Wraz z otwarciem sklepów wiele firm przygotowuje dla swoich klientów spore rabaty. Powód – konieczność pozbycia się zapasów produktów… 

Analitycy przewidują, że zapasy wielu sieci handlowych mogą być warte nawet 15 miliardów funtów. W obecnej sytuacji powierzchnie magazynowe niektórych przedstawicieli branży odzieżowej są zapełnione w ponad 90%. Magazyny wypełnione są w większości ubraniami letnimi.

- Reklama -

Jeden z informatorów związany z branżą powiedział w rozmowie z dziennikiem The Guardian, że detaliści przechowują swoje ładunki nawet na bocznicach kolejowych czy terenach niegdyś należących do Ministerstwa Obrony. Przechowywanie kontenerów w portach to dzienny koszt od około £20 do £100.

Marks & Spencer już ogłosił obniżki cen rozpoczynające się od 50%. Dodatkowo 10% zysku z “tęczowej wyprzedaży” ma zostać przekazana na cele charytatywne NHS. Topshop, Miss Selfridge i French Connection oferują już teraz rabaty na zakupy online (do 50%). Debenham przecenia swoje artykuły do 30%, a New Look i Moss Bros obniżają ceny o co najmniej 25%.

Sofie Willmott, analityk ds. Handlu detalicznego w GlobalData, powiedziała: “Artykuły w wielu sklepach zbierają kurz od końca marca. Detaliści zrobią wszystko, aby ruszyć handel i zmniejszyć ilość zapasów.”

Willmott zasugerowała również, że problemy ze sprzedażą swoich artykułów mogą mieć marki takie jak Ted Baker i Moss Bros – jako, że koncentrują się na sprzedaży eleganckiej odzieży. W czasach pracy z domu oraz gdy odwoływane są wesela – zapotrzebowanie na takie ubrania znacznie się zmniejszyło.

Znawcy branży dodają, że na ponowne otwarcie sklepów Primark przygotowuje ogromne zniżki oraz oferty typu “kup jedno, a drugie dostaniesz gratis”. Podobnie John Lewis ma zamiar wprowadzić kolejną rundę zniżek na ubrania – mimo tego, że sieć właśnie zakończyła 30% obniżkę.

Analitycy potwierdzają, że niestety wiele firm mających zapasy towarów ucierpi – właśnie handel stracił dwa, atrakcyjne miesiące w sezonie.

“Problem leży w tym jak ludzie powrócą do zakupów w sklepach i jak sprzedawcy zapłacą swoje rachunki. Jeśli przed pandemią blisko 25% sprzedawców ubrań miało problemy, teraz zapewne jest to 60-70% firm. Marki modowe będą musiały jakoś zapłacić dostawcom…”.

“Myślę, że do końca roku możemy spodziewać się promocji” powiedział niezależny analityk ds. handlu detalicznego Richard Hyman. Oszacował on, że w sklepach i magazynach piętrzą się ubrania o wartości około 10-15 miliardów funtów. Dodatkowo, w obecnych warunkach ekonomicznych niełatwo będzie przekonać ludzi do zakupów.

Otwarcie sklepów od 1 czerwca

Oczekuje się, że wszystkie pozostałe sklepy będą mogły zacząć działać od 1 czerwca, ale nadal będzie obowiązywała zasada dystansu społecznego.

Sprzedawcy obawiają się również limitów, jakie mogą być nałożone przez rząd. W Hiszpanii, gdzie na początku maja zezwolono na otwarcie wszystkich pozostałych sklepów – władze zablokowały sprzedawcom organizowanie wyprzedaży – tak, aby sklepy nie przyciągały tłumów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj