Alarm przeciwpożarowy uratował życie mieszkańcom domu na ulicy Charlton
Road w dzielnicy Shirley w Southampton w miniony wtorek nad ranem. Ponad 25
strażaków z Redbridge, St Mary’s, Totton i Eastleigh próbowało ugasić pożar.
Trzy osoby zostały zabrane do szpitala z powodu zatrucia dymem. Na szczęście
nikt nie ucierpiała.

21-letni mieszkaniec domu, Polak,
Mateusz, powiedział – Spałem i około 3 nad ranem przebudziłem się bo miałem
jakiś koszmar, od razu poczułem, że coś jest nie tak. Usłyszałem alarm i
otworzyłem drzwi wtedy zobaczyłem dym. Wiedziałem, że na dół już po schodach
nie zejdę.
Paweł Wojda, 24, był również w
tym czasie  na górze z tyłu budynku z
jego dziewczyną Natalią. Para została zmuszona do skoku z okna na pierwszym
piętrze, bo płomienie były tak duże, że ucieczka po schodach nie było możliwa. –
Mieliśmy do wyboru d
wie opcje:  spalić
się albo skakać. – mówi Paweł – Moja dziewczyna była bardzo przerażona, nigdy
nie widziałem jej wcześniej w takim stanie.
– To wszystko działo się jak w
filmie. Straszna tragedia. Pokryci sadzą i dymem, na szczęście nie odnieśli
większych obrażeń – relaconuje mieszkanka bloku. Partnerka Polaka skręciła nogę
w czasie skoku.
Mieszkańcom całego domu z każdego
z piętra udało się uciec. Paweł wrócił do domu po pożarze i zebrał to, co pozostało
z jego rzeczy przed tym jak na jakiś czas zatrzyma się w domu przyjaciela.
Sąsiadów też obudził hałas i dym. Alarmy
przeciwpożarowe postawiły na nogi lokatorów i miszkańców pobliskich domów.
Dzięki temu, oraz szybkiej akcji straży wszyscy uniknęli tragedii.



Autor: Monika Jagielska

 

- Reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj