Braki w sklepach w Southampton, opóźnienia w dostawach detalicznych… To wszystko może być jedynie wstępem do tego co może za chwile nastąpić. Brexit staje się dużym problemem dla armatorów, a brytyjskie porty są zapchane towarem, co spowalnia rozładunki.

W porcie w Southampton zaczyna brakować miejsca – a zbyt duża liczba kontenerów paraliżuje prace. Niestety – problemy z importem są również w Felixstowe – największym brytyjskim porcie, który obsługuje blisko 40% brytyjskiej wymiany handlowej. Około 1/3 portu Felixstowe jest obecnie zajęta przez kontenery z rządowymi zamówieniami środków ochrony osobistej (PPE). Dochodzi do tego, że niektórzy armatorzy nie chcą nawet pływać do tego portu. Najpierw walczą aby zdobyć kontener, po czym płyną do Felixstowe, a tam kontener utyka.

- Reklama -

O problemach w Felixstowe pisaliśmy również tutaj.

Problemy w portach wywołują dalszą reakcję łańcuchową – niektórych importowanych towarów zaczyna brakować w sklepach.

W zeszłą środę Honda zaprzestała produkcji w swojej największej w Europie fabryce w Swindon. Wszystko „z powodu opóźnień w transporcie części”. Produkcja i sprzedaż detaliczna zazwyczaj działają w ramach łańcucha dostaw „just in time”, co oznacza, że ​​zatory w systemie mogą szybko doprowadzić do niedoborów w halach produkcyjnych i na głównych ulicach.

Ze względu na problemy logistyczne w Felixstowe od jakiegoś czasu część statków przekierowywana jest do Southampton lub London Gateway. Niestety zdarzyły się również przypadki, gdy nierozładowany statek wrócił do Rotterdamu.

„W zeszłym tygodniu mieliśmy na doku 44 000 TEU [20-stopowy odpowiednik jednostki]” – mówi Nathan Carr, dyrektor operacyjny firmy transportowej Abacus Logistics , zlokalizowanej na stoczni tuż za dokiem 20 w porcie w Southampton. „Dla porównania – w zeszłym roku maksymalna przepustowość wynosiła około 35 000 TEU.”

Problemy z logistyką

Problemem są również puste kontenery, których góry piętrzą się w portach. Ze względu na opóźnienia na każdym etapie – puste kontenery również z opóźnieniem trafiają na statki. Niektóre z powodów logistycznych trzeba tymczasowo przetransportować na place składowe – to powoduje zaś jeszcze większe zapotrzebowanie w branży transportowej i dalsze opóźnienia.

Carr dodaje, że istnieje kilka czynników, które doprowadziły do obecnej, trudnej sytuacji. Po spadku dostaw związanych z pandemią koronawirusa trzeba było nadrobić zaległości handlowe. Obecnie – wzmożony ruch związany z czasem przed Bożym Narodzeniem również ma wpływ na import.

Inny przewoźnik mówi o nieprzejednanych liniach żeglugowych i rozbudowie samych kontenerowców. “Kiedyś były to statki o pojemności 6000 TEU. Teraz mamy statki o pojemności 23 000 TEU.” W rezultacie – rozładunek większych statków trwa znacznie dłużej, a brytyjskie porty nie są znane z szybkości załadunku i rozładunku.

Niepewność związana z Brexitem

“Nadal nikt nie wie, co się wydarzy” dodaje Carr. “Musimy wziąć pod uwagę najgorszy scenariusz. Myślę, że to dlatego wielu spedytorów zdecydowało się przywieźć więcej towaru tak wcześnie jak to tylko możliwe.”

Podobnie jak w Felixstowe – większość ładunków w Southampton pochodzi z dalekiego wschodu: z Chin, Japonii i Korei Południowej. A więc to nie import europejski jest problemem, ale spekulacje na temat ewentualnych podwyżek taryf, gdy pod koniec grudnia przestaną obowiązywać przepisy dotyczące jednolitego rynku.

„Ludzie importują według stałej taryfy, więc wiedzą, jakie cło przywozowe płacą za towary” – wyjaśnia Bill White, dyrektor generalny firmy Eldapoint zajmującej się magazynowaniem i przewozem kontenerów. „Wypełniają swoje magazyny towarami po cenach, które znają, ponieważ nikt nie wie, jaka zostanie zawarta umowa”.

Teren firmy Eldapoint w Eling jest wypełniony pustymi kontenerami – tworzą się wielkie kaniony z wielobarwnych metalowych bloków. White dodaje, że ze względu na obecną sytuację firma musiała oddać kontenerom miejsca parkingowe ciężarówek.

Jednak mimo obecnych problemów jakie ma transport kontenerowy – znacznie więcej wyzwań stoi przed firmami, które zajmują się przewozem towarów z Europy – promami do Dover i Folkestone. Już mówi się, że małe firmy mogą utonąć w masie nowych, wymaganych dokumentów.
„Brak decyzji i brak informacji o tym, co się stanie, powoduje wiele problemów” – mówi White. „Zapowiada się chaos”.

Brytyjskie stowarzyszenie branży spedycyjnej Logistics.UK (dawniej FTA) niepokoi się, że nadal nie został wypróbowany graniczny system odpraw celnych, a budowa miejsc odpraw, która potrwa pół roku, nawet się nie zaczęła. Dopiero 4 grudnia brytyjska administracja opublikowała przewodnik dla kierowców samochodów ciężarowych zawierający informacje o wymaganych procedurach i dokumentach.

Chociaż w dużej mierze obecne kłopoty brytyjskich portów jeszcze nie mają związku z Brexitem – mogą być zapowiedzią zatorów i braków jakie mogą niedługo wystąpić, jeśli nie zostanie zawarta umowa handlowa z UE.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj