Trzeba przyznać, że kłamać potrafimy, a czasem
to nawet całkiem nieźle. W ciągu doby kłamiemy kilkadziesiąt razy. Po co
zadajemy sobie tyle trudu? Po to, by wywrzeć wrażenie, gdy nie potrafimy
powiedzieć ‘nie’, a bywa że czasem ze strachu.

Kłamstwo postrzegane jest jako narzędzie do
manipulacji, ale są też takie sytuacje, gdy lepsze dla odbiorcy, można tu
powiedzieć bardziej ludzkie wydaje się zatajenie prawdy. Zatem czy każde
kłamstwo jest nieszkodliwe?
Kiedy będąc u kogoś pochwalimy, że ktoś
smacznie gotuje choć tak naprawdę nie lubimy takiej potrawy to czy takie drobne
kłamstewko jest czymś złym?
W końcu osoba ta poczuje się szczęśliwa
słysząc komplementy, a my dzięki temu mamy dobre relacje. Takie drobne kłamstwa
okazują się nie tylko nieszkodliwe, ale nawet ‘zbawienne’. Prawda jest też
taka, że kłamiemy, by realizować jakieś cele. W powyższej sytuacji każdy je
osiągnął, osoba która gotowała no i my. Niestety, gdy ta osoba dowie się, że
tak naprawdę ją okłamaliśmy, może być zła, smutna i nasza znajomość będzie
narażona na zerwanie.
Kłamstwo zdarza się nam bo nie potrafimy
zachować się asertywnie. Dla przykładu, dzwoni do nas znajoma koleżanka i mówi,
że wpada zaraz do nas z wizytą a my na dodatek niezbyt ją lubimy i nie chcemy
tego spotkania.
To przecież nie powiemy, że nie mamy ochoty
jej widzieć, lecz na poczekaniu wymyślamy bajeczkę o odwiedzinach kuzynki z
rodziną. Dlaczego tak robimy?. Większość z nas boi się odmawiać, ponieważ
wydaje się nam, że mówiąc komuś ‘nie’, tracimy przyjaźń, zainteresowanie, dobre
kontakty, a nawet pieniądze dlatego zasłaniając się drobnym kłamstwem niczym
jak tarczą, czujemy się bardziej bezpiecznie. Zdarzają się jednak i tacy ci
bardziej wyrafinowani, którzy kłamią z premedytacją.
Chcą w ten sposób poprawić swój wizerunek,
udać kogoś, kim nie są. Kłamstwo służy im w tym przypadku jak kolorowy
pióropusz, który ma wzmocnić ich atrakcyjność lub siłę przekonywania.
Mechanizmem samego kłamstwa rządzą dwa rodzaje naszych emocji pierwsze to lęk
przed stratą, a drugie to pragnienie zysku. Występują one jednocześnie i
niezależnie od tego, czy dotyczy to sytuacji w pracy, stosunków koleżeńskich
czy miłosnych.
Kłamstwem możemy się posłużyć dla utrzymaniu dobrych relacji
międzyludzkich.
W naszej kulturze konwencje grzecznościowe
niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy
lekkie kłamstwa, które często nazywane są białym kłamstwem ponieważ kłamiemy z
obawy, by kogoś nie urazić, albo gdy chcemy ochronić kogoś przed doznawaniem
przykrych przeżyć.
Zatem cel jest bardzo szczytny, dlatego
niechętnie nazywa się to kłamstwem, a często się słyszy, jak ktoś powie, że
robi to w dobrej wierze.
Całkiem inaczej to wygląda z tym cięższym
kłamstwem ‘czarnym’. W tym przypadku mówimy nieprawdę tylko po to, aby
osiągnąć istotną dla nas korzyść, dla przykładu, zepsuć komuś dobrą
opinię.  Jak wynika z badań, że
najczęstszą przyczyną kłamania jest po prostu lęk, a także obniżone poczucie
własnej wartości. Człowiek ma silną potrzebę akceptacji ze strony innych ludzi,
chce również uniknąć lęku. Kłamstwo jest sposobem radzenia sobie z tym.
Kiedy kłamstwo staje się lepsze od prawdy.
Oczywiście, że mówienie nieprawdy jest rzeczą
naganną, ale tylko teoretycznie. Przecież są sytuacje, gdzie dla osoby otrzymującej
jakieś informacje lepsze wydaje się zatajenie faktów niż ich ujawnienie.
Z pewnością każdy z nas choć raz spotkał
osobę, która wolała być oszukiwana.
Obłożnie chory będzie chętnie słuchać od
bliskich o szansach na wyzdrowienie, ponieważ wprowadza to, przynajmniej
chwilowo, dobrą atmosferę. Gdy nasze kłamstwa mu pomagają i chce ich słuchać,
to znaczy, że są mu potrzebne. Ale istnieją sytuacje, które są bardziej
skomplikowane. Kiedy zdradzana żona nie dopuszcza myśli o niewierności męża i
przyjmuje za dobrą monetę jego gubiące się opowieści o pracy po godzinach.
Kiedy prawda jest bardziej bolesna niż kłamstwo, mało kto ma odwagę ją wyznać.
A poza tym boimy się, że negatywne emocje, jakie wywoła gorzka prawda, na
zawsze już będą związane z naszą osobą.
Prawdą jest jednak, że niemówienie o
problemach wcale ich nie rozwiązuje. Jedynie otwarte uznanie faktów pozwala nam
podjąć działania aby temu zaradzić. Jeśli więc mamy do wyboru trudną prawdę lub
humanitarne milczenie, warto się wcześniej zastanowić, co sami wolelibyśmy
usłyszeć.
Znaczącym faktem do podkreślenia jest to, że
kłamstewka są tylko narzędziem. A jak każde narzędzie czasami skutkują, ale też
częściej zawodzą. Zwłaszcza, że jedno kłamstwo zmusza nas i pociąga do drugiego
i trzeciego itd. A wtedy jeszcze łatwiej jest się w nich pogubić i zostać
zdemaskowanym. Kiedy raz nam się uda i nasze kłamstwo jest skuteczne to bywa,
że chcemy je powtarzać. Jeżeli dotychczas w jakichś konkretnych sytuacjach
zasłanialiśmy się kłamstwem, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że
postąpimy tak po raz kolejny.
I chociaż granica między kłamstwem a prawdą
jest często bardzo subiektywna, to każdy z nas bardzo dobrze zdaje sobie sprawę
kiedy tę cienką czerwoną linię przekracza.

- Reklama -
Kłamiemy już od dziecka
Ciekawy aspekt kłamstwa, że wszyscy kłamcy
zarówno ci wyrafinowani, jak i ci nieświadomi zachęcają swoje dzieci do
prawdomówności.
Zdajemy sobie sprawę, że prawdomówność jest
wysoką wartością moralną i powinniśmy o to dbać, ale życie jest zupełnie inne.
Nie możemy uchronić naszych dzieci przed kłamstwem w dorosłym życiu.
Kiedy one dorastają i zaczynają dostrzegać, że
w życiu pojawiają się zyski oraz straty to muszą poradzić sobie z konkretną
sytuacją, mają więc do wyboru albo skłamią i zyskają wiele, albo powiedzą
prawdę i coś stracą. 
Dlatego wychowując dzieci, nie dokonujmy wartościowania
kłamstwa na to mniejsze i większe, ale zwracajmy uwagę na niepraktyczność tego
narzędzia.
Tak więc zamiast ukarać dziecko za kłamstewko
należy uczyć go szukania alternatywnych rozwiązań, bez potrzeby uciekania się
do intryg. W ten sposób dziecko będzie wiedziało, jak radzić sobie z lękiem. Bo
tylko wtedy, kiedy jesteśmy silni, asertywni oraz znamy swoją wartość możemy
zapanować nad naszym lękiem i uniknąć ucieczki w kłamstwo.
Oszukiwanie samego siebie
W podobny sposób jaki okłamujemy innych,
traktujemy też często samego siebie. Pod wpływem strachu przed przyznaniem się
do błędu lub winy stosujemy różnego rodzaju podstępy słowne. Wiemy, że jest to
niebezpieczny mechanizm uruchomiony przez nas, który niesie za sobą jeszcze
bardziej skomplikowane konsekwencje, ale…
Kiedy tworzymy fikcyjny świat wokół siebie
tylko z pozoru wydaje się nam iż kontrolujemy rzeczywistość jaka nas otacza,
ale jedno małe potknięcie i rozburzy się nam ten przysłowiowy domek z kart i
trzeba będzie ponieść konsekwencjeoszukiwania samego siebie. Niniejsza sytuacja
może okazać się dla nas o wiele bardziej, dotkliwsza niż nam się wydaje.

Autor: Ewa Erdmann

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj