Na początku października 35-letni Łukasz Jarosz został
uznany za winnego próby zamordowania uczennicy.
35-letni Polak, kucharz, miał w styczniu tego
roku odwieść dziecko do szkoły. Siedzącej na przednim siedzeniu dziewczynce
odpiął pasy bezpieczeństwa. Na skrzyżowaniu 
A36 Wilton jego
Skoda 
Suberb uderzyła
w vana i w most kolejowy. Polak nie pomógł dziecku, mimo jej próśb.
Uczennica miało złamaną nogę i była zakleszczona w samochodzie. Dopiero pomoc strażaków pozwoliła
uwolnić dziewczynkę z wraku. Dla dobra nieletniej sąd nie ujawnia jej
personaliów.
Do tragedii doszło w kilka godzin po tym, jak Łukasz
znalazł swoją martwą żonę, Anetę, w ich domu. Kobieta popełniła samobójstwo,
wieszając się w łazience. Jak oskarżony przyznał, Aneta wcześniej już próbowała
popełnić samobójstwo i wielokrotnie odgrażała się, że targnie się na swoje
życie.

– Tuliłem ją długo. Położyłem na łóżku i
złożyłem ręce. Płakałem – tłumaczył w sądzie – 
Odwożąc dziecko tego samego dnia nie miałem żadnych planów, aby coś jej zrobić. Nie pamiętam połowy
rzeczy. Płakałem. Nic nie pamiętam. Nie pamiętam, że odpiąłem dziewczynkę z
pasów. Nie pamiętam wypadku.

Adam 
Feest,
obrońca Polaka, tłumaczył, że jego klient był w histerii i sytuacja w domu,
wpłynęła na jego stan psychiczny.
W sądzie koronnym w Bournemouth sędzia Brian Forster
powiedział jednak: – Jest to trudny przypadek, który ma wyjątkowy zestaw
okoliczności i złożoności. Nie mniej jednak stan oskarżonego to nie wynik
zaburzeń psychicznych, ale żalu po śmierci żony. Oskarżony wiedział, jakie
skutki wywoła u dziecka ten wypadek – i dodał – To ty zdecydowałeś, że
umrzecie, mimo jej próśb i sprzeciwów.

Łukasz został skazany na 8 lat więzienia.

(ps)

- Reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj