Być może niedługo do szpitala będziemy chodzić
na planowe wizyty i zabiegi z dokumentem potwierdzającym naszą rezy
denturę.
Recz nie dotyczy nagłych, ratujących życie wypadków.

 


O tym, że szpitale w Anglii mają obowiązek
sprawdzania, czy leczący się w nich imigranci są upoważnieni do bezpłatnej
opieki medycznej, czy nie, zrobiło się głośno, gdy zapytano o rezydenturę
urodzoną na wyspach Brytyjkę w ciąży, która poślubiła Polaka.
Emma Szewczak-Harris jest w zaawansowanej ciąży. Ma
męża Polaka i nosi dwuczłonowe nazwisko. Po wizycie w szpitalu w Cambridge
otrzymała list żądający od niej paszportu i dowodu rezydencji.

Jak podkreśla, 
będąc w szpitalu nie zadano jej żadnych pytań na temat jej
pochodzenia.
 Jest
przekonana, że właśnie polskie nazwisko sprawiło, że później tak ją
potraktowano. Nie zamierzam chodzić do szpitala z paszportem, ale martwię się o
inne kobiety, które są mniej asertywne ode mnie, a które mogą otrzymać pismo z
podobnymi żądaniami- powiedziała w wywiadzie dla brytyjskich mediów.

Bezpłatną opiekę otrzymują
imigranci przebywający na Wyspach legalnie dłużej niż 6 miesięcy.
Chodzi o przypadki niewymagające natychmiastowej interwencji.
Zarząd szpitala oświadczył, że to rutynowe działanie,
mające na celu ograniczenie tzw. turystyki medycznej, którą uprawiają
obcokrajowcy nieuprawnieni do darmowej opieki medycznej na Wyspach. Według
najnowszych badań takie zabiegi kosztują brytyjską służbę zdrowia 2
miliardy funtów rocznie.

 

- Reklama -
W większości dotyczy to imigrantów spoza Unii
Europejskiej, którzy po leczeniu wyjeżdżają.

Doctors of the Word”, którzy prowadzą
kliniki w 
UK
, ostrzegają jednak, że na wprowadzeniu nowych zasad
mogą stracić najmniej zaradni i biedni ludzie w Wielkiej
Brytanii; głównie bezdomni (bez dokumentów), osoby, zmuszane do
nielegalnej emigracji w celach zarobkowych, osoby porwane. (ps)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj