Niestety, w ciagu ostatnich 48 godzin wiele firm w Wielkiej Brytanii ogłosił cięcia etatów. Pracę straci ponad 12 000 osób. Najbardziej dotkniętymi sektorami są sprzedawcy detaliczni z High Street oraz przemysł lotniczy.

John Lewis zamyka sklepy, a Harrods ostrzega przed stratą kluczowych klientów

- Reklama -

Firma John Lewis potwierdziła, że na skutek pandemii koronawirusa będzie zmuszona zamknąć wiele sklepów. Niestety z problemami mierzy się również imperium mody Arcadia (w jej skład wchodzą marki takie jak: Topshop, Topman, Miss Selfridge, Burton, Evans, Dorothy Perkins i Wallis).

W liście do pracowników Johna Lewisa prezes firmy Sharon White napisała, że zamknięte zostaną niektóre sklepy oraz jedno biuro w Londynie. Ze względu na problemy finansowe pracownicy nie otrzymają również w przyszłorocznej premii, która do tej pory była uważana za kluczową część polityki firmy. Nie wiadomo jeszcze które konkretne sklepy zostaną zamknięte, ale analitycy spekulują, że prawdopodobnie będą to oddziały w Watford, Newcastle i Newbury. Sklepy John Lewis są również w Southampton, Chichester, Reading i Poole.

Firma Waitrose, które również należy do grupy John Lewis Partnership 15 czerwca otworzyła 22 ze swoich 50 sklepów w całej Wielkiej Brytanii. Kolejne 10 sklepów – w tym te na Oxford Street w Londynie, ma zostać otwartych 16 lipca. Harrods również ogłosił cięcia etatów – jeden na siedmiu pracowników straci pracę na skutek skutków pandemii koronawirusa. W Harrods pracowało 4800 osób.

W liście do pracowników Harrodsa dyrektor naczelny Michael Ward oznajmił, że decyzja o redukcji etatów wynika ze skutków dystansu społecznego i braku turystów.
„Niezbędne wymagania dotyczące dystansowania społecznego w celu ochrony pracowników i klientów mają ogromny wpływ na nasz handel, a dewastacja w sektorze międzynarodowych podróży sprawiła, że ​​straciliśmy kluczowych klientów – turystów przybywających do naszego sklepu” – powiedział Ward. Prawdopodobnie w Harrods pozostaną zamknięte punkty kosmetyczne i kawiarnie.

Pracę straci również blisko 500 pracowników z różnych marek należących Arcadia Group – imperium modowego Sir Philipa Greena. Firma już od jakiegoś czasu znajdowała się w trudnej sytuacji, a w zeszłym roku w ramach restrukturyzacji zamknęła wiele sklepów.
„Ze względu na wpływ Covid-19 na naszą działalność i trwające ponad trzy miesiące zamknięcie sklepów i siedzib głównych, jesteśmy zmuszeni do restrukturyzacji, aby zapewnić firmie skuteczne działanie w tych bardzo trudnych czasach. Niestety może to doprowadzić do cięcia około 500 miejsc pracy (z 2500 etatów) w samej centrali firmy. Głęboko ubolewamy nad skutkami tych cięć i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc naszym byłym pracownikom.” – oznajmiła firma.

Zwolnienia nie tylko w firmach odzieżowych

W przypadku większości firm koszt pensji pracowników jest najwyższym kosztem. Wiele firm korzysta z rządowych programów wsparcia, aby utrzymać etaty i poziom zatrudnienia – jednak furloughing, dzięki któremu rząd wypłaca 80% wynagrodzenia blisko 9 milionom pracowników, zacznie się zmniejszać od przyszłego miesiąca. W październiku program wsparcia finansowego zostanie zakończony. Standardowo okres wypowiedzenia trwa około 30-45 dni – stąd teraz nastąpiła fala zwolnień.

„Więksi pracodawcy, planujący większe zwolnienia, będą spoglądać na rosnący rachunek płac i być może pomyślą, że im szybciej wykonają ruchy – tym lepiej” powiedział Simon Gompert redaktor z działu biznes BBC.

Redukcję etatów ogłosili również:
– Upper Crust (należący do SSP Group) – redukcja 5000 etatów
– TM Lewin – redukcja 600 etatów

– firma konsultingowa Accenture – redukcja 900 etatów

– Virgin Money – redukcja 300 etatów

– Clydesdale Bank i Yorkshire Bank

– Airbus – redukcja 1700 miejsc pracy w samej Wielkiej Brytanii
– EasyJet – redukcja 1300 miejsc pracy wśród załogi i 727 etatów wśród pilotów

Czy rząd może zrobić coś jeszcze?

Programy wsparcia finansowego dla pracodawców miały za zadanie powstrzymanie fali bezrobocia. Wysokie bezrobocie w kraju może wyrządzić długotrwałą szkodę popytowi w gospodarce. Furloughing pomógł opóźnić negatywne skutki pandemii, ale fala redukcji zatrudnienia jest raczej nieunikniona.

Premier Boris Johnson opisał koronawirusa jako “wciąż krążące niebezpieczeństwo, niczym rekin w naszych wodach”.

Handel detaliczny i sektor lotniczy najbardziej dotknięte przez koronawirusa

Już od dłuższego czasu detaliści walczyli o klientów widząc, jak zmieniają się zwyczaje zakupowe. Konsumenci coraz częściej i chętniej kupowali przez internet, a płace i stawki biznesowe rosły. Kryzys związany z pandemią koronawirusa tym bardziej zachwiał osłabionym już sektorem.
Choć popyt w maju wzrósł o 12% to mimo wszystko poziom sprzedaży detalicznej pozostał znacznie poniżej poziomu sprzed blokady.

Podobnie zapotrzebowanie na podróże lotnicze spadło w kwietniu i maju o ponad 90%. Linie lotnicze zostały mocno dotknięte globalną blokadą i ograniczeniami podróży. Obecnie branża nie oczekuje powrotu do poziomu popytu sprzed pandemii przynajmniej przez kolejne trzy lata.

Oprócz cięć Airbusa, Ryanaira i EasyJet również British Airways ogłosiło plany zmniejszenia liczby miejsc pracy o blisko 12 000 etatów. Jest to prawie jedna czwarta siły roboczej w firmie. Rolls-Royce, który produkuje silniki odrzutowe planuje także redukcję 3000 miejsc pracy w Wielkiej Brytanii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj