Wszyscy chcemy
dla swoich dzieci jak najlepiej. Robimy, co możemy, by zapewnić im szczęśliwe
życie, by jako dorosłe osoby, mogły rozkwitnąć zawodowo, finansowo, społecznie
i emocjonalnie. Jaką drogę musi przejść nastolatek, by te dobra osiągnąć? Nawet
we własnym kraju – niełatwą. Jak wygląda przemiana nastolatka w dorosłego
człowieka na emigracji, kiedy brakuje przyjaciół, a ograniczony język nie
pozwala na zawieranie głębokich przyjaźni, dających akceptację i poczucie
bezpieczeństwa?
Na powyższe pytanie będziemy odpowiadać w niniejszym
tekście oraz jak pomóc nastolatkowi na emigracji uporać się z kryzysem
osobowości.
Wyzwanie dla nastolatka
Obecnie psychologowie rozwoju jednoznacznie
podkreślają, że głównym zadaniem przed jakim staje nastolatek jest zbudowanie dojrzałej
tożsamości
. I nie chodzi mi tu o to, że młody człowiek na
emigracji powinien wykształcić w sobie przekonanie, że jest Polakiem (chociaż
czemu nie?). Czym zatem jest ta tożsamość i do czego jest ona potrzebna w życiu?
Dojrzała tożsamość oznacza samookreślenie siebie na
płaszczyźnie biologicznej, psychologicznej
oraz społecznej. Kim jestem, a kim nie jestem? Jakie są moje
preferencje, zainteresowania, mocne i słabe strony? Co jest dla mnie ważne,
czego chcę i jak to osiągnąć? Czego nie chcę? To tylko niektóre pytania, na
które nastolatek poszukuje odpowiedzi przez lata na drodze eksperymentowania,
buntu, a przede wszystkim, przynależności do różnych grup. Brak jasnych
odpowiedzi na te pytania, lub brak akceptacji tych odpowiedzi przez
najbliższych, może skutkować w życiu dorosłym niskim poczuciem własnej
wartości, zagubieniem, niezdecydowaniem. Może objawiać się niewiarą w swoje
możliwości, częstymi zmianami podejmowanych działań, a także brakiem sensu
życia, mimo np. dobrze płatnej pracy, czy posiadanej rodziny. Świadomi rodzice
powinni mieć zatem na uwadze, że w okresie dojrzewania najważniejsze jest, aby
młody człowiek nauczył się otwarcie
wyrażać siebie, swoje emocje, potrzeby i pragnienia.
Jak nastolatek uczy się poznawać siebie i swoje
miejsce w świecie?
Aby samopoznanie mogło być skuteczne, młody człowiek
potrzebuje odpowiednich do tego warunków, to znaczy  czasu i przestrzeni na różnorodne doświadczenia, często
niezrozumiałe lub niepoprawne z punktu widzenia dorosłego. Najlepsze co może
przydarzyć się nastolatkowi to kontakty, kontakty i jeszcze raz kontakty z
rówieśnikami! Ale nie chodzi tutaj o takie obowiązkowe znajomości ze szkoły. Do
kształtowania dojrzałej tożsamości potrzebne są młodemu człowiekowi prawdziwe,
głębokie przyjaźnie z rówieśnikami, intymne związki zbudowane na zaufaniu i
akceptacji. I to jednak nie wystarczy! Konieczne jest jeszcze refleksyjne
„przeżucie” przeżywanych doświadczeń, dyskutowanie o nich, podważanie ich
sensu, lub bronienie ich i to zarówno   w
kontaktach z dorosłymi, jak i rówieśnikami (z akcentem na tych ostatnich!).
Nastolatek jak najczęściej powinien być prowokowany do
przewidywania skutków własnych działań i postaw oraz ich pozytywnych i
negatywnych konsekwencji. Pomocne w rozwoju refleksyjności jest też
podchodzenie do problemów z nastawieniem na szukanie rozwiązań. Od młodzieży
śmiało można wymagać uwzględnienia wszystkich za i przeciw, sprawdzania
alternatyw oraz wzięcia pod uwagę perspektywy innych osób. Typowy nastolatek
jest już zdolny do takiej pogłębionej analizy. Jeżeli z niej nie korzysta, to
raczej dlatego, że a) nikt od niego tego nie wymaga, b) nie ma wystarczającego
w tym treningu. Zaangażowanie w kontakty z innymi oraz mentalne zmagania są
najlepszą drogą do  ukształtowania
dojrzałego obrazu świata i swojego w nim miejsca. mając takie doświadczenia
młody człowiek ma szansę wyrosnąć na osobę o wysokim poczuciu własnej wartości,
w dodatku samodzielną i odpowiedzialną za podjęte działania. A kto nie życzyłby
tego swojemu dziecku?
Bariery dla rozwoju na emigracji
Jak nastolatek może kształtować dojrzałą tożsamość
zagranicą? Jak może wyrazić w pełni siebie, gdy nowy język nie pozwala na
swobodną komunikację? Jak może określić kim chce być, a kim nie, gdy brakuje
głębokich przyjaźni, sprawdzania się w różnych grupach. Jak może rozwijać swoją
refleksyjność, pozbawiony szczerych, głębokich rozmów z przyjaciółmi,
znaczącymi dorosłymi (np. nauczyciel, trener, itp.)? Jak w końcu może buntować
się wobec rodziców, gdy są oni na emigracji często jedyną stałą i przewidywalną
ostoją, jedynym wsparciem? A pamiętać należy, że brak buntu u dziecka
służy  z pewnością spokojowi rodzica, ale
już nie rozwojowi młodej osoby.
Stawiając powyższe pytania nie chcę wprowadzić Cię
Rodzicu w przygnębienie, czy poczucie winy. Chcę natomiast rozbudzić w Tobie
świadomość złożoności zjawiska jakim jest dorastanie młodzieży w ogóle, a na
emigracji szczególnie i poszukać rozwiązań. Psychologia dostarcza bowiem
dowodów na to, że nawet jeżeli istnieją czynniki niekorzystne dla rozwoju, to
kompensacyjną rolę odgrywają czynniki chroniące. I o nich tu będzie mowa.
Zacznijmy jednak od sygnałów, na które powinien być
wrażliwy rodzic nastolatka:
·      brak  życia towarzyskiego (Statystyki wskazują, że
typowe nastolatki spędzają ponad połowę swojego wolnego czasu z rówieśnikami.
Interakcje z rodzicami zajmują im około, uwaga(!), 5% ich wolnego czasu)
·      spędzanie przez młodego
człowieka wolnego czasu w większości przed mediami lub głównie w swoim pokoju
·        brak pomysłu jak spożytkować
widoczną energię
·        komunikaty od dziecka, że
czuje się samotne, bo np. nie ma z kim rozmawiać w szkole, lub   wszyscy są „głupi i dziwni”
·     obserwowanie u nastolatka
większego, niż do tej pory rozdrażnienia, apatii, braku energii, przygaszenia
·       przeważająca potulność
dziecka, brak przejawów buntu wobec status quo
Czynniki wspomagające rozwój nastolatka mieszkajacego
zagranicą
Do głównych czynników chroniących prawidłowy rozwój
psychiczny i społeczny młodego człowieka możemy zaliczyć:
·       kontakty z rówieśnikami
dającymi wsparcie i akceptację
·  możliwość rozwijania
zainteresowań, pasji, mocnych stron oraz stwarzanie okazji do
kontynuowania     inicjatyw rozpoczętych
jeszcze w Polsce
·       przewaga pozytywnych relacji z
rodzicami
 
Chciałabym w tym artykule zwrócić uwagę na pierwszy z
czynników. Wystarczy przejrzeć różna fora w sieci, by przekonać się o częstym
poczuciu samotności nastolatków zagranicą. My rodzice, sprowadzający  do nowego kraju dzieci w wieku 12 lat i starsze,
często nieświadomie możemy popaść w pewną pułapkę, koncentrując swą
rodzicielską troskę głównie na osiągnięciach językowych dziecka. Pytając syna
lub córkę o to, jak było w szkole, często oczekujemy odpowiedzi na inne
pytanie: „ Czy dzisiaj już lepiej
rozumiałeś?”,  „Czy rozmawiałaś
już z jakąś koleżanką?”,  „Czy odezwałeś
się na lekcji?”. Z pewnością kierują nami szlachetne motywy i dobre intencje,
bo intuicja podpowiada nam, że im wcześniej dziecko nauczy się angielskiego,
tym szybciej zintegruje się i odnajdzie swoje miejsce w nowym świecie. Jednak
zapominamy lub nie jesteśmy świadomi, że inwestowanie w rozwój psychiczny i
społeczny młodej osoby jest tak samo ważne dla jej komfortu bycia w świecie,
jak znajomość języka obcego.
Istotną sprawą jest tutaj zachowanie równowagi i
zdrowego rozsądku. Z jednej strony nastolatek mieszkający zagranicą potrzebuje
nauczyć się języka i robi to przez tak zwane „zanurzenie”. Obcy język otacza go
w szkole, sklepie, na ulicy. Warto tu jednak przypomnieć, wbrew obiegowej
opinii, że języka uczymy się powoli. To znaczy, możemy już po kilku lekcjach
zacząć mówić po angielsku, ale to jeszcze nie oznacza satysfakcjonującej
komunikacji, potrzebnej dla komfortu psychicznego człowieka. Z drugiej strony
dobrze jest być świadomym, że czas nastolatka przeznaczony na naukę języka, to
także niedający się powtórzyć okres budowanie jego tożsamości. Jeśli znajomość
języka angielskiego nie jest jeszcze na tyle swobodna, by młody człowiek umiał
przy jego pomocy identyfikować się z jakąś grupą,  rozmawiać o tym co jest dla niego ważne, o
swoich planach, o tym, co go porusza, drażni lub złości, dobrze pomyśleć o
stworzeniu nastolatkowi takiej możliwości w języku ojczystym. Może też zdarzyć
się tak, że dziecko zna wystarczająco język, żeby wyrazić siebie, ale bariery
psychologiczno – kulturowe powstrzymują je przed otwartością wobec
angielskojęzycznej młodzieży. Przyjaźnie polsko – polskie w Anglii mogą okazać
się wartościowym  pomostem w procesie
budowania dojrzałej tożsamości. Warto je prowokować, zamiast chronić przed nimi
dzieci, obawiając się, że „opóźniają” naukę języka. Przyjaźnie w rodzimym
języku, mogą ułatwić nastolatkowi drogę od bycia zagubionym emigrantem, uczącym
się ciągle angielskiego, do stania się pewną siebie osobą, odnajdującą się w
kontaktach z innymi, z czasem także w kontaktach anglojęzycznych.
Autor: Agnieszka Trzyna, psycholog
Autorka tekstu
jest absolwentką psychologii w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w
Warszawie. Specjalizuje się w pracy z dziećmi i rodziną w nurcie poznawczo –
behawioralnym. Obecnie mieszka w Bournemouth. Jeżeli potrzebujesz pomocy i
chciałbyś/chciałabyś umówić się na darmową konsultację z polskim psychologiem
zadzwoń : 07448701754.
Więcej
informacji na profilu na Facebook’u
- Reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj