Po kolejnym udanym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy,
 Ella Porawska spotkała się z Jurkiem
Owsiakiem by porozmawiać o fundacji, akcjach, zaangażowaniu Polonii w niesienie
pomocy i Przystankom Woodstock.

Skąd się wziął
pomysł na wielkie granie i to właśnie dla sektora zdrowie?
Pomysł był
irracjonalny, gdyż nawet przez pół minuty nie zastanawialiśmy się co z tego
wyniknie. Zakładaliśmy, że zagramy jeden jedyny raz. Dwadzieścia trzy lata temu
postrzeganie wolontariatu było słabe.
Skończyły się czasy
komuny, zaczął się nowy ustrój, na początku jednak ludzie okazywali brak
zaufania do wszelkiej działalności społecznej. A z kolei potrzeby w wielu
sferach życia społecznego w Polsce były gigantyczne. Między innymi w polskich szpitalach,
bardzo zaniedbanych pod względem modernizacji wyposażenia. Pomyśleliśmy więc,
że razem z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie „pobawimy się” w wielką akcję
wsparcia, a jeśli będzie efekt – pomożemy im, kupując urządzenie do operacji na
otwartym sercu.
Orkiestra działa co
rok i co rok ludzie zaskakują swoim dobrym sercem, swoim zrozumieniem tej
Wielkiej potrzeby?
Odpowiedź ludzi na
pomysł Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przeszła wszelkie nasze
oczekiwania. Namówiliśmy więc Telewizję Polską, żeby przy okazji prowadzonej
zbiórki na cel charytatywny, zrobiła z tego telewizyjne show.
Jednak tak do końca
nie wiedzieliśmy, czy ludzie wyjdą na ulice, czy akcja się uda. Zrobiliśmy to w
zimie, gdyż wtedy telewizja miała wolniejsze siły przerobowe, czas antenowy,
możliwość udostępnienia nam swoich zasobów.
Zresztą oni myśleli,
że jeśli rzucą termin w środku zimy, ty my się z tego wycofamy, nic nie będzie.
A my jednak zdecydowaliśmy się ten pierwszy Finał zorganizować.
Jaki był ten
pierwszy raz kiedy zagraliście, pamiętasz?
22 lata temu, kiedy
ruszał pierwszy Finał, w styczniu w Polsce było bardzo zimno. Kiedy cała akcja
przetoczyła się przez Polskę okazało się, że zebraliśmy równowartość prawie
miliona Dolarów. Na tamte czasy były to nie prawdopodobne pieniądze.
Ludzie poczuli
ogromną moc zorganizowania się poza instytucjami rządowymi, to była inicjatywa
w stu procentach dobrowolna, oddolna, wychodząca od samych ludzi.
Czy taki był plan
tyle lat, rok w rok?
Kiedy odbył się
pierwszy Finał, zebraliśmy pieniądze, to było trzeba się z nich rozliczyć.
Dlatego zorganizowaliśmy drugi Finał, ale z niego też trzeba było się
rozliczyć. A każdy następny Finał pokazywał, że zbieramy coraz więcej pieniędzy
i coraz więcej rzeczy załatwiamy.
Dziś, o 22 latach
działalności, oprócz ogromnej ilości sprzętu jaki przekazaliśmy do polskich
szpitali, finansujemy i prowadzimy także pięć ogólnonarodowych programów
medycznych, oraz program edukacyjny który uczy pierwszej pomocy. W polskich
szpitalach pracuje ponad trzydzieści tysięcy urządzeń medycznych przekazanych
przez WOŚP.
Nasze wsparcie
dotarło do około 650 oddziałów dziecięcych, czyli w praktyce wszystkich w
Polsce. Nad zebraną kwotą z jednego roku, a jest to ok. 1 mln dolarów, dolarów
pracuje 30 zatrudnionych w Fundacji osób, które sprawiają, by jak
najefektywniej te środki spożytkować. Przy okazji dodam, że ja jestem w
Fundacji tylko wolontariuszem, oprócz tego mam swoją firmę i z niej się
utrzymuję, a z Fundacji nie pobieram żadnych dochodów. Jest to za to moja przygoda
życia, z którą bardzo się identyfikuję, która – tak jak 22 lata temu – ma swoją
moc, ale też jest dla mnie wielką radością.
Jak wypada Polonia
za granicą i jej granie na rzecz Wielkiej Orkiestry?
Mam tu właśnie przed
sobą kartkę i na przykład – mamy już 12 sztabów w samej Wielkiej Brytanii!
Okazuje się, że
przyszły nowe czasy, zupełnie nowe.
Czasy nie są łatwe,
ludziom żyje się trudniej, a jak zabrzmi w ten jeden dzień Wasza muzyka to
jedność ludzka nie zna granic, dowodem jest zawsze finał z kwotą z roku na rok
większą, więc jak to z tym jest?
To jest tak, że my
przez te 22 lata stworzyliśmy pewien system, który się bardzo sprawdził, który
na tle Polski i tego naszego narzekania jest nagle czymś pozytywnym. Te 22 lata
udowadniają, że naszym najlepszym rozliczeniem jest szpital w którym pracuje
sprzęt przekazany przez nas. Na przykład każda mama, która w ciągu tego czasu
urodziła dziecko, każda z nich, ma wpis do książeczki zdrowia dziecka, że
noworodek miał badanie słuchu i to jest jeden z elementów tego naszego
rozliczenia.
Każdy, kto odwiedził
kogoś chorego w szpitalu, często  mówi
„Jezu, ile tam jest urządzeń z naklejonym serduszkiem WOŚP!”. Polacy, tak jak
wszyscy na świecie, lubią, kiedy na coś przeznaczają pieniądze i to się potem
nie gubi, tego się nie traci. To jest chyba jeden z najważniejszych elementów
budowania marki. Ludzie widzą, że nic się tu nie marnuje, więc chętnie dadzą na
ten cel swoje pieniądze. Orkiestra jest dziś w Polsce pewną marką.
Ludzie odczuwają, że
przy nas jest radośnie, wesoło, że tu się dzieje, a jednocześnie widzą
namacalne efekty naszego grania.
To już tyle lat,
jakie są odczucia za granicą, bo przecież nie tylko Polacy wiedzą o Orkiestrze?
Wielka Brytania,
Irlandia czy Stany Zjednoczone – tam jesteśmy znani. Chociażby w Londynie,
kiedy jest Finał i Polonia tak gorąco się w niego angażuje, mieszkańcy pytają
co to jest, chcą aby im o tym opowiedzieć.
Zobacz na podobną
rzecz – kibice z Irlandii po mistrzostwach Europy w piłce nożnej w 2012 roku
chcą przyjeżdżać do nas, bo nagle zobaczyli Polaków bardzo radosnych. A my tak
naprawdę tacy jesteśmy i musimy to pokazywać, a nie że siedzimy w pubie, czy
stole biesiadnym i tylko narzekamy. Musimy z dumą wszystkim mówić: ‘made in Poland’,
być z naszego kraju dumnym. Myślę, że taka postawa przyciąga ludzi.
Jest czas na swoje
pasje?
Mam swoją firmę,
która produkuje programy telewizyjne. Mam również swoje wykłady, które duże
korporacyjne firmy zamawiają u mnie, aby motywować swoich pracowników. Jadę,
wygłaszam taki wykład, opowiadam o wielu ważnych dla mnie rzeczach i jest to
bardzo miłe. A przy okazji, kiedy zapytam kto grał w orkiestrze, większość
podnosi ręce. Potem zaczynają się opowieści, ludzie mówią: ‘a jak byłam w
szkole to grałam, a teraz robią to moje dzieci’. I to jest moja praca
zarobkowa.
Orkiestra jest moją
ideą. Jako idea jest ze mną bardzo mocno. Jestem też organizatorem Przystanku
Woodstock i to jest niezwykłe dla mnie wydarzenie. Mam również swoją prywatną
pasję, którą jest sztuka. Odwiedzam różne galerie, uczestniczę w  licytacjach w Polsce, w Warszawie, które
propagują sztukę współczesną. Choć nie stać mnie na droższe dzieła, to wraz z
żoną zakupujemy czasem te na, na które pozwalają nam finanse. Czytanie to
kolejna moja pasja.
U siebie w łazience
mam dużą półkę z książkami, wieczorem lubię posiedzieć w wannie i poczytać.
Jestem również grafikiem, wszystkie pomysły i wzory na gadżety robimy sami. Ja
robię wykonuje szkice, graficy przenoszą to do komputera i dalej  się to toczy. 
Czy kiedy przychodzi
chwila na Wielkie granie pojawia się myśl jak teraz będzie?
Kiedy przychodzi
godzina zero, wtedy to się dzieje i gramy na maksa głośno. Nie chcemy, aby
wszyscy byli z nami 365 dni w roku, bo to byłoby niepokojące i trudne do
zorganizowania. Ale w ten jeden dzień staramy się, żeby był to taki moment w
życiu jak inne święta, kiedy jest świętowanie, impreza, można się bawić,
poszaleć, popłakać i pokazać super emocje. A przy okazji obwieścić w miejscu
gdzie mieszkamy, także poza granicami kraju, że mamy coś, czego inni nie mają i
np. piłka nożna jest wszędzie, a Finał WOŚP jest tylko u nas i jesteśmy z tego
dumni.
Ważne jest także, że
to motywuje ludzi młodych, a starsi uczą się poprzez tych młodych, że są nowe
czasy, że dziś świat wygląda inaczej.
Proszę pamiętać, że
my nie zbieramy pieniędzy, aby łatać dziury. Zbieramy pieniądze na
najnowocześniejsze rozwiązania, wprowadzamy systemy najnowocześniejszej medycyny.
My budujemy nowoczesność w służbie zdrowia.
Wielka Orkiestra
jest niemal jak tradycja zaczynamy na nią czekać, obchodzić jak święto i nie
można sobie już wyobrazić, co było gdyby ona się miała skończyć?
My oczywiście też
sobie nie wyobrażamy i też tak o tym myślimy, ale też miło jest to usłyszeć od
innych. Nie chcemy być uznanymi za megalomanów, a przecież niektórzy tak
właśnie nas  oceniają. Powiem ci taką
ważną prawdę o Orkiestrze. Gdybyśmy nagle znaleźli w Polsce złoża ropy
naftowej, gdybyśmy nagle, w ciągu chwili, zrobili się bardzo bogatym krajem, a
manna z nieba spadła by nam na głowy, to mimo to Orkiestra powinna nadal grać,
bo kończąc ją może właśnie byśmy to coś ważnego w naszych sercach stracili.
Orkiestra to przecież ludzie, którzy ponoszą te wszystkie trudy, aby pomagać
innym.
Dlaczego tylko
podczas trwania Wielkiej Orkiestry telewizja uczestniczy w wydarzeniu, myślę iż
jest więcej okazji w tej działalności, która powinna być również w jakiś sposób
zaznaczona obecnością kamery.
Oczywiście, że
chcielibyśmy więcej, ale przyszły nowe czasy i telewizja ściga się z czasem,
programami, konkurencją, oglądalność stała się wyznacznikiem.
Kiedyś mieliśmy
osiem godzin w telewizji, teraz mamy pięć. Ale i tak się cieszymy z tego, co
mamy. Robimy wszystko, żeby trafiać do mediów i to się nam udaje.
Na przekaz
telewizyjny to my musimy znaleźć sponsorów, następnie zaplanować pięć godzin
transmisji, napisać scenariusz, poprowadzić cała akcję. Angażuje się w to ogrom
ludzi, którzy nas odwiedzają, więc nie narzekamy, a to co mamy wykorzystujemy w
101 procentach.
Czy zawsze w Polsce
jesteś na czas trwania orkiestry?
Tak, zawsze w
Polsce. Kiedyś podróżowaliśmy po Polsce, ale miejscem sztabu głównego zawsze
jest Warszawa.
Rozmawiała: Ella
Porawska
 
- Reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj