Wprowadzenie obowiązkowych szczepień w miejscu pracy cały czas budzi spore kontrowersje. Szczególnie jeśli nakaz miałby dotyczyć personelu zatrudnionego w domu opieki. Z Katarzyną Bogusławską, prawniczką związaną z angielską kancelarią Carter Lemon Camerons rozmawia Aleksandra Fiddler.

Zacznijmy od najtrudniejszego tematu – jak to jest z tymi obowiązkowym szczepieniem w domach opieki?

- Reklama -

Katarzyna Bogusławska: Na chwilę obecną jeszcze nigdzie nie ma obowiązku szczepienia się. Wiem, że są różne pogłoski, jakoby rząd zmuszał do tego obywateli. Rząd jedynie zachęca do szczepienia i nie może do tego nikogo zmusić. Natomiast cały czas prowadzi kampanię, która przekona mieszkańców kraju do przyjęcia preparatu. Ta sytuacja będzie się jednak zmieniać, jeśli chodzi o domy opieki.

Został właśnie ogłoszony wymóg, który wejdzie w życie 11 listopada. 22 lipca zaczął się 16-tygodniowy okres karencji, od tego momentu pracownicy i pracodawcy musieli zastanowić się, co w tej kwestii zrobić. Kolejną ważną datą jest 16 września, który będzie ostatnim dniem na przyjęcie szczepionki dla tych członków personelu, którzy zdecydują się przyjąć pierwszą dawkę preparatu. Kluczowy termin to oczywiście 11 listopada, kiedy wspomniane prawo zostanie oficjalnie wdrożone. Skąd tak naprawdę wynika ten wymóg?

Katarzyna Bogusławska: Jego podstawą prawną jest Health & Social Care Act 2008. Są to regulacje, które dają pozwolenie na wprowadzenie tego wymogu. Prawo to zostanie wdrożone 11 listopada tylko w Anglii, nie dotyczy pozostałych państw Wielkiej Brytanii. Jest to wymóg narzucony bardziej na dom opieki niż na jego pracowników. Placówka musi upewnić się, że cały jej personel, a także pozostali współpracownicy, jak np. kucharze czy fryzjerki, znajdujący się na terenie obiektu, są zaszczepione. Z tego obowiązku zwolnieni są członkowie rodziny pacjentów domu opieki, a także osoby poniżej 18. roku życia. Także 11 listopada nie jest dniem, w którym niezaszczepione osoby nagle stracą pracę.

Poruszyłaś dwie ważne rzeczy. Po pierwsze – te przepisy będą dotyczyły osób, które przebywają wewnątrz placówki. Czyli rozumiem, że ogrodnik, który przychodzi przystrzyc żywopłot, nie będzie podlegał tym nakazom?

Katarzyna Bogusławska: Teoretycznie nie, jeśli nie będzie miał styczności z żadnym z pacjentów. W praktyce będzie to trudniejsze do uniknięcia, ponieważ dom opieki będzie starał się siebie chronić za wszelką cenę.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałabym dobrze zrozumieć. Dom opieki będzie wymagał przestrzegania tych przepisów, ponieważ prawdopodobnie będzie chciał uniknąć kary. Czy to właśnie placówka będzie odpowiedzialna za to, by sprawdzić, czy odwiedzające ją osoby są zaszczepione?

Katarzyna Bogusławska: Tak, dom opieki musi upewnić się, że osoby, które wchodzą na teren obiektu, przyjęły preparat. Jeżeli nie dopełni tego obowiązku, grozi mu kara finansowa w wysokości 50 tys. funtów za każdy taki incydent.

Czy w takim razie dom opieki ma prawo zmusić kogoś do szczepienia?

Katarzyna Bogusławska: Fizycznie nikt nie ma prawa zmusić nikogo do szczepienia. W Anglii jest to całkowicie nielegalne. Aczkolwiek występuje ta presja z innej strony. Gdy dochodzimy do takiej sytuacji, że od 11 listopada dom opieki nie będzie mógł korzystać z usług osoby niezaszczepionej, wtedy ich umowa o pracę będzie musiała wygasnąć.

Czy w takim razie pracodawca może mnie zwolnić, jeżeli z jakiegokolwiek powodu nie mam szczepienia? I czy są wyjątki od tej reguły?

Katarzyna Bogusławska: Jedyny wyjątek istnieje wtedy, gdy dana osoba nie może się zaszczepić z powodów zdrowotnych. Natomiast jeżeli ktoś nie chce przyjąć szczepionki z innych przyczyn np. religijnych, prawo takiej wymówki nie uznaje.

Czyli wracamy do głównego pytania – czy pracodawca może zwolnić pracownika domu opieki, który nie będzie zaszczepiony?

Katarzyna Bogusławska: Teoretycznie tak, praktycznie też. Natomiast zawsze doradzamy pracodawcom, żeby nie spieszyli się z tym zwolnieniem, ponieważ istnieje wiele aspektów, które należy rozważyć. Należy najpierw upewnić się, czy nie da się przenieść pracownika na inne stanowisko lub do innego ośrodka. Prawo nakłada na pracodawcę wymóg unikania zwolnienia. Trzeba także uwzględnić sytuację zdrowotną tej osoby, żeby np. uniknąć w przyszłości potencjalnych roszczeń o dyskryminację.

W takim razie jakie prawa będą miały osoby, które po 11 listopada stracą zatrudnienie, jeśli nie zgodzą się na szczepienia? Jak mają się zachować w takiej sytuacji?

Katarzyna Bogusławska: Jeżeli pracownicy zdecydowanie nie chcą się zaszczepić i już dojdzie do tego zwolnienia, prawdopodobnie będą musieli szukać pracy w innym sektorze niezwiązanym ze służbą zdrowia. Aczkolwiek zawsze może próbować rozwiązać ten problem drogą sądową. Przypuszczam, że będzie dużo takich spraw, ponieważ jest to zupełnie nowa sytuacja. Zanim jednak pójdziemy do sądu, należy skontaktować się z organizacją ACAS, która zajmuje się mediacją pomiędzy pracodawcą a pracownikiem.

Co tak naprawdę możemy ugrać, jeżeli uda nam się udowodnić, że pracodawca niesłusznie nas zwolnił?

Katarzyna Bogusławska: Jeżeli jesteśmy osobami zwolnionymi od obowiązku szczepienia, a pomimo tego straciliśmy pracę z powodu nieprzyjęcia preparatu, to możemy uzyskać zgodę od Trybunału Prawa Pracy na powrót na poprzednie stanowisko. W innych przypadkach to wciąż zależy od indywidualnej sytuacji danej osoby. Jeżeli ktoś pracował powyżej 2 lat, może mieć prawo do niesłusznego zwolnienia. Tutaj stawką są pieniądze sięgające max. wartości rocznej pensji. Sądy pracy nie są jednak zbyt hojne i bardzo skrupulatnie obliczają to, co mają wypłacić.

Jeżeli sąd uzna, że pracownik był niesłusznie dyskryminowany, wtedy nie ma limitu, jeśli chodzi o wysokość odszkodowania. Oczywiście są różne pułapy w zależności do tego, ile ta osoba wycierpiała w miejscu pracy.

Jak trudno z praktycznego punktu widzenia złożyć tę sprawę do sądu pracy? Czy trzeba koniecznie mieć prawnika? Czy są jakieś opłaty i ile to trwa?

Katarzyna Bogusławska: Wzniesienie takiej sprawy jest moim zdaniem bardzo proste, ponieważ ten sąd jest stworzony z myślą o osobach, którzy stracili zatrudnienie. Niekoniecznie stać ich na pomoc prawną, więc jest to instytucja, która jest przyzwyczajona do tego, że ludzie sami się reprezentują. Na początkowym etapie nie ma zbyt wielkich trudności i nie pobiera się żadnych opłat, także warto skorzystać z tej możliwości. Później jednak ta procedura się trochę komplikuje. Spotkałam się z sytuacjami osób, które wniosły tę sprawę do sądu, a następnie nie wiedziały do końca, co z tym dalej robić. Doszło do zamknięcia postępowania, ponieważ poszkodowani pracownicy nie odpowiadali na korespondencję.

Co do długości trwania całego procesu – teraz niestety zajmie to trochę czasu. Z wielu powodów: dużej liczby tego typu spraw, braku sędziów i innych urzędników sądowych, pandemii koronawirusa czy chociażby brexitu. Wcześniej próbowano rozstrzygnąć to w ciągu 6 miesięcy, teraz mówi się o 2-3 latach.

Chciałabym jeszcze poruszyć kwestię linii obrony. Jedną z nich jest złożenie sprawy o dyskryminację, m.in. ze względów wyznaniowych czy też nawet dietetycznych. Pozostaje także zagadnienie niesłusznego zwolnienia. Jak w twojej ocenie można zastosować te dwie linie obrony w postępowaniu sądowym?

Katarzyna Bogusławska: Jeżeli ktoś przepracował 2 lata, to żeby go zwolnić, pracodawca musi mieć właściwy powód. Nawet jeśli zwolnienie zostanie uznane za słuszne, nadal pozostaje kwestia tego, czy pracodawca przeszedł przez odpowiednie procedury. Także 11 listopada nie jest dniem, w którym niezaszczepione osoby nagle stracą pracę.

Jeśli chodzi o dyskryminację, na ten moment wiemy, że można ją uznać tylko na podstawie medycznej. Natomiast pozostałe czynniki, o których wspomniałaś, jak np. przekonania religijne, wiek czy płeć, nie są automatycznymi podstawami do roszczenia tej dyskryminacji.

Warto też wspomnieć o Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, na której być może będzie można się oprzeć. Artykuł 8 mówi o poszanowaniu życia rodzinnego i prywatnego. Pojawiły się głosy, że zmuszanie do szczepionki może zostać uznane za złamanie tego punktu.

Katarzyna Bogusławska jest prawnikiem oraz partnerem w kancelarii Carter Lemon Camerons LLP w Londynie. Więcej informacji o kancelarii CLC znajdziesz tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj