To jak zamartwiamy się trudnymi uczuciami, które pojawiają się w naszym życiu może wyrządzić więcej szkód niż same uczucia – twierdzi zajmujący się behawiorystką i tajemnicami ludzkiego umysłu pisarz David Robson.

Pod koniec XIX wieku w Ameryce pojawiła się pewna dziwaczna forma abstynencji. Nie chodziło tu o alkohol, ale o… niepokój. Obywatele Nowego Jorku zaczęli regularnie uczęszczać do tzw. “Don’t Worry Clubs” w których zachęcali się nawzajem do spoglądania w kierunku jasnej strony życia. Założyciel tego klubu – Theodore Seward przekonywał, że Amerykanie są “niewolnikami zamartwiania się”, który niszczy szczęście.

- Reklama -

Na początku XX wieku psycholog William James opisał to w jaki sposób jak ludzie rozwinęli rodzaj „religii zdrowego umysłu”, aby odwrócić umysł od wszelkich negatywnych myśli i uczuć.

Dziś wydaje się, że żyjemy w globalnym klubie “Don’t Worry Clubs”. Książki, czasopisma, podcasty i programy telewizyjne krążą wokół zagrożeń związanych ze stresem. Coraz częściej mówi się o tym, że wszelkie lęki są z natury złe dla nas i zarówno w perspektywie krótko – jak i długoterminowej – należy je wyeliminować.

Co zaskakujące, coraz więcej badań sugeruje jednak, że to przekonania dotyczące naszych uczuć, tak samo jak same uczucia, determinują ich wpływ na mózg i ciało. Negatywne poglądy na temat pojawiającego się stresu i niepokój często pogłębiają nasze problemy. A jeśli nauczymy się bardziej pozytywnie patrzeć na te nieprzyjemne uczucia, możemy nawet wykorzystać niektóre formy stresu na swoją korzyść.

Nie ma co się łudzić – problem stresu dotyczy każdego człowieka, i nie istnieją ludzie, którzy go nie doświadczają.

Pogódźmy się z tym, że stres może nam pomóc

Wyobraź sobie, że czeka cię trudny egzamin lub rozmowa kwalifikacyjna, która określi twoją przyszłą ścieżkę kariery. Jeśli należysz do większości ludzi – zapewne na myśl o tym zdarzeniu twój puls przyspieszy, wzrośnie tempo oddychania, a tobie może wydawać się że ta reakcja obniży twoją wydajność. Jak będziesz mógł się skoncentrować jeśli będzie towarzyszyło ci uczucie, że twoje serce zaraz przebije klatkę piersiową? A może pomyśl o tym inaczej? “Fizjologiczne pobudzenie”, którego będziesz doświadczał to rozwinięta reakcja, która ma pomóc Ci w poradzeniu sobie z nowymi wyzwaniami. Przyspieszony oddech ma napełnić płuca tlenem, a szybki puls – zapewnić, że krew będzie mogła szybciej dostarczyć paliwo do mózgu. To wszystko sprawia, że będziesz myślał jaśniej. Zamiast więc próbować tłumić swoje uczucia – może powinieneś ruszyć z tym prądem, wiedząc że to wszystko może tylko pomóc w zwiększeniu twojej wydajności.

Badania wykazały, że samo przedstawienie takiego podejścia i tych faktów wszystkim tym, których dręczy niepokój – może pomóc zmienić ich nastawienie. Dzięki temu ci, którzy nie radzą sobie ze stresem mogą przestać interpretować swoich fizjologicznych objawów jako zbliżającej się porażki. To z kolei może doprowadzić do poprawienia ich wydajności w trudnych chwilach.

W obliczu potencjalnie nieprzyjemnego zadania, takiego jak wystąpienia publiczne – osoby, które postrzegają stres jako wzmacniający, częściej skupiają się na pozytywnych aspektach całej sytuacji. Skupiają się na uśmiechniętych twarzach słuchaczy zamiast wypatrywać oznak zagrożenia lub wrogości. Tacy ludzie stają się również proaktywni – celowo szukają informacji zwrotnych i konstruktywnych sposobów radzenia sobie z sytuacją, zamiast próbować ukryć się przed problemem – w wyniku czego ich myślenie staje się bardziej kreatywne.

“Uspokój się” nie zadziała…

Najczęściej szukając informacji o radzeniu sobie ze stresem dowiadujemy się, że powinniśmy zachować spokój – oddychać, relaksować się odpowiednio, lepiej się wysypiać, lepiej zarządzać swoim czasem… Wobec tego przeszukujemy internet, żeby znaleźć tę najlepszą technikę relaksacyjną. Dowiadujemy się, że stres trzeba pokonać, trzeba go unikać i z nim walczyć.

A czy nie jest tak, że gdy my sami lub ktoś z naszego otoczenia – oczekuje od nas by się uspokoić to tym samym przypomina nam, że jesteśmy i byliśmy niespokojni, co jeszcze mocniej nasila stres? Zaczynamy wtedy toczyć walkę sami ze sobą, by pokonać lęk i stres, a im więcej walczymy tym bardziej oddalamy się od uczucia spokoju.

Stres, podobnie jak podekscytowanie, jest w rzeczywistości sytuacją pobudzenia czyli aktywacją organizmu na odpowiedni bodziec. Dla większości ludzi zatrzymanie tak silnego pobudzenia może okazać się niemożliwe.

  • Po co zatem walczyć chcąc zmniejszyć poziom tego pobudzenia z wysokiego na niski?
  • Dlaczego nie spróbować przewartościować go z negatywnego na pozytywny?
  • Od stresu do ekscytacji, podniecenia, ciekawości?

Według badaczy gdy jesteśmy podekscytowani tworzymy okazję do zmiany sposobu myślenia i otwieramy się na wszystko co dobre. Wówczas wzrastają szanse na podejmowanie decyzji i działań, które mogą przełożyć się na korzystne wyniki.

Zamieniając stres w ekscytację i ciekawość, a co za tym idzie skupiając się na tym co dobrego może się wydarzyć upatrujemy w nadchodzących wydarzeniach życiowych “okazji”, a nie “zagrożenia” – możemy przestać być ofiarą swojego życia, ruszyć do przodu i w końcu sięgać po to co chcemy. Życie może nagle stać się bardziej spontaniczne i pełne luzu, a my sami możemy się lepiej w nim realizować.

Nie pozbywaj się stresu i nie walcz z nim tylko bądź w nim lepszy!

Nasze przekonania na temat stresu mogą nawet zmienić nasze fizjologiczne reakcje na wiele sytuacji. Jeśli mamy w sobie przekonanie, że stres może poprawić naszą wydajność – kortyzol (czyli “hormon stresu”) będzie miał na nas mniejszy wpływ.

Ogólnie rzecz biorąc, badania wskazują, że negatywne przekonania na temat lęku i stresu tworzą rodzaj błędnego koła, które popycha nas w coraz bardziej katastrofalne sposoby myślenia. W rezultacie nasze ciało i mózg zaczynają reagować na sytuacje stresogenne coraz bardziej – tak jakby znajdowały się w prawdziwym fizycznym niebezpieczeństwie z którego jedynym wyjściem jest walka lub ucieczka. Jeśli jednak zaczniemy postrzegać te uczucia jako potencjalne źródło energii i motywacji, możemy przerwać ten cykl. Traktując stres jako naszego sojusznika będziemy wstanie również wpływać na reakcję organizmu na poziomie biochemicznym.

U uczestników badania, którzy nie myśleli o stresie jako o negatywnym doświadczeniu, a postrzegali stres jako pomoc ciału w lepszym funkcjonowaniu w wymagających warunkach, zaobserwowano, że ich naczynia krwionośne nie ulegały zwężeniu (a dzieje się to zazwyczaj w stresie) co jest jednym z czynników wpływających na rozwijanie się chorób układu krążenia. Naczynia krwionośne tych osób ulegały “rozluźnieniu”, a reakcja organizmu jakiej doświadczali przypominała raczej stan podekscytowania. To był stan w jakim ludzie czują się szczęśliwi lub zadowoleni, że robią coś odważnego.

Co ciekawe, według Hansa Selye, prekursora w badaniach nad stresem samo uczucie nadaje życiu smak. Ponadto stres jest związany z każdą naszą aktywnością i nie unikną go nawet Ci, którzy nic nie robią, ponieważ będą oni narażeni na stres wynikający z rutyny i monotonii. Człowiek potrzebuje aktywności, aby się realizować, tak samo jak powietrza, jedzenia, snu czy komunikacji. Bez aktywności i związanego z nią stresu będzie popadał w marazm, cierpiąc z braku celu i sensu.

Istnieją nawet dowody na to, że sposób, w jaki odczuwamy stres, może wpływać na naszą długowieczność. W 1998 roku na Uniwersytecie Wisconsin Madison w USA Keller i jej współpracownicy rozpoczęli duże badanie na próbie 29 000 dorosłych. Za pomocą kwestionariuszy na przestrzeni 7 lat nie tylko mierzyli u uczestników poziom stresu, ale również ich przekonania na temat jego skutków. Wśród osób z wysokim poziomem stresu, osoby z negatywnymi przekonaniami na temat samego stresu były znacznie bardziej narażone na śmierć niż osoby, które uważały, że stres jest nieszkodliwy. Co warto podkreślić – w badaniu brano pod uwagę wiele czynników – dochód, wykształcenie, aktywność fizyczną czy skłonność do używek.

W sumie – nie da się ukryć, że martwienie się stresem skutkuje gorszą reakcją fizjologiczną niż samo przeżywanie stresu.

Oczywiście zmiana nastawienia nie jest prosta…

Kultura zachodnia na ogół uczy nas stresowania się stresem – a nawyk ten może być głęboko zakorzeniony. Tak więc kiedy napotykasz niektóre z mniejszych wyzwań życiowych, zastanów się, czy nie warto zacząć postrzegać swojego lęku nieco bardziej życzliwym okiem – jako potencjalne źródło energii i odporności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj