wzruszy. To jest jedna rzecz. Druga rzecz – nie ukrywajmy, jest presja. Ja jadę na materiały i live’y nie prywatnie, żeby sobie pogadać. Oczywiście jest tam czynnik prywatny – wszyscy. Jesteśmy ludźmi i ja staram się, żeby ten widz się ze mną utożsamił. Więc ja jestem jego oczami, ustami… Więc można powiedzieć, że “prywatnie”, bo wszyscy współodczuwamy. Ale na tym polega mój zawód. Więc to jest ten stres i współodpowiedzialność… No i to, żeby wrócić do domu z taką surówką, jaką się wymarzyło.

Trzeci poziom to jest cała techniczna historia. Bo tam dzieją się różne rzeczy. Bywało, że zrywało kompletnie połączenie, ja wchodziłam kompletnie nie słysząc reżyserki, na “głucho”. Miałam taką sytuację, byłam pod parlamentem… Dorotka i Marcin w studiu i nie słyszałam w tzw. “Uchu”, czyli w słuchawce – nie słyszałam reżyserki. I ludzie z reżyserki zadzwonili do mnie na komórkę i powiedzieli, że “zadadzą ci pytanie – jak się masz w tej pandemii…” i ja mam to pociągnąć i mówić ludziom dalej. I rzeczywiście tak było – ja nie słyszałam kompletnie nic, operator słyszał – więc dał mi znak i ja zaczęłam “o cześć, jak się macie, dzięki…”. I wyszło bardzo naturalnie, chociaż stres oczywiście był. To nie jest tak, że on nie ma paraliżować…

Natomiast ja bardzo lubię ten moment odliczania, kiedy słyszę “zbliżamy się do ciebie, 10 sekund… 4… 3… 2… i jesteś”.

Czyli to odliczanie rzeczywiście następuje?

Anna Senkara: Tak, ono rzeczywiście następuje. To jest też związane z tym, że są opóźnienia na łączach. Że ja na przykład słyszę dziewczyny – Ewę i Agę ze studia, ale ja je słyszę 10 sekund później niż widzowie. Dlatego osoba, która jest w reżyserce, która liczy czas – to ona mnie odpala.

A czy pogoda czasem przeszkadza? Grad czy wichura?

Anna Senkara: Oczywiście, że mi się zdarzyło. To są właśnie uroki pracy korespondenta. Wiele osób sobie nie zdaje z tego sprawy – myśli sobie “a tam stoi sobie dziewczyna”. Nie jest to oczywiście takie łatwe. Nasze główne studio jest w Warszawie, więc ja bardzo często mam warunki wcale niezadaszone i korzystam z tego “czym Londyn bogaty”. Oczywiście deszcz to jest masakra… Ostatnio dostałam nawet burę z reżyserki, że muszę sobie sprawić przezroczysty parasol, bo miałam jakiś ciemny co im coś przesłaniał, co nie było fajne w obrazku. Natomiast ja mam taką metodę, że jak jest deszcz, to jestem pod parasolem, ale na ostatnią chwilę odrzucam i stoję w deszczu. Oko kamery nie widzi tak naprawdę kropli, musiałoby na maksa lać i ściekać z twarzy, żeby to było widać.

Okropny jest wiatr – czasami kocur nie pomaga i ten wiatr słychać. Poza tym wszystko mi lata… notatki mi latają, gazety mi latają. Raz notatki utonęły mi w Tamizie… różne są historie.

Miałam właśnie pytać o twoje największe wpadki. Ogląda cię często kilka milionów osób! Jaka jest twoja największa wpadka, albo taka która rozwiązała się 2 sekundy przed wejściem.

Anna Senkara: To takich historii jest mnóstwo. Takie rzeczy, że pojechałam w inne miejsce, a operator w drugie… Kiedyś miałam taką “zabawkę” piszczącą w kształcie Borisa Johnsona i wszystkie psy wokół mnie… pod pałacem Kensington… Widziałam tylko kątem oka olbrzymiego doga i zmówiłam od razu szybką modlitwę.

Natomiast zdarzały się takie wpadki… Jedna rzecz, która mi się zdarzyła – poszliśmy zrobić wywiad z Robertem Lacey. Robert Lacey to jest wybitny królewski biograf, korespondent, historyk… Ultra postać jeśli chodzi o świat Royal’sów. I po śmierci księcia Filipa poszłam zrobić wywiad… Lacey jest autorem książki “Bitwa braci”. Umówiliśmy się w jego pięknej angielskiej willi, razem z moim operatorem Emilem przyjechaliśmy na plan, oczywiście social distancing – ja na fotelu, Robert na kanapie. Bardzo mi zależało wtedy żeby moje buty były w kadrze. Były fajne i były dopełnieniem mojej stylizacji. I Emil mi mówi – gdzie, skąd… nie mam odejścia! Za mną kolejna kanapa, cała biblioteka. Emil za kamerą, mówi że nie ma gdzie i że trzeba przesunąć kanapę. Mówię – przesuwaj kanapę. Ta kanapa podtrzymywała jakąś lampę, lampa była przytwierdzona na półki – jak się okazało była to cała, żmudna konstrukcja. I oczywiście cała ta biblioteka się zwaliła. To nie było takie jedno “łup”, tylko kilka… I te książki się zwaliły na tego Emila, łącznie ze sprzętami. Bo Robert miał poustawiane jakieś pamiątki, zdjęcia, bębny… Dookoła stosy książek i Robert – jak to królewski korespondent mówi “What happened here?” Robiliśmy wywiad, jestem ja, Robert, widać moje buty… A to czego nie widać, to zdemolowana cała biblioteka. Oczywiście zostaliśmy później półtorej godziny, żeby to wszystko poukładać na tych półkach. Była oczywiście bardzo miła pani pokojówka, ale nie mieliśmy sumienia…

Była też taka historia… Mieliśmy live i… zsunął mi się biustonosz. Nie żartuję. Nie powiem, który to jest live, ale tak… Stałam pod Pałacem Buckingham, miałam dość wydekoltowaną sukienkę i pod spodem taką braletkę, czyli biustonosz bez ramiączek. No i kiedy robię live’a, ruszam się… i w pewnym momencie poczułam jak ten biustonosz się zsuwa. I kończyłam live’a mając go… w pasie.

No właśnie! Kto ciebie ubiera? Masz taki styl, jesteś odszykowana, zawsze bardzo modna. Czy ty się sama ubierasz, czy masz stylistkę, czy tobie stacja mówi w co masz się ubrać? Jak to jest?

instagram.com/AnnaSenkaraOfficial

Anna Senkara: Nie, stacja mi nie mówi w co mam się ubrać. U nas jest dość duża wolność. Nigdy nie słyszałam żadnych uwag… Raz jedynie miałam taką sytuację, że miałam różowe włosy i pamiętam, że producenci powiedzieli “nie, nie pójdziesz robić wywiadów w różowych włosach”. Natomiast jeśli chodzi o ubrania, moim wizerunkiem opiekuje się od lat Asia Dadas, to jest jedna z najfajniejszych i najlepszych stylistek, która ma pod swoją opieką wiele dużych nazwisk.

Musicie też wiedzieć, że to co dobrze wygląda w oku kamery, nie zawsze jest fajne prywatnie i tak dalej… To jest też cały odrębny dział – jak wyglądać dobrze w oku kamery. Ja to tak traktuję, że mam wyglądać dobrze i czuć się w tym dobrze. Na planie to ma być moja druga skóra. Nie mogę prowadzić rozmowy wiedząc, że uwierają mnie spodnie albo pamiętając, że muszę coś trzymać… I w momencie kiedy wchodzę na plan to już jestem tylko ja i rozmówca, albo ja i kamera. Zawsze sobie tak powtarzam – miałaś czas w domu, trzeba było się tym zająć. Teraz już skup się na pracy. 

A make-up? Masz makijażystkę?

Anna Senkara: Nie, robię to wszystko sama i w pięć minut. Doszłam już do takiej wprawy… Jeśli jadę na live rano to muszę wstać o 4:30, a i tak żebram nieustannie w redakcji “dziewczyny miejcie litość, u mnie ósma to jest wasza dziewiąta”. A to nie jest tak, że mieszkam w namiocie pod Pałacem Buckingham – muszę dojechać, a Londyn to są ogromne odległości. Tak więc 4:30 to jest standard i jakbym miała godzinę się make-up’ować to bym oszalała. Mam swój system, mam też kosmetyczkę, którą zabieram ze sobą na plan i tam są takie podstawowe rzeczy – puder, tusz do rzęs… Żeby jeszcze sobie coś domalować.

Usta robię sobie zawsze jakieś 3 minuty przed, na ostatnią chwilę. Ale ja lubię taki naturalny makijaż, rozświetlony – czasami wręcz sobie jakimś spray’em rozświetlającym prysnę…

Masz bardzo fajny styl i widać na ekranie, że się interesujesz modą. Zdradzisz nam coś?

Anna Senkara: Zawsze bardzo kochałam modę. Uważam, że jak cię widzą – tak cię piszą. W ten sposób wyrażamy siebie i ja nigdy nie bałam się eksperymentów, nigdy nie bałam się kolorów. Kończyłam między innymi Akademię Sztuk Pięknych… Chociaż i tak uważam, że teraz się bardzo uspokoiłam pod tym względem. Za to uwielbiam też Londyn, że tutaj można wyglądać tak jak się chce. Znaczy, zawsze można wyglądać jak się chce, pytanie tylko na ile kto jest odporny na różne uwagi odnośnie swojego wyglądu. Nawiasem mówiąc, zawsze mnie to jakoś dziwiło, że w XXI wieku czepiamy się dziewczyny, że założyła coś na siebie… Biorąc pod uwagę, że to jest często bardzo świadome działanie. Myślałam kiedyś też, żeby zdawać do Central Saint Martins tutaj, ale ostatecznie wybrałam dziennikarstwo telewizyjne.

Moja mama czasem cierpiał i mówiła “czy te dziury w kolanach, to jest konieczne…”. Ale uważam, że oczywiście moda – modą, ale podstawą jest to jak się czujemy ze sobą w swoim ciele. Jeżeli uważamy, że jesteśmy fajne, fajni i się kochamy w dobrym tego słowa znaczeniu, to zawsze będziecie wyglądać dobrze. Być może to jest taki truizm, ale możecie nawrzucać na siebie projektantów i tak będziecie się czuli, że jesteście przebrani. To wy – to te ciuchy są dla was, a nie wy dla tych ciuchów. Tak to traktuję, to ma być całość i to ma być takie organiczne. “You kick it off”!

Bardzo mi się to podoba i sama też tak myślę, że można mieć Dior’ów, Armanich na sobie, ale cóż z tego… najważniejszy jest chyba uśmiech. I myślę, że to twój uśmiech jest czymś co przyciąga widzów. Wszyscy mówią, że pierwsze co u ciebie zobaczą, to ten uśmiech, który od razu dobrze nastraja na resztę dnia.

Bardzo wiele młodych osób chce być dziennikarzem. Jakie rady dawałabyś dla tych, którzy myślą o karierze dziennikarskiej? Co jest ważniejsze – zdobywanie wyksztaałcenia czy doświadczeenia? Jak się przebić?

Anna Senkara: To takie pytanie za 1000 punktów – jak się przebić. Nie będę mówiła, że “to zależy, czy pracujecie w Polsce, czy za granicą…”. Na pewno, nie ukrywajmy – teraz przez pandemię jest bardzo trudno. Sama chciałam ostatnio mieć stażystę i nie mogłam, bo ze względu na ograniczenia COVIDowe, te ekipy muszą być jak najmniejsze. Więc na pewno jest trudniej, ale też uważam, że genialną sprawą jest technologia. I to jest niesamowite, że bierzesz telefon i jesteś “live”. Kręci cię jakiś bohater – możesz zrobić z nim rozmowę i wpuścić to do sieci. Więc to wszystko jest szalenie ważne i to są takie możliwości, których nie było 10 lat temu. Oczywiście pandemia wszystko przyspieszyła, więc to jest ten ogromny paradoks tych czasów.

Natomiast na miejscu młodych dziennikarzy, ja bym stawiała na technologię – że możecie obcować z odbiorcą mając tylko telefon w dłoni. To jest coś absolutnie niezwykłego. Na dodatek, wpuszczacie kontent, który jest tak naprawdę na żądanie – on jest klikalny. Nie musicie codziennie o 9:00 czegoś nadawać… Chodzi o to, że macie swój kanał, social media i jesteście. Więc kiedy przychodzi do kontaktu z jakąś redakcją, chcecie pracować – macie co pokazać. Według mnie to jest podstawa – mieć co pokazać.

Natomiast jeśli się rozmawia z kimś ze środowiska medialnego, to decydują o tym tak naprawdę pierwsze sekundy. Ja czuję od razu czy ktoś jest zwierzęciem telewizyjnym, medialnym… czy ma ten gen, czy nie. Nie wiem na czym to polega –  to się po prostu czuje.

Więc, jeśli czegoś pragniecie – to też brzmi tak bardzo trywialnie, ale jak czegoś pragniecie, to wcześniej, czy później – bo podświadomie będziecie dążyć do tego, żeby kogoś spotkać – to wam się uda.

A twoje plany na przyszłość i marzenia telewizyjne? Czy ty do czegoś dążysz, masz jakiś upragniony cel, czy może jesteś szczęśliwa tu gdzie jesteś?

Anna Senkara: Ja… z grubsza jestem szczęśliwa tu gdzie jestem, bo uważam że przeszłość była, przyszłość będzie… Nie wiemy do końca jaka, ale jakaś. Natomiast oczywiście mam marzenia i dla mnie kluczem jest rozwój. Więc, to nie jest tak, że “I’m happy i już let it be”. Oczywiście, że nie i chcę mieć swój program. Myślę, że wcześniej czy później będę go miała.

I oczywiście zanim to nastąpi to można cię obserwować –https://www.instagram.com/annasenkara/  i https://www.facebook.com/AnnaSenkaraOfficial. Wrzucasz bardzo dużo fajnych rzeczy!

Anna Senkara: Tak, bo mi zależy, żeby moje social media były pomiędzy moją pracą zawodową i mną prywatną. Bardzo lubię ten format stories, bardzo lubię pokazywać backstage… Pokazuję Londyn, różnych ludzi… Telefon jest rzeczywiście przedłużeniem mojej ręki.

Bardzo dziękuję za rozmowę! Za power i za twój uśmiech!

- Reklama -

Benzyny E10 – sprawdź, czy twój samochód jest kompatybilny

0

Latem 2021 roku standardową (95-oktanową) benzyną w Wielkiej Brytanii będzie E10. Wszystkie samochody wyprodukowane od 2011 roku są przystosowane i mogą być tankowane tym paliwem. Co z wcześniejszymi modelami? Możesz to sprawdzić.

Prawie wszystkie pojazdy jakie jeżdżą obecnie po drogach mogą być napędzane benzyną E10. Co więcej – wszystkie samochody wyprodukowane po 2011 roku mogą być tankowane takim paliwem. Jeśli masz wątpliwości, warto jednak sprawdzić czy twój samochód jest kompatybilny z E10.

Warto dodać, że jeśli twój pojazd nie jest kompatybilny z paliwem E10 – nadal będziesz mógł używać E5, kupując benzynę “super” (97+ oktanową) na większości stacji benzynowej.

Co to jest benzyna E10?

E10 jest paliwem o największej zawartości alkoholu, jaki jeszcze zaakceptują silniki benzynowe nieprzystosowane specjalnie do tego komponentu.

Benzyna E10 zawiera do 10% odnawialnego etanolu, co może zmniejszyć emisje dwutlenku węgla (CO2) z pojazdów benzynowych i pomoże przeciwdziałać zmianom klimatycznym. Benzyna w Wielkiej Brytanii zawiera obecnie do 5% etanolu ze źródeł odnawialnych (znanego jako E5).

Już od jakiegoś czasu benzyna E10 jest szeroko stosowana na całym świecie – w tym w Europie, Stanach Zjednoczonych i Australii. Od 2016 roku E10 to paliwo wzorcowe na bazie którego testowane są nowe samochody pod kątem emisji i osiągów.

Redukcja emisji CO2

Główną zaletą benzyny E10 jest to, że zmniejsza ona ogólny poziom emisji CO2 pochodzących z pojazdów. CO2 jest jednym z gazów cieplarnianych, które przyczyniają się do zmian klimatycznych.

Mieszanki paliw odnawialnych, takie jak benzyna E10, są na ogół wprowadzane w celu zmniejszenia ogólnej emisji CO2. Mają niewielki wpływ na emisje związane z jakością powietrza i zdrowiem publicznym.

Mieszając benzynę z 10% odnawialnego etanolu potrzeba mniej paliw kopalnych co pomaga zmniejszyć emisję dwutlenku węgla i osiągnąć cel redukcji emisji CO2.

Szacuje się, że wprowadzenie benzyny E10 w Wielkiej Brytanii może obniżyć emisje CO2 w transporcie o 750 000 ton rocznie. To równowartość tego, jak gdyby usunięto nagle z dróg 350 000 samochodów lub wszystkie samochody w North Yorkshire.

Oszczędność paliwa?

Stosowanie benzyny E10 może również nieznacznie zmniejszyć zużycie paliwa (ilość kilometrów, jaką jesteś w stanie przejechać na jednym galonie paliwa). Jednak jak dodają eksperci – nie będzie to odczuwalna zmiana. Styl jazdy, jazda ze źle napompowanymi oponami czy bagażnikiem dachowym mają znacznie większy wpływ na zużycie paliwa.

Zgodność

Około 95% pojazdów benzynowych na drogach jest kompatybilnych z benzyną E10.

Wszystkie nowe samochody produkowane od 2011 roku jest przystosowana do benzyny E10, a większość samochodów i motocykli wyprodukowanych od końca lat 90. jest również dopuszczona przez producentów do stosowania E10.

Pojazdy które mogą jednak NIE BYĆ KOMPATYBILNE i przystosowane do użytku E10:

– pojazdy klasyczne, historyczne, starsze

– niektóre specyficzne modele, szczególnie te z początku 2000 roku

– niektóre motorowery, szczególnie te z silnikiem o pojemności 50 cm3 lub mniejszej

Jeśli chcesz sprawdzić, czy twój samochód jest przystosowany do użytkowania E10 kliknij tutaj.

Co zrobić, jeśli Twój pojazd nie jest przystosowany do benzyny E10?

Jeśli twój samochód nie jest przystosowany do paliwa E10 nadal używaj benzyny E5 z gatunku „super” (97+ oktanowej), która będzie dostępna na wielu większych stacjach benzynowych. Pamiętaj, aby użyć dystrybutora oznaczonego odpowiednią etykietą. Jednorazowe użycie benzyny E10 nie powinno stanowić problemu, ale długotrwałe stosowanie takiej benzyny w niekompatybilnym pojeździe może jednak spowodować szkody.

- Reklama -

Konsultacje społeczne: wypowiedz się i kształtuj przyszłość New Forest!

0

Partnerzy New Forest zwracają się do lokalnych społeczności z prośbą o głos w sprawie kluczowych priorytetów w ciągu najbliższych pięciu lat dla Parku Narodowego New Forest. Konsultacje społeczne potrwają do 3 września 2021 roku!

Partnerzy New Forest opracowali wstępny projekt Partnership Plan do 2026 roku – wszystko, aby zabezpieczyć przyszłość New Forest i wspierać odbudowę klimatu oraz przyrody. W działania na rzecz Parku Narodowego zaangażowana jest Rada Hrabstwa Hampshire, Forestry England, New Forest District Council, Rada Okręgu Test Valley, Rada Wiltshire, Natural England i Agencja Środowiska. W sumie w projekcie bierze udział ponad 50 organizacji.

„Ten szczególny krajobraz New Forest stoi obecnie przed poważnymi wyzwaniami związanymi z kryzysami klimatycznymi. Musimy wziąć pod uwagę zmiany w gospodarowaniu gruntami i w dopłatach do rolnictwa, czy sytuacje wynikające z rozwoju wokół naszych granic” mówi Gavin Parker, prezes zarządu Parku Narodowego New Forest.

„Niezwykle ważne jest, aby organizacje, firmy, mieszkańcy i goście połączyli siły i aby nastąpiła rzeczywista zmiana w podejściu do New Forest. Musimy usłyszeć od jak największej liczby osób – zwłaszcza młodszego pokolenia – o tym, co i jak według nich możemy poprawić”.

Projekt nowego planu koncentruje się na pięciu kluczowych obszarach, które zostały wyłonione na podstawie krótkiej ankiety na początku tego roku. W ankiecie wzięło udział ponad 2700 osób – wyrażając swoje opinie na temat przyrody, zrównoważonego życia i zdrowia.

Wśród tych pięciu obszarów jest:
– “Nature recovery”, czyli tworzenie sieci odtworzonych i rozszerzonych siedlisk, umożliwiających rozwój dzikiej przyrody.

– “Zero netto”, czyli rozważanie takich rozwiązań klimatycznych, które będą oparte na przyrodzie poprzez partnerstwa lokalne.

– “Thriving Forest”, czyli utrzymanie żywego, działającego krajobrazu, którego sercem jest wspólnota.
– Inkluzywny Park Narodowy, czyli miejsce dostępne dla wszystkich
– Zespół New Forest, czyli społeczności, organizacje i firmy współpracujące ze sobą.

W sumie projekt planu opiera się w dużej mierze na realizowanych już inicjatywach – począwszy od przywracania terenów podmokłych, kończąc na opracowywaniu „Naturalnej Służby Zdrowia”, w ramach której ludziom zaleca się terapie oparte na kontakcie naturze. W trakcie tworzenia są również inicjatywy opierające się na tworzeniu nowych miejsc pracy czy możliwościach wolontariatu.

„Ten plan pokazuje zaangażowanie i wspólną pracę nad konkretnymi celami. Nasze priorytety w NFDC koncentrują się na dobrobycie gospodarczym dzielnicy, a także na trosce o środowisko i wyjątkowe dziedzictwo Puszczy” powiedział radny Edward Heron, przywódca nowej rady nadleśnictwa.

“Niezwykle ważna jest właściwa równowaga dla tego obszaru i cieszę się, że kontynuujemy współpracę w spójny sposób”.

„Forestry England podziela poglądy innych partnerów New Forest – że nadszedł czas, aby wszyscy, którzy korzystają z New Forest, odegrali aktywną rolę w ustalaniu priorytetów dotyczących jego przyszłości” dodał Michael Pittock, dyrektor ds. planowania i środowiska. “Głosy społeczności, zebrane w ramach tych konsultacji od większej ilości osób, pomogą nam dokonać właściwych wyborów i podjęcia konkretnych kroków w przyszłości”.

O projekcie można przeczytać na stronie: www.newforestnpa.gov.uk/yourfuturenewforest

Zachęcamy wszystkich do wyrażenia swojej opinii w tych konsultacjach społecznych i zadecydowaniu o przyszłości New Forest.

Konsultacje społeczne zostaną zakończone o północy 3 września 2021 roku.

- Reklama -

Premier wzywa do ostrożności – jeśli chcemy znieść ostatnie obostrzenia 19 lipca

0

Boris Johnson podkreśla, że chce kontynuować plan znoszenia kolejnych obostrzeń 19 lipca 2021 roku – ale nadal zaleca się noszenie maseczek w zatłoczonych miejscach.

Pomimo kolejnych ostrzeżeń doradców naukowych rządu i wzrostu liczby hospitalizacji – premier Boris Johnson ogłosił, że będzie naciskał na zniesienie pozostałych obostrzeń dotyczących COVID-19. Niestety – eksperci ostrzegają, że w przypadku poluzowania obostrzeń możemy spodziewać się ponad 200 zgonów dziennie i tysiąca hospitalizacji. Jak określił sytuację Jonathan Ashworth – shadow health secretary jest to “wciskanie pedału gazu z jednoczesnym zrzucaniem pasów bezpieczeństwa.

Mimo obaw – sekretarz zdrowia Sajid Javid w przemówieniu do parlamentarzystów również potwierdził plan rządu – prawne zniesienie wszystkich pozostałych graniczeń wprowadzonych podczas pandemii.

Bądźmy ostrożni

W poniedziałek przemawiając podczas konferencji prasowej na Downing Street premier Boris Johnson wezwał do “skrajnej ostrożności” potwierdzając jednocześnie, że ostatni etap luzowania obostrzeń zostanie zrealizowany w przyszłym tygodniu.

Wraz ze znoszeniem ostatnich obostrzeń ponownie otwarte będą mogły być kluby nocne. Nie będzie konieczne już noszenie maseczek i zachowywanie zasad dotyczące dystansu społecznego.

Zmieniło się jednak podejście – w zeszłym tygodniu premier Boris. Johnson mówił, że zakrywanie ust i nosa będzie kwestią “osobistego wyboru”. W poniedziałek premier dodał jednak, że noszenie maseczek jest w zatłoczonych pomieszczeniach jest “oczekiwane i zalecane”. Zaleca się również, aby ludzie ograniczali kontakty z osobami spoza ich gospodarstwa domowego.

Johnson powiedział, że “społeczną odpowiedzialnością” właścicieli klubów nocnych czy teatrów będzie “sprawdzanie statusu COVID-19 swoich klientów”. Dodał również, że spodziewa się “stopniowego” powrotu do urzędów.

Według dokumentów rządowych – jeśli “nie zostaną podjęte wystarczające środku w celu ograniczenia infekcji” ministrowie rozważą wprowadzenie tzw. NHS Covid Pass.

Obecnie, oficjalny rzecznik premiera powiedział, że rząd będzie w kontakcie z firmami, aby zachęcić je do wdrożenia kontroli związanej z COVID-19.

„To nie jest koniec drogi. To początek nowej fazy – fazy ciągłej ostrożności, w której żyjemy z wirusem i ryzykiem z nim związanym” powiedział sekretarz zdrowia Sajid Javid. Zapytany przez przewodniczącego komisji ds. zdrowia, Jeremy’ego Hunta – Javid stwierdził, że nie wyklucza nałożenia nowych obostrzeń – jeśli ministrowie uznają je za konieczne. I chociaż rząd ma nadzieję, że kolejne obostrzenia nie będą koniecznie to jednak Javid podkreśla, że będzie musiał działać “w wyważony sposób”.

“Ludzie powinni stopniowo wracać do pracy, jeśli pracują w domu, spotykać się z ludźmi na zewnątrz – tam, gdzie to możliwe, i powinni nosić maseczki zasłaniające nos i usta w zatłoczonych pomieszczeniach czy transporcie publicznym” dodał Javid.

Czarne scenariusze

Doradcy naukowi rządu już szacują, że po zniesieniu obostrzeń, jeszcze w okresie letnim będzie można spodziewać się około 1000 – 2000 przyjęć do szpitala dziennie oraz 100-200 zgonów.

Jednak wszyscy zgodnie dodają, że te szacunki będą zależały od tego jak będzie zachowywało się społeczeństwo. Jak dodaje premier Johnson – za każdym razem gdy ograniczenia są znoszone następuje naturalny wzrost liczby zachorowań – zdecydowanie lepiej gdy odbywa się to podczas letnich wakacji, gdy szkoły są zamknięte – niż jesienią.

„Musimy to powiedzieć głośno – ta pandemia jeszcze się nie skończyła” – powiedział Boris Johnson.

“Koronawirus, nadal niesie ze sobą ryzyko. Niestety nie możemy po prostu natychmiast powrócić 19 lipca do dawnego życia sprzed COVID-19.”

W protokołach opublikowanych przez Scientific Advisory Group on Emergencies (Sage) wzięto również pod uwagę zagrożenie związane z pojawieniem się w Wielkiej Brytanii nowej, odpornej na szczepionki odmiany koronawirusa.

Modele opracowane przez różne zespoły akademików sugerują, że w szczycie obecnej fali zachorowań będzie można spodziewać się co najmniej 1000 nowych przyjęć do szpitali dziennie.

Jeśli jednak społeczeństwo szybko powróci do zachowań sprzed pandemii – modele opracowane przez naukowców z University of Warwick sugerują, że dziennie możemy spodziewać się od 1300 do 4800 hospitalizacji. W niektórych scenariuszach szacuje się również, że zimą może nastąpić kolejna fala zachorowań.

„Większość scenariuszy zakłada szczyt zachorowań na styczeń 2021. Jednak przy bardziej pesymistycznych założeniach tych zachorowań będzie znacznie więcej, a wówczas liczba przyjęć do szpitali może stać się prawdziwym wyzwaniem dla. NHS” czytamy w notatce ze spotkania grupy Sage.

Mimo to Sage podkreśla, że chociaż przyjęcia do szpitala są kluczowym problemem, to nie są one jedynym poważnym ryzykiem jakie wiąże się ze wzrostem liczby zachorowań. Znacznie bardziej niepokojące są dłuższe przebiegi choroby i nowe warianty koronawirusa.

Szefowie NHS ostrzegli ministrów, że dużym problemem są również pacjenci, którzy przez ostatnie miesiące musieli dłużej czekać na planowane zabiegi. Ponieważ szpitale i placówki medyczne będą koncentrować się na opiece nad chorymi na koronawirusa, wiele mniej pilnych zabiegów zostanie odsuniętych w czasie.

“Nie spieszmy się”

Jak powiedział Chris Whitty, naczelny lekarz Anglii – ludzie nie powinni spieszyć się z powrotem do pracy stacjonarnej i trzymać się z dala od zatłoczonych miejsc.

Do ostrożnego działania zachęcani są również pracodawcy – szczególnie jeśli chodzi o kierowanie pracowników biurowych z powrotem do  pracy stacjonarnej.

„Podczas gdy rząd nie instruuje już ludzi, aby pracowali z domu, oczekujemy i zalecamy stopniowy powrót do miejsca pracy w okresie letnim” powiedział rzecznik rządu.

16 dokumentów z wytycznymi dotyczącymi bezpieczeństwa w miejscu pracy, zostanie obecnie zastąpione sześcioma okrojonymi zestawami wytycznych.

Sekretarz generalny TUC, Frances O’Grady, oskarżyła ministrów o „umywanie rąk” od kwestii bezpieczeństwa pracowników, ponieważ rząd nie skonsultował żadnych kwestii bezpieczeństwa z żadnym ze związków zawodowych.

W nadchodzących dniach prawdopodobnie pojawią się również nowe wytyczne dla osób w grupie ryzyka i osób o znacznie obniżonej odporności – jak powinni się chronić w momencie gdy liczba przypadków zachorowań gwałtownie wzrośnie.

I choć formalne ograniczenia dotyczące wielkości zgromadzeń zostaną zniesione – nadal oczekuje się od rządu i wszystkich organizacji, że będą one zachęcały społeczeństwo do unikania niepotrzebnych kontaktów społecznych.

Po ogłoszeniu szczegółów odnośnie kolejnego zdejmowania obostrzeń, niektórzy konserwatywni posłowie, którzy wcześniej naciskali na ponowne otwarcie – zasugerowali, że rząd nadal działa zbyt ostrożnie. W sumie, wpływ planu zdejmowania wszystkich obostrzeń zostanie zweryfikowany we wrześniu.

- Reklama -

Southern Water ukarane grzywną w wysokości 90 milionów funtów!

0

Southern Water zostało ukarane rekordową grzywną w wysokości 90 milionów funtów za celowe odprowadzanie ścieków do morza u wybrzeży północnego Kent i Hampshire.

Sędzia Jeremy Johnson skazał spółkę wodociągową na karę grzywny za zrzucenie od 16 do 21 miliardów litrów nieoczyszczonych ścieków do morza.

Southern Waters będzie musiało zapłacić 90 milionów funtów za odprowadzanie ścieków u wybrzeży północnego Kent i Hampshire.

„Przestępstwa te pokazują szokujące lekceważenie środowiska, cennych i delikatnych ekosystemów, linii brzegowych, zdrowia ludzkiego oraz rybołówstwa i legalnie działających na wodach przybrzeżnych firm” powiedział sędzia Johnson.

Już wcześniej Southern Water miało historię przestępczej działalności “z powodu poprzedniego i trwałego zanieczyszczenia środowiska”. Firma dopuściła się wcześniej 168 wykroczeń, ale niestety mimo kar i upomnień nie zmieniła swojego zachowania.

“Nie ma dowodów na to, że firma zwróciła uwagę na nałożone kary” dodał Johnson.

Wieloletnie śledztwo Agencji. Środowiska

Po wieloletnim, jednym z największych w historii śledztwie Agencji Środowiska przedstawiono dowody na wszelkie nieprawidłowości. Okazuje się, że przestępcza działalność miała miejsce od ponad sześciu lat. Przez te lata firma Southern Water, aby uniknąć kar finansowych oraz kosztów modernizacji i utrzymania infrastruktury celowo odprowadzała ścieki do morza w pobliżu północnego Kent i Hampshire.

Ponadto Southern Water umyślnie przedstawiła wcześniej mylący obraz sytuacji utrudniając właściwe rozpoznanie sytuacji.

Firma, której zyski operacyjne w 2019 roku wyniosły 213 milionów funtów zatuszowała swoje działania “znacząco zaniżając” liczbę nielegalnych wycieków. Warto dodać, że od 2010 roku to firmy wodociągowe mogą samodzielnie zgłaszać przypadki wycieków i zanieczyszczenia.

„Firma była niechętna do współpracy, a działania niewystarczające” powiedział sędzia na rozprawie.

Southern Water przyznało się do 51 postawionych mu zarzutów – świadomego odprowadzania substancji trujących, szkodliwych lub zanieczyszczających do wód przybrzeżnych oraz odprowadzania ścieków nieoczyszczonych w sposób inny niż dozwolony wg przepisów.

Dochodzenie Agencji Środowiska skoncentrowało się na 17 oczyszczalniach ścieków należących do firmy w północnym Kent i Hampshire. Okazało się, że między styczniem 2010 a grudniem 2015 firma celowo zmniejszała przepustowość swoich oczyszczalni. Zamiast oczyszczać ścieki zgodnie z wymogami prawa, gromadziła miliony litrów ścieków w zbiornikach burzowych przed wypuszczeniem ich do mórz – czasami w zrzutach, które trwały tygodniami.

Ta nielegalna metoda przyniosła firmie “znaczną przewagę finansową”. Według Ofwat – dzięki temu Southern Water probowało wcześniej uniknąć kar finansowych za “niespełnienie norm dotyczących odprowadzania ścieków”.

Najpoważniejsza zbrodnia środowiskowa

Dochodzenie w sprawie Southern Water ujawniło najpoważniejszą zbrodnię środowiskową w ciągu 25 letniej historii Agencji Środowiska.

Zanieczyszczenia zniszczyły przemysł hodowli skorupiaków. Bakterie kałowe ze ścieków zanieczyściły środowisko i uczyniły wszystkie te hodowle nierentownymi.  Ścieki spowodowały pogorszenie jakości skorupiaków pozostawiając niektóre miejsca nienadającymi się do ich zbierania.

Prawie wszystkie wody, do których trafiały ścieki surowe, zostały objęte krajowymi i międzynarodowymi przepisami dotyczącymi ochrony środowiska.

“W obliczu kryzysu ekologicznego nikt nie powinien czerpać korzyści z podważania przepisów dotyczących ochrony środowiska. To zdanie pokazuje, że kary za wykroczenia przeciwko środowisku zaczynają osiągać ten sam poziom, co najwyższe kary za przestępstwa w usługach finansowych. To dobrze – na całym świecie coraz więcej uwagi poświęca się efektywności środowiskowej firm, co jest ważnym przesłaniem dla globalnych inwestorów, że Anglia oczekuje, że firmy będą działać zgodnie z najwyższymi standardami” powiedziała Przewodnicząca Agencji Środowiska Emma Howard Boyd.

W sumie, w latach 2010-2015 miało miejsce 8400 nielegalnych zrzutów ścieków. Sprawa przeciwko Southern Water dotyczyła 6971 nielegalnych wycieków. Oznacza to, że przez ostatnie siedem lat zanieczyszczenia trafiały do morza przez 61 704 godzin.

Prokurator Andrew Marshall, powiedział, że wiele korporacji miało świadomość nielegalnych działań Southern Water. Infrastruktura wodociągów rozpadała się, a mimo to Southern nie konserwowało, nie naprawiało ani nie wymieniało ważnych maszyn.

Minister środowiska Rebecca Pow powiedziała, że ​​sprawa była szokująca. „Ta kara, największa jaka kiedykolwiek została nałożona na spółkę wodociągową, jest absolutnie stosowna” dodała Pow.

“Kara ma zostać opłacona wyłącznie z zysków operacyjnych firmy, a nie z rachunków klientów”.

Pieniądze powinny naprawić szkody

David Jarrad, dyrektor naczelny Shellfish Association of Great Britain, wezwał do wykorzystania grzywny na rekompensatę dla przemysłu. Powiedział również, że Agencja Środowiska – której budżet obniżono ze 120 do 40 milionów funtów powinna otrzymać część z tych pieniędzy.

„Smutne w tym jest to, że chociaż kara mocno uderzy w Southern Water to pieniądze trafią do skarbu państwa. A czy naprawią one szkody wyrządzone przemysłowi i szkody wyrządzone środowisku?” dodał Jarrad.

„Gdyby tankowiec rozlał ropę na chronionych wodach, firma naftowa musiałaby zapłacić miliony, aby naprawić szkody wyrządzone środowisku. Ale z firmami wodociągowymi tak się nie dzieje”.

Hugo Tagholm z Surfers Against Sewage powiedział, że działania Southern Water sprowadzały się do „kryminalnego kapitalizmu”.

Firma przyznała się do 51 postawionych jej zarzutów

W sumie Southern Water przyznało się do wszystkich 51 zarzutów, argumentując, że zrzucanie ścieków nie było celowe. Richard Matthews, QC dla Southern stwierdził, że było to wynikiem serii „głęboko żałosnych” błędów mechanicznych i technologicznych w 17 lokalizacjach firmy w latach 2010-2015.

Sąd stwierdził, że przestępstwa były spowodowane celowymi uchybieniami, powodującymi poważne szkody (kategorii 1) w obszarach chronionych, rezerwatach i ławicach ostryg .

Matthews przeprosił w imieniu zarządu i dyrektora naczelnego Iana McAulay za „poważne błędy”. Powiedział, że firma jest teraz całkowicie zaangażowana w transformację, przejrzystość i zmianę kulturową.

Southern Water to prywatne przedsiębiorstwo użyteczności publicznej odpowiedzialne za publiczne odprowadzanie i oczyszczanie ścieków w Hampshire, Isle of Wight, West Sussex, East Sussex i Kent oraz za publiczne zaopatrzenie w wodę i dystrybucję wody na mniej więcej połowie tego obszaru.

Firma dostarcza wodę do 2,6 milionów klientów, a oferuje usługi kanalizacyjne dla ponad 4,7 miliona klientów w Sussex, Kent, Hampshire i Isle of Wight.

- Reklama -

Koniec kwarantanny dla w pełni zaszczepionych podróżnych wracających z państw z “pomarańczowej listy”

0

Od 19 lipca jeszcze więcej atrakcji turystycznych będzie dostępnych dla podróżnych z Anglii. Wielką zmianą jest to, że podróżni z Anglii nie będą musieli odbywać kwarantanny wracając z państw z “pomarańczowej listy”.

W pełni zaszczepieni podróżni z Anglii, którzy wracają z krajów z “pomarańczowej listy” nie będą musieli odbywać kwarantanny. Niestety Brytyjczycy mieszkający za granicą, nie będą mogli udowodnić statusu swojego szczepienia, jeśli zostali zaszczepieni za granicą.

Zmiana przepisów dotycząca kwarantanny, która wejdzie w życie 19 lipca – może sprawić, że wiele turystycznych miejsc w Europie stanie się szerzej dostępnych dla podróżnych z Anglii. Niestety – mimo tego, że Anglia zniesie obowiązek odbywania kwarantanny po powrocie z państw z “pomarańczowej listy” – Francja, Hiszpania, Portugalia i Grecja mogą nałożyć własne zasady kwarantanny dla przyjezdnych z Anglii.

Certyfikat NHS i dowód szczepienia w aplikacji

Chociaż Sekretarz ds. transportu Grant Shapps ogłosił, że podróżni z Wielkiej Brytanii będą mogli „odwiedzić rodzinę i przyjaciół, których nie widzieli od tak dawna” – to poza certyfikatem NHS i dowodem szczepienia w aplikacji – nie będzie honorowany żaden inny dokument.

Te wszystkie zmiany prawdopodobnie wywołają znaczny sprzeciw ze strony obywateli Wielkiej Brytanii mieszkających za granicą, którzy otrzymali dwie dawki szczepienia w swoich krajach zamieszkania. Często są oni szczepieni dokładni tymi samymi szczepionkami jakich używa NHS, ale mimo wszystko ich certyfikaty nie są honorowane.

Jedno ze źródeł z Ministerstwa Transportu powiedziało w rozmowie z The Guardian, że osoby zaszczepione za granicą nie będą w stanie udowodnić swojego statusu szczepienia i będą musiały odbyć kwarantannę, ale zasada ta dotyczy tylko “pierwszej fazy” i trwają prace nad uznaniem zagranicznych certyfikatów szczepień.

Wszystko to może również oznaczać, że młodsi podróżnicy mogą nie udać się na letnie wakacje. Jak na razie – od połowy września rząd zamierza zaoferować dwie dawki szczepienia (z ośmiotygodniową przerwą między dawkami) wszystkim osobom powyżej 18 roku życia.

„Ani przez sekundę nie lekceważę, jak trudne dla wszystkich było ostatnie 16 miesięcy – zarówno dla tych, którzy nie mogli podróżować i spotkać się ze swoimi rodzinami jak i dla całego sektora turystyki i sektora lotniczego” powiedział Shapps. „Ochrona zdrowia publicznego była i nadal będzie nadrzędnym priorytetem tego rządu i dlatego wprowadziliśmy jedne z najtrudniejszych środków bezpieczeństwa związanych z podróżami na świecie. Teraz, dzięki naszemu programowi szczepień, jesteśmy w pozycji, w której możemy zacząć myśleć o życiu z koronawirusem, przywracając życie do poczucia normalności”.

Wiele państw może wymagać dodatkowych testów i formalności

Zmiana przepisów potencjalnie umożliwi podróżowanie do 140 krajów z “pomarańczowej listy”, w tym do większości miejsc turystycznych. Niestety nadal niektóre kraje mogą wymagać wielu formalności czy testów z negatywnym wynikiem przy przekraczaniu granicy.

Podróżni wracający z państw z “pomarańczowej listy” nadal będą musieli przed wyjazdem wykonać test na COVID-19 i wykonać test PCR w drugim dniu powrotu. Po zmianie przepisów nie będzie wymagane przeprowadzenie testu ósmego dnia po powrocie.

Warto dodać, że w świetle przepisów osoba w pełni zaszczepiona to taka, która otrzymała ostatnią dawkę szczepionki 14 dni wcześniej. Dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia, przyjeżdżając z któregoś z państw z “pomarańczowej listy” nie będzie musiała odbywać kwarantanny.

Kogo dotyczy zwolnienie z odbywania kwarantanny?
1. Osoby zaszczepione 2 dawkami szczepionki podanej przez NHS (musi minąć 14 od daty drugiej dawki), ale nadal muszą zrobić test przed przekroczeniem granicy i test w 2 dniu
2. Dzieci i młodzież przed ukończeniem 18 roku życia
Dzieci 0 – 4 lata i 364 dni nie muszą robić żadnych testów
Dzieci 5 – 10 lat i 364 dni muszą zrobić tylko test w 2 dniu
Dzieci 11 – 17 lat i 364 dni muszą zrobić test przed przekroczeniem granicy i test w 2 dniu (czyli tak jak dorośli)
zdj. Alekasandra Fiddler

Zmiana przepisów – ale nie wszędzie

Nowe przepisy nie będą obowiązywały w całej Wielkiej Brytanii, aczkolwiek przemawiając w Izbie Gmin, Shapps zapowiedział, że rząd Wielkiej Brytanii chce współpracować z administracją zdecentralizowaną „aby zapewnić, że osiągniemy nasze wspólne cele w zakresie bezpiecznego, i zrównoważonego powrotu do podróży międzynarodowych”.

Shapps dodał również, że 30 państw i terytoriów uznaje brytyjskie certyfikaty szczepień jako część wymagań wjazdowych akceptując zarówno certyfikaty szczepień jak i aplikację NHS.

Shapps powiedział, że ma nadzieję, że ta zmiana zachęci do przyjmowania szczepionek.„Nadal zachęcamy ludzi do szczepień – jest to nie tylko kwestia ochrony siebie, ale i powrotu do normalności”.

Niestety, minister transportu dodał również, że podróżni nadal mogą spodziewać się opóźnień, a „podróż nie będzie taka sama, jak była”. Ostrzegł również, że kontrole na granicy mogą oznaczać dłuższe oczekiwanie. „Chcemy powitać międzynarodowych gości z powrotem w Wielkiej Brytanii i pracujemy nad rozszerzeniem naszego podejścia do zaszczepionych pasażerów” powiedział Shapps.

Linie lotnicze i lotniska z zadowoleniem przyjęły ogłoszenie o zmianie przepisów, ale wezwały rząd, aby poszedł o krok dalej  i złagodził wymogi co do testów na COVID-19 dla w pełni zaszczepionych podróżnych.

Johan Lundgren, dyrektor generalny easyJet, powiedział, że chociaż ta zmiana oznacza, że Europa staje się “zielona dla w pełni zaszczepionych podróżnych” to nadal pozostały niepotrzebne testy.

„Nie chcemy, było zarezerwowane tylko dla bogatszych pasażerów, a kosztowne testy na COVID-19 mogą niestety sprawić, że tego lata podróż będzie niedostępna dla wielu.”

- Reklama -

Pogoda

Southampton
few clouds
17.2 ° C
18.9 °
15.7 °
75 %
5.1kmh
20 %
Thu
19 °
Fri
18 °
Sat
19 °
Sun
20 °
Mon
17 °

Tematy warte przeczytania

- Reklama -