“Radiowcy bez cenzury” to czteroosobowa grupa stand up’owa, która podbija sceny w Polsce. W rozmowie z Magazyn PL, Robert Karpowicz, Tomasz Olbratowski i Jacek Tomkowicz opowiadają o tremie, która nigdy nie znika oraz o tym dlaczego stan up jest łatwiejszy niż kabaret. 


Już 9 lutego 2019 roku “Radiowcy bez cenzury” wystąpią w Southampton!
 
Skąd pochodzi nazwa “Radiowcy bez cenzury”?
Robert Karpowicz: Właściwie ta nazwa wszystko tłumaczy. Jesteśmy radiowcami i na antenie wolno nam powiedzieć wszystko, ale są takie sytuacje w których jednak pewne słowa na antenie nie mogą się pojawić… Dlatego wychodzimy na scenę i na scenie mówimy dużo więcej…
 
Jak jest z tremą? W radiu występujecie przed milionami, a na scenie przed kilkoma setkami osób. Jak to wygląda?
Tomasz Olbratowski: Z mojego punktu widzenia, ja nie występuję na antenie przed milionami – ja występuję przed Karpowiczem i nie widzę tych milionów. Jak wychodzę na scenę… teraz mam mniejszą tremę, ale na początku jak wychodziłem to byłem słynny z tego, że miałem się trząsłem. Zawsze miałem mikrofon na statywie, bo wolałem schować ręce żeby nie byłtego widać. Ale wtedy noga mi drgała… Jakbym nie próbował to zawsze galareta. Teraz już nie.
Jacek Tomkowicz: Ja pamiętam, jak przed pierwszym naszym występem “Radiowców bez cenzury” jak z Karpiem siedzieliśmy na “Lepszej połowie dnia” (nazwa programu, który Jacek Tomkowicz i Robert Karpowicz wspólnie prowadzą) gdzie mówiliśmy do 5 milionów słuchaczy i tego samego dnia mieliśmy występować w klubie studenckim. W klubie miało być około czterdziestu osób, a bardziej byliśmy zestresowani tym występem.
Robert Karpowicz: Tak… I rzeczywiście bardziej się przejmowaliśmy tym występem niż wejściami na antenę, gdzie słuchało nas ponad 5 milionów ludzi…
Jacek Tomkowicz: Tym bardziej, że w radiu powiemy coś i nie słyszymy reakcji, a tu na przykład powiemy żart – i jak ktoś się nie śmieje… to jest gorzej.
 
Kabareciarze piszą swoje skecze, natomiast stand up’owcy komentują na żywo. Kto waszym zdaniem ma łatwiej?
Tomasz Olbratowski: Ja pracowałem w Kabarecie Pod Wyrwigroszem przez dziesięć pięknych lat i z mojego punktu widzenia to kabaret jest trudniejszy. Tutaj jest tak, że piszesz swój tekst, wygłaszasz go, jesteś za to odpowiedzialny i to jest monolog… Oczywiście tekst musi być jakoś ułożony, bo są pewne zasady. Natomiast w kabarecie trzeba stworzyć skecz, czyli scenkę. Trzeba stworzyć jakiś konflikt…
Robert Karpowicz: Tak naprawdę to trzeba napisać scenariusz. Nie jest też tak, że stand up jest tylko taką żonglerką myśli. Ci najlepsi stand upowcy mają napisane teksty. My rownież mamy napisane teksty do których jesteśmy przygotowani, gdzie pointy i żarty są wypracowane.
Tomasz Olbratowski: Oczywiście, często jest tak, że na żywo również coś przyjdzie do głowy.

Jacek Tomkowicz: Mamy taką swoją formułę, że poza jednym występującym, pozostali jako loża szyderców siedzą na scenie. I dogadują… i tamte teksty są na żywo. Wtedy te reakcje są jak najbardziej naturalne.

 
Jeśli chodzi o politykę, czy w przypadku stand up’u jesteście stronni czy bezstronni?
Jacek Tomkowicz: My lejemy wszystkich po równo.
Tomasz Olbratowski: Bardzo staramy się nie mieć poglądów politycznych. Ja przynajmniej bardzo mocno nad tym pracuję.
Robert Karpowicz: To jest trudne, bardzo trudne – ale wykonalne. Na scenie jest to wykonalne i rzeczywiście robimy tak, żeby bolało po równo.
 
Jako formacja jesteście dość nowi, w gruncie rzeczy każdy może teraz się wybić. Ale co was wyróżnia od innych?
Robert Karpowicz: Każdy z nas występuje ze swoim tekstem i swoim monologiem, ale ta loża szyderców siedzi za nim i podsłuchuje co nowego przyniósł na scenę. I na bieżąco automatycznie to komentuje…
Tomasz Olbratowski: Momentami to jest jak rozmowa między nami. Momentami to się ociera, bardzo delikatnie o skecz.
Robert Karpowicz: Ale słyszeliśmy też takie opinie, że to jest jak taka dobra impreza gdzie pada mnóstwo żartów, wszyscy się świetnie bawią i jeden drugiego jeszcze przy okazji, tak trochę po przyjacielsku… ale ze szpileczką…
Tomasz Olbratowski:…dziabie.
Robert Karpowicz:I to jest coś innego – rzeczywiście. Nie spotkaliśmy się z tym ani na polskiej scenie stand up’owej ani na światowej. Jesteśmy grupą przyjaciół. Robiliśmy wcześniej mnóstwo rzeczy razem i pomyśleliśmy – dlaczego by nie zrobić tego inaczej.
Jacek Tomkowicz: Tym bardziej, że tak jak mówiliśmy – na codzień słyszycie nas w trochę innej formie. Część tych żartów rodzi się poza anteną i czasem… czujemy, że byłyby za mocne na antenę. I szkoda tych żartów.



Jak przygotowania do występu przed Polonią? Jakieś nowe skecze?
Robert Karpowicz: Chcemy przygotować coś specjalnie o Brexicie i o pani Teresce.
Jacek Tomkowicz: Terenia. Bardzo ładne imię. Mało tego, że imię polskie to i nazwisko polskie: Terenia May. Terenia Maj.
 
A czy będzie angielski humor?
Robert Karpowicz: Ja myślę, że nasz humor jest taki trochę angielski – jest czarny i momentami bardzo odważny… może nie do końca jak Monty Python, ale tak… jest angielski.
 
Rozmawiał: Tomasz Dyl
 
“Radiowcy bez Cenzury” wystąpią już 9 lutego 2019 w St. Mary’s Independent School przy 57 Midanbury Lane. Bilety dostępne są na https://www.bilety24.uk

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.