43-letni Polak, Maciej Gołąbek, mieszkający od dziewięciu lat w Southampton
postanowił pomóc innym – bezdomnym Polakom – i z myślą o nich planuje wyprawę
na Kilimandżaro. Razem ze sobą zabierze swojego przyjaciela – 56-letniego
Roberta Żywczyka.
O planach,
przygotowaniach oraz założeniach wyprawy, Maciej Gołąbek rozmawia z Tomaszem
Dyl.

Zanim jednak zapytam o najbliższą wyprawę, czy masz jakieś sportowe
doświadczenie?
W moim sportowym
dorobku największymi wydarzeniami było chyba przebiegnięcie dwóch maratonów we
Wrocławiu oraz przejście pieszo ok. 800 km po północno-hiszpańskich Pirenejach
idąc w kierunku St. Compostela. Góry przyciągały mnie zawsze, ale dopiero po
przeczytaniu pewnej  motywacyjnej książki,
której tytulu nie pamiętam przypomniałem sobie, że następny mój krok to
zdobycie Kilimandżaro.
Nigdy wcześniej się
nie wspinałem tak wysoko, jedynie polski Tatry polskie, tak więc będzie
ciekawie i dużo emocji.
Jaki jest w takim razie Twój plan – kiedy wyruszasz? Czy będziesz sam czy z
większą ekipą?
Swoim planem
podzieliłem się z przyjacielem – 56-letnim Robertem, który podekscytowany
postanowił przyłączyć się do wyprawy. Wspólnie, od lutego tego roku
przygotowujemy się sumiennie.
Osobiście biegam ok.
40 km tygodniowo, robie poranne szybkie spacery wzdłuż rzeki przed pracą i odżywiam
się lepiej, zwłaszcza pijąc dużo soków z blendera.
Wyruszamy 31.01.15 z
Londynu, a nasz pobyt będzie trwał 14 dni. Jest to wyjazd zorganizowany przez
polską grupę Adventure Expedition, prowadzoną przez wyszkolonych fachowców.
Grupa liczy 10 osób i będzie pod opieką pana Jerzego Kostrzewy, którego
skuteczność i doświadczenie jest bardzo duże.
Co spowodowało, że wraz z przyjacielem checie zdobyć Kilimandżaro? Marzenie,
sport, adrenalina, czy miłość do gór?
Tak, jak wspomniałem
przeczytana książka sprawiła, że około 12 lat temu wpisałem sobie Kilimandżaro
jako cel do zdobycia w ciągu 10 lat. Nie miałem żadnego pojęcia o szczegółach
ani o zobowiązaniach, które wiążą się z realizacją celu. Bedąc tutaj
zapomniałem o swoich marzeniach, dopiero rok temu obudziły się na nowo, po podróży
do St. Composteli.
Adrenalina, sport,
zawsze mi towarzyszyły w życiu. Czasem było to bardziej aktywne, czasem mniej. Najbardziej
jednak  ekscytuje mnie obserwacja życia, wdzięczność
za to kim się staję po drodze i pokusa bycia z siebie dumnym chociaż troche na
swój własny sposób. Chcę doświadczać jak najwięcej tego co piękne, czyste i szlachetne.
Jest to akcja charytatywna, tak więc co sprawiło, że wybraliście Barkę UK?
Barkę szukaliśmy długo,
ponieważ robiłem już nieco charytatywnie we własnym zakresie wiedziałem, że w
tym przypadku dobrze jest połączyć siły i zrobić coś bardziej profesjonalnie.
Spędziłem kilka dobrych godzin szukając dobrej organizacji. Gdy otworzyłem
stronę z Barką przypomniała mi się piosenka o Papieżu. Ponadto zakres usług
jaki prowadzi Barka jest mi bliski, gdyż sam często pomagałem bezdomnym.
Co jest najtrudniejsze dla Ciebie podczas przygotowań? Jak długo
przygotowywałeś się do tej wyprawy, możesz w skrócie opisać przygotowania
kondycyjne do takiej wyprawy?
Najtrudniejsze
podczas przygotowań jest chyba bycie zorganizowanym. Pamiętanie o treningach i
odżywianie się nie są tak trudne jak organizacja finansowa całej wyprawy.
Pracując na budowie dodatkowo, robie fuchy aby pokryć koszta.
Same ciuchy, spiwór,
i inne trekingowe akcesoria kosztowały już sporo. Do tego samolot, pobyt,
koszta organizacji czasem mnie przytłaczały ale jestem dobrej myśli jak do tej
pory sprawy toczą się świetnie.
Kondycyjnie czuję się
super, schudłem nieco i mam wrażenie, że całym ciałem i duchem żyje wyjazdem. Właśnie
niedawno wróciłem z treningu, przebiegłem 10 km. I jest fajnie. Staram się
biegać co dwa dni, ale bywa różnie, oglądając Youtube słysze często, że nie
zawsze kondycja ma znaczenie góra sama wybiera sobie ludzi. Czasem są to młodzi
ale nawet widziałem film o 74 latku który pokonał Kilimandżaro.
Tak więc bieganie,
brzuszki, ogólne dbanie o swój stan to właściwie mój wewnetrzy, własny plan, który
nie tylko pomoże w osiągnięciu celu ale sprawia mi radość i zmienia mnie na
lepszą wartosciowszą osobę.
W jaki sposób nasi czytelnicy mogą wesprzeć Waszą wyprawę?
Najwiekszą radością
będzie dla nas oczywiście wsparcie charytatywnej działalności, którą prowadzimy
od kwietnia tego roku. Szczyt będziemy zaliczać niosąc proporzec Barki, aby
przynieść dume ludziom, którzy pokonali kryzys i stali się liderami pracując w
Barce. Sam proporzec będzie symbolem tego co piękne i ważne w naszym zyciu.
Zachęcamy wszystkich
do nawet skromnych wpłat na stronie Justgiving, pod adresem;
www.justgiving.com/maciej-golabek.
Wpłat można również
dokonywać przez sms pisząc MARO48 oraz kwotę którą chcemy wpłacić np. MARO48 10,
 jeśli chcemy przekazać 10 funtow na
numer 70070.
Czego Ci mogę życzyć przed wyprawą?

- Reklama -
Ja tak myślę, że więcej
tlenu, ale i dobra pogoda z widocznością też by się przydała

Wiecej o wyprawie znajdziesz tutaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj