Dzięki współpracy z iTVN na tegorocznym Food Stop Pikniku Rodzinnym mogliśmy gościć również gwiazdy serialu “Na Wspólnej”. Podczas krótkiego pobytu Michała Malinowskiego i Michała Mikołajczaka w Southampton udało nam się porozmawiać na temat zawodu aktora oraz emigracji.

ITVN w jednym zdaniu?

Michał Mikołajczak: ITVN – czyli TVN międzynarodowy.
Michał Malinowski: ITVN, czyli rozrywka w najlepszym wydaniu

Pierwszy raz na Wyspach?

Michał Mikołajczak: Nie, nie. Ja już byłem kilka razy. Byłem w Londynie. Pamiętam, że Londyn był pierwszym miastem do którego poleciałem samolotem, więc mam do niego ogromny sentyment. Chociaż muszę powiedzieć, że nie jestem wielkim fanem tej metropolii – wtedy trochę mnie przytłoczyła. Jak już byłem drugi, trzeci, czwarty… raz w Londynie to już troszeczkę inaczej patrzyłem na to miasto. Natomiast pierwszy raz jestem w Southampton – pierwszy raz w takim mniejszym miasteczku w Wielkiej Brytanii.

Jak wrażenia z Southampton?

Michał Mikołajczak: Przyjechaliśmy wczoraj w nocy, więc nie mieliśmy za dużo czasu żeby eksplorować okolice tego malowniczego miasteczka. Zrobiliśmy sobie spacer po starówce – po starym mieście. Myślałem, że Southampton jest troszeczkę większym miastem, a okazuje się że można je dość szybko przemierzyć na piechotę, a przynajmniej te dzielnice reprezentacyjno-staromiejskie. Natomiast Michał… Michał był w porcie.

Michał Malinowski: I zdradziłeś wszystko co mogłem powiedzieć. Tak byłem w porcie. Było ciemno, nic nie widziałem i nie mogłem wejść do mariny (śmiech).

Czy myśleliście kiedykolwiek o emigracji?

Michał Mikołajczak: Ja nie myślałem. Nigdy nie miałem takiego okresu w swoim życiu, że pragnąłem bardzo wyjechać gdziekolwiek. Jeśli wyjechać, to na wakacje, nawet na dłuższe wakacje, ale nigdy nie myślałem żeby wyjechać na stałe. Ale kto wie, może… Jeszcze wszystko przed nami. Świat się staje trochę taką “globalną wioską”. Jak dowiedziałem się, że tutaj w Southampton 11% mieszkańców to są Polacy. Jednak 20 000 ludzi to jest ogromna liczba – to taka lokalna społeczność, która się organizuje, spotyka się, integruje ze sobą… To coś fajnego. Wydaje mi się, że na całym świecie je

st podobne wrażenie – że świat jest globalną wioską. Trochę tak naprawdę nie ma granic.

Michał Malinowski: A ja myślę cały czas o emigracji. Właśnie dlatego, że świat staje się wielką, globalną wioską to chciałbym wyjechać zanim będzie nią w pełni – żeby zakosztować trochę tej różnorodności, która jest moim zdaniem bardzo fascynująca.

Michał Mikołajczak: Poza tym, gdziekolwiek wyjedziesz, będziesz mógł odpalić sobie iTVN.

Jakie kolejne projekty szykują się na waszej zawodowej drodze? Czy możecie coś zdradzić?

Michał Mikołajczak: Niedługo zaczynam nowy spektakl w Warszawie. Jest też cały czas serial w którym gram, czyli “Na wspólnej”. Na jesieni zaczynam również nowy projekt filmowy, ale nie mogę o nim mówić. Bo tak naprawdę dopóki twoja noga nie stanie na planie, to lepiej nie zapeszać – jeszcze wszystko się może zmienić. Natomiast muszę zdradzić, że za każdym razem kiedy przyjeżdżam tutaj do Wielkiej Brytanii, myślę o BBC. Jestem wielkim fanem stacji BBC – uważam, że jest takim wzorem i wyznacznikiem tego jak powinna wyglądać telewizja publiczna. Wiem, że BBC produkuje świetne seriale i mnóstwo fajnych rzeczy… Jestem wielkim fanem “Sherlocka” z Cumberbatchem. Zawsze jak tutaj przylatuję, to myślę o tym, że chciałbym spróbować swoich sił również w takich produkcjach.

Michał Malinowski: Ale oni również kręcą w Polsce. Pamiętam, że miałem kiedyś przyjemność zagrać w serialu BBC w Polsce. Serial nazywał się “Dzwony wojny” i grałem żołnierza, który miał shell shock. Strasznie byłem podekscytowany tą rolą i ni

e mogłem spać całą noc przed planem. I nie przespałem ani minuty. Poszedłem na plan następnego dnia rano i byłem tak strasznie zestresowany, że się nie wyspałem a tutaj mam wielką życiową szansę żeby zagrać w BBC. Więc zacząłem pić kawę. Wypiłem trzy czy cztery kawy, bo pomyślałem że dzięki temu będę taki obudzony. Nagle jednak okazało się, że przełożyli tę scenę na trochę później. Więc piłem kolejną kawę. Jak już w końcu miałem zagrać scenę to byłem po dziewięciu kawach, trzęsłem się i płakałem sam z siebie. Więc zagrałem scenę oscarowo i byłem z siebie bardzo dumny. Rozpłakałem się w scenie, zacząłem walczyć z lekarzami, którzy mnie łapali… A później jak obejrzałem ten serial to okazało się, że wszystko zostało wycięte…

Michał Mikołajczak: Ja wierzę, że nasz czas jeszcze nadejdzie Michał. Że nie będą cię wycinać, tylko specjalnie wmontowywać.

Michał Malinowski: Może tak będzie.

A czy dalej pojawia się wam trema na planie? Macie tremę kiedy myślicie ile ludzi was ogląda?

Michał Malinowski: Ja mam tremę, kiedy przestaję kręcić scenę i kiedy muszę być sobą – kiedy normalnie jestem na ulicy to nie mogę się jakoś odnaleźć…

Michał Mikołajczak: Trema jest czymś pozytywnym i działa mobilizująco. Mówię oczywiście o takiej tremie, która nie paraliżuje człowieka – nie wydziela kilogramów kortyzolu do krwiobiegu i nie powoduje, że człowiek nie potrafi nic zrobić. Trema działa także pozytywnie. Pomaga się skoncentrować, skupić na zadaniu i jego jak najlepszym wykonaniu – jak najlepszym zagraniu swojej roli. To pomaga. Ja wciąż jeszcze odczuwam tremę, chociaż oczywiście mniejszą. Jak przypomnę sobie swój pierwszy raz na scenie, kiedy wyszedłem przed ludzi… To było akurat w Krakowie w teatrze STU. Tam jest akurat taka specyficzna scena – sama scena jest bardzo mała, a publiczność siedzi naokoło. I widzisz wszystkich widzów, reakcje ludzi… Widzisz nawet jako ktoś przełoży nogę na nogę. Od razu wtedy zaczynasz myśleć – może się nudzą, a może im się nie podoba… Wtedy pamiętam, że byłem bardzo stremowany. To było dla mnie takie niesamowite uczucie. A teraz… jestem już w tym zawodzie dziesięć lat i jakoś nauczyłem się radzić sobie ze stresem i z widownią. Obecnie to dla mnie wielka wartość kiedy mogę spojrzeć ludziom w oczy i zobaczyć jak reagują… Tak naprawdę teatr to jest spotkanie ludzi, którzy umawiają się o jakiejś godzinie, w jakimś miejscu. Spotkamy się i udajemy, że przenosimy się do innej epoki – że jesteśmy “gdzieś”, w jakimś magicznym miejscu. W tym sensie trema jest dla mnie czymś mobilizującym. Biorę oddech, wchodzę i zaczynam pracować. Tak samo kiedy jest kamera – jest akcja i nagle zaczyna się coś innego. Jesteś ty, jest też twój bohater, którego sobie wymyśliłeś…

Rozmawiała: Wiktoria Frąckowiak

Michał Malinowski – absolwent PWSFTviT w Łodzi. W telewizji zadebiutował w 2010 roku na planie serialu “Ojciec Mateusz”, ale popularność przyniosła mu rola w serialu TVP “Wszystko przed nami”. Od 2015 roku wciela się w rolę Norberta Owczarka w serial “Na wspólnej”. W 2017 roku brał udział w siódmej edycji programu “Dancing with the Stars: Taniec z gwiazdami”.

Michał Mikołajczak – absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie. Na scenie zadebiutował w 2009 roku w Teatrze Rozmaitości. Grał na deskach krakowskiego Teatru Scena STU, a od 2012 roku jest aktorem Teatru Współczesnego w Warszawie. Popularność przyniosła mu rola Bartosza Janowskiego w serialu TVN “Prawo Agaty”. Od 2016 roku wciela się w rolę Dariusza Żbika w serialu “Na wspólnej”. Zwyciężył również w trzecim sezonie programu TVN “Agent – Gwiazdy”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.