– To tylko
retoryka zachęcania emigrantów do powrotu -rozmowa z Wicemarszałkinią Sejmu RP
i działaczką społeczną, Wandą Nowicką, wywiad przeprowadziła Anna Dobiecka.


- Reklama -

Z jakimi problemami wg
Pani wiedzy najczęściej borykają się emigranci?
 Czy rząd polski może w ich rozwiązaniu?

Mam kontakt z
organizacjami, które zajmują się bezdomnością Polek i Polaków
 w krajach Unii Europejskiej i wiem, że to
poważny problem. Nie podobają mi
 się też próby dyskryminacji imigrantów
zarobkowych z Unii Europejskiej,
 m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Dyskryminująca polityka
 bogatych państw względem imigrantów z
biedniejszych krajów Unii
 Europejskiej, zamiast wyrównywać szanse, żebyśmy
mieli do czynienia z
 prawdziwie zjednoczoną i równą Europą, jedynie
pogłębia te podziały.
Kiedy państwo polskie
zadba o obywateli i tak jak w UK będzie wspierać samotne matki, rodziny
wielodzietne, osoby
 niepełnosprawne i ogólnie wszystkie grupy wymagające pomocy?
Pewnie dopiero wtedy,
gdy rząd zacznie na poważnie zajmować się tymi
 kwestiami, a nie odkładać je na później. W tej
chwili nie widzę żadnych
 realnych działań, choć pewien pozytywny skutek
przyniósł protest rodziców
 dzieci niepełnosprawnych w Sejmie, który
uświadomił społeczeństwu skalę
 zaniedbań w polityce socjalnej. Mam nadzieję, że
rząd wyciągnie z tego
 odpowiednie wnioski i zacznie priorytetowo
traktować politykę dotyczącą
 ludzi. Nie wystarczy zajmować się budowaniem
dróg i mostów, trzeba wreszcie
 zacząć zajmować się ludźmi.
Co rząd robi w związku
ze słownymi atakami na Polaków w czasie
 wystąpień Camerona i innych polityków, którzy
narzekają na nas. A przecież
 to my pracujemy na brytyjskie zasiłki (98%
emigrantów pracuje a 80% spośród
 uprawnionych pobiera benefity, wśród
Brytyjczyków jest dokładnie odwrotnie:
 78% z nich pracuje a 98% uprawnionych pobiera
benefity)
Polski rząd w tej
sprawie interweniował, w wyniku czego rząd brytyjski
 wycofał się ze swojego stanowiska. W zeszłym
roku zorganizowałam w Sejmie
 konferencję poświęconą sytuacji Polek i Polaków
w Wielkiej Brytanii, gdzie
 m.in. omawialiśmy kwestię wizerunku Polek i
Polaków w mediach angielskich. Z
 debaty wynikło, że zwyczajni Anglicy generalnie
mają pozytywny stosunek do
 Polaków, za to brytyjscy politycy często
wykorzystują populistyczną nagonkę
 na imigrantów do wewnętrznej walki politycznej.

Minister Sikorski powiedział na spotkaniu z
emigrantami, ze „Polska
 jest krajem dla ludzi, którym się chce”. Czyli
„emigrantom się nie chce”
 skoro z niej wyjeżdżają? Jak to powiązać z tym,
że Polacy za granicą mają
 opinię wyjątkowo pracowitych? Może to jednak w
Polsce jest coś nie tak? Co
 wg Pani należałoby zmienić?
Minister Sikorski co
chwila popełnia jakąś niezręczność słowną. Nie sądzę,
 żeby wynikało to ze złej woli, raczej z
bezmyślności i niewielkiej
 wrażliwości na perspektywę Polaków za granicą.
Przed nami jest jeszcze wiele do zrobienia.
Brakuje nam przede wszystkim
 dobrej polityki socjalnej. To niedopuszczalne,
że do lekarza specjalisty
 czasami trzeba czekać nawet kilka lat. A gdzie
jest w takim systemie miejsce
 na profilaktykę, która przecież byłaby o wiele
tańsza niż leczenie
 wieloletnich, zaniedbanych schorzeń. W Polsce
trzeba czekać w  kolejkach, żeby zapisać dziecko do przedszkola,
 Ministra Edukacji Narodowej miesiącami zajmuje się jedynie jednym podręcznikiem do klasy pierwszej, zapominając, że edukacja trwa 12 lat, koleje jeżdżą coraz dłużej, choć obszar Polski się nie powiększa, dyskryminuje się różnego rodzaju mniejszości, a
założenie firmy wymaga
 przejścia długiej biurokratycznej ścieżki. Wcale
się nie dziwię, choć bardzo
 mnie to martwi, że Polki i Polacy często wolą
żyć poza ojczyzną.

Co myśli Pani o następującym zjawisku: Polacy
za granica wstydzą się
 polskiego pochodzenia, nie używają języka
polskiego, ich dzieci nie potrafią
 się porozumieć z dziadkami w Polsce…
Bardzo mi przykro z
tego powodu, zachowanie polskiej tożsamości przy
 jednoczesnej asymilacji w środowisku w którym
się żyje, może ich dzieci
 tylko wzbogacić, a tym samym zwiększyć ich
możliwości życiowe. Zaniedbanie
 podtrzymywania więzi z krajem i rodziną może być
nie do nadrobienia,
 wyrządza krzywdę dziecku i zubaża je
wewnętrznie.

Kiedy nasze państwo zacznie być neutralne
światopoglądowo?
Kiedy rządzący
przestaną się bać Kościoła Katolickiego, a katecheza zostanie
 wyprowadzona ze szkół oraz zastąpiona
religioznawstwem i filozofią. Kiedy
 prawo będzie stanowione w oparciu o racje
rozumu, a nie wytyczne biskupów.
 Kiedy uroczystości państwowe staną się świeckie,
a na kanonizację kolejnego
 świętego nie będzie jechał Prezydent RP i
Premier, pół Sejmu czy rządu,
 najwyżej jako osoby prywatne, a nie urzędnicy
państwowi. Jednak szybko to
 nie nastąpi.

Rząd bardzo by chciał widzieć emigrantów w
Polsce, ale jednocześnie
 skutecznie zniechęca do powrotu. Czy jest w
planach rządowych jakiś
 interesujący i skuteczny program poza stroną
„Powroty”?
Myślę, że raczej jest
retoryka zachęcania do powrotu, niż rzeczywiste
 programy rządowe skierowane do Polaków za granicą.
Nic nie wiem o takich
 planach.
Rozmawiała: Anna Dobiecka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj