Osoby
znajdujące się w rodzinie lub w związku z kimś uzależnionym, niedojrzałym
emocjonalnie, niechcącym brać odpowiedzialności za swoje życie, często,
próbując pomóc, biorą nadmierną odpowiedzialność za funkcjonowanie innych
ludzi. Choć wydaje się im, że robią wszystko, co mogą, rzadko przynosi to
efekt. Zazwyczaj ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach. Co zrobić, aby
to przerwać?
Chęć pomocy tym,
którzy maja problemy, to naturalna potrzeba i o ile nie powoduje, że idziemy na
kompromisy ze swoim życiem i emocjami, nie ma w niej nic złego. Łatwo jednak
zachwiać równowagę i zamiast pomagać w konstruktywny sposób, czyli dając
przysłowiową „wędkę”, sięgamy po proste rozwiązanie i dajemy „rybę”.  W długim okresie powoduje to, że potrzebujący
przyzwyczaja się do tego rozwiązania i traci motywacje do działania, aby
polepszyć swoje życie. Z czasem zaczyna mieć pretensje, jeżeli nie dostaje
tego, co zawsze.
Koncepcja
współuzależnienia wywodzi się z terapii uzależnień. Często członkowie rodziny
alkoholika przez to, że robią wszystko, aby uchronić pijącego przed
konsekwencjami nadużywania alkoholu, umożliwiają mu tkwienie w uzależnieniu.
Jeżeli nie odczuwamy konsekwencji swojego uzależnienia, istnieje mała szansa, że
spróbujemy coś zmienić. Problem jest jednak dużo szerszy – nadopiekuńczy
rodzice wychowują ludzi nieprzygotowanych do funkcjonowania w dorosłym świecie
i następnie te dzieci wiedząc, że rodzice wszystko za nich załatwią, nie
próbują nawet wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Podobnie jest z
wielopokoleniowym bezrobociem, które jest manifestacją uzależnienia od pomocy
państwa, które zamiast wspierać ludzi w dążeniu do rozwoju, trzyma ich w
zależności od comiesięcznego zasiłku. Problem współuzależnienia może występować
w każdej relacji – w rodzinie, wśród przyjaciół, w pracy.
Czym jest
współuzależnienie?
W skrócie to
branie nadmiernej odpowiedzialności za życie innych tak, że idziemy na zbyt
duże kompromisy, jeżeli chodzi o nasze zdrowie fizyczne, psychiczne oraz nasze
finanse, czas i emocje. O współuzależnieniu mówimy wtedy, gdy nasze działania
zamiast wspierać kogoś w wyjściu z destruktywnych zachowań, umożliwiają ich
kontynuowanie. Jeżeli zauważamy, że ten schemat pojawia się w relacjach z
wieloma osobami, np. w kolejnych związkach, warto zastanowić się czy ten
problem nas nie dotyczy.
Cechy
charakterystyczne osób współuzależnionych
:

ignorowanie własnych potrzeb i
nadmierne dbanie o potrzeby innych

powtarzające się niestabilne
relacje

nadmierne dążenie do bycia
potrzebnym i budowanie swojej wartości przede wszystkim przez pomaganie innym i
porównywanie się ze słabszymi

nieumiejętność radzenia sobie z
momentami samotności i unikanie ich za wszelka cenę

wszechogarniająca rozpaczliwa
potrzeba akceptacji i uwagi

niskie poczucie własnej
wartości i uczucie wewnętrznej pustki

nieumiejętność utrzymania
zdrowych granic w relacjach, brak asertywności

otaczanie się przede wszystkim
ludźmi potrzebującymi pomocy
Badania
wykazały, że osoby których ten problem dotyka z czasem mogą popaść w
uzależnienia, choroby psychosomatyczne i rzadziej szukają pomocy lekarza.
Dodatkowo częściej pozostają w destrukcyjnych relacjach, w stresującej pracy, a
ponadto nie awansują i zazwyczaj zarabiają mniej niż ci, których
współuzależnienie nie dotyczy.
Jak z tego
wyjść?
Tego typu
zachowania podszyte są zazwyczaj złożonymi, trudnymi emocjami i dodatkowo
ciągłe rezygnowanie z siebie pogłębia niskie poczucie własnej wartości.  Zmierzenie się z tymi emocjami jest jednak
konieczne, aby destrukcyjny schemat współuzależnienia zamienić w stabilne funkcjonowanie,
gdzie pomoc ma granice i nie szkodzi pomagającemu. Jednym ze sposobów, aby to
zrobić jest psychoterapia i rożnego rodzaju grupy wsparcia np. przy grupach AA.
Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny, ale zazwyczaj proces opiera się o
szukanie przyczyn, dlaczego angażujemy się w tego typu relacje oraz o
odbudowanie siły do utrzymywania osobistych granic.
Po latach
niepotrzebnych kompromisów i zaprzeczania sobie, osoby współuzależnione  doświadczają ogromnego wstydu, poczucia winy
i złości na siebie i innych. Ważne jest, aby wyrazić te emocje, zazwyczaj
głęboko skrywane i zacząć szukać wewnętrznego spokoju i uczyć się nowych,
asertywnych i bardziej zrównoważonych sposobów funkcjonowania w relacjach.
Kiedy uda się przerwać ten schemat, można również odbudować poczucie własnej
wartości, tym razem nie tylko w oparciu o to, co robimy dla innych. Na temat
współuzależnienia napisano wiele książek, a w internecie można znaleźć wiele
artykułów o tym, jak sobie z tym poradzić. Warto również odwiedzić fora
dyskusyjne dla osób z podobnym problemem.
Co pozwala na
zmianę, a co nie?

 

Pomagając innym
przede wszystkim należy pamiętać, że jeżeli ktoś nie chce się zmienić, nie
będziemy w stanie tego na nim wymusić. Prośby, błaganie, groźby nie działają.
Jedyne, co daje szanse, że zmiana nastąpi, to czytelne granice pomocy i
empatyczne wsparcie emocjonalne. Do tego osoba, której pomagamy musi czuć, że
poniesie konsekwencje swoich działań, czyli, że nie będzie przez nas ratowana
za każdym razem. Nawet wtedy będą jednak osoby, które pomimo tego, wybiorą ścieżkę
autodestrukcji. Akceptacja, że nie mamy na to wpływu jest najistotniejszym
elementem wychodzenia ze współuzależnienia. Ponadto najbardziej efektywni w
pomagania innym jesteśmy wtedy, gdy dbamy o siebie wystarczająco dobrze. Gdy
nasze życie nie jest przepełnione destrukcyjnymi kompromisami i nie czujemy się
wykorzystywani, możemy dać coś od siebie innym i czerpać z tego zdrową
satysfakcję. Asertywność to pozytywna cecha, podobnie jak chęć pomocy. Ważne
jest, żeby znaleźć równowagę między nimi. I tego Państwu życzę.
 
Autor: Bartosz Wojciechowski
- Reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj