Wielu rodziców zastanawia się
kiedy zacząć dawać kieszonkowe dziecku.
 Zwłaszcza
teraz, w okresie przeświątecznym, dzieci często proszą o kilka funtów by moć
kupić coś swoim bliskim pod choinkę. Jak to zaplanować? Czy jest jakiś
określony wiek, w którym powinniśmy zacząć dawać dzieciom pieniądze? Sprawdźmy
to.

- Reklama -
Kiedy zacząć?

Nie ma takiego wieku, który nam zagwarantuje, że
dziecko będzie potrafiło zarządzać swoimi funduszami. Wszystko zależy od dojrzałości
dziecka w tej sprawie. Zdarza się, że 8-latki, które będą wiedziały jak
posługiwać się swoim kieszonkowym, aby starczyło na cały miesiąc, są też
12-latki, które całą „wypłatę” rozpuszczą w kilka dni. Dlatego tak naprawdę, to
od nas zależy jak nasze dziecko przygotujemy do tego, aby w przyszłości
prawidłowo zarządzało swoim kieszonkowym.
Można też
zaczekać do momentu, gdy dziecko samo powie, że potrzebuje pieniędzy na swoje
wydatki.

Badania
przeprowadzone przez MasterCard mówią, że 61,3 proc. rodziców dających
kieszonkowe deklaruje, że sami podjęli decyzję o jego wypłacaniu, a prawie co
piąty rodzic (21,3 proc.) przyznaje, że wpłynęła na to prośba dziecka.

Uczymy oszczędzać

Podaruj dziecku skarbonkę. Dla
przedszkolaka to idealne rozwiązanie. Od czasu do czasu wrzucaj do niej drobne
kwoty. Większość psychologów uważa, że systematyczne wypłacanie kieszonkowego
najlepiej rozpocząć, gdy pociecha zacznie już chodzić do szkoły, czyli w wieku
6-7 lat. Wtedy dziecko zna już w
większości nominały monet, banknotów, coraz sprawniej liczy.

Warto też delikatnie podpowiedzieć, żeby dziecko
podzieliło swoje kieszonkowe na dwie części – sumę, którą chce wydać na
przyjemności i kwotę, którą chce zaoszczędzić, np. na deskorolkę czy nową grę.
Takie podejście uczy planowania, systematyczności i oszczędzania.

Ustalmy granice i dajmy swobodę

Jeśli zdecydowaliśmy, że dajemy dziecku pieniądze, to
trzeba dać mu też wolność. To jego sprawa, co chce z nimi zrobić, o ile nie
wychodzi poza ustalone zasady. Może to oddać, zgubić, wydać, jego sprawa. Ważne
jest, aby ustalić podstawowe zasady i wytłumaczyć dziecku, dlaczego są właśnie
takie, czyli np. dlaczego nie pozwalamy za kieszonkowe codziennie kupować
chipsów.
Jeśli dziecko roztrwoni tygodniówkę w ciągu dwóch
dni, niech przez kolejne pięć doświadczy bycia „bez kasy”! Tylko w ten sposób
nauczy się ponosić konsekwencje swoich decyzji, a z czasem planować wydatki.
Nawet jeśli kupi rzeczy, które cię zdenerwują, zupełnie niepotrzebne „głupoty”,
nie krytykuj, nie komentuj jego decyzji. Możesz jedynie delikatnie wspomnieć,
że nie był to najlepszy pomysł. Kiedy zabraknie mu gotówki w portfelu,
następnym razem może wybierze inaczej. Takie umiejętności przychodzą zwykle z
czasem. 

Na tym polega wychowanie, nasze dzieci są mądre i
uczciwe, tylko trzeba ufać i tłumaczyć im świat, a nie po prostu nakazywać i
zakazywać

Dycha za zmycie naczyń

Zdaniem
większości pedagogów i specjalistów od wychowania, płacenie za codzienne prace
domowe w ramach „dorobienia” do kieszonkowego, np. sprzątanie, wynoszenie
śmieci czy wychodzenie z psem, to zły pomysł. Nie należy tego robić. To
kształtuje postawę materialistyczną i roszczeniową. Dziecko zakłada, że robi
coś tylko wtedy, gdy będzie mieć z tego zysk. Kalkuluje, czy mu się to opłaca.

Pociecha musi
mieć świadomość, że w rodzinie każdy ma jakieś obowiązki, że trzeba się nimi
dzielić, pomagać sobie wzajemnie, a ich wypełnianie to coś naturalnego.

Podobnie
specjaliści od wychowania twierdzą, że nie należy płacić dziecku za dobre
wyniki w nauce. Bo istnieje niebezpieczeństwo, że pociecha przestanie się uczyć
dla siebie, dla własnej satysfakcji. Może przestać rozwijać zainteresowania.
Np. jeśli interesuje się biologią, a z historii nie jest orłem, może przestać
pogłębiać wiedzę z biologii, stwierdzając, że lepiej skupić się na historii, bo
dzięki temu zyska pieniądze od rodziców. Niektórzy pedagodzy uważają, że można
płacić pieniądze ekstra za prace dodatkowe czy te, za które musielibyśmy
zapłacić komuś obcemu, np. koszenie trawnika czy odkurzanie samochodu.

Dobrze wtedy
ustalić z góry stawkę, której będziecie się trzymać. Gotówkę ekstra można też
wręczyć dziecku, gdy ma szczególne osiągnięcia w nauce, np. za wygraną
olimpiadę. Ale nie powinno stać się to regułą.

Co mówią badania?

Z badań MasterCard
wynika, że 75,7 proc. rodziców daje dzieciom kieszonkowe. 41,5 proc. badanych
deklaruje, że robi to regularnie, w zależności od potrzeb; 20,7 proc. rodziców
daje kieszonkowe co miesiąc; 13,5 proc. dzieci otrzymuje je raz w tygodniu. Na
co dzieci wydają pieniądze? Rodzice twierdzą, że najczęściej na słodycze – 70
proc. Na ubrania kieszonkowe przeznacza prawie 28 proc. pociech. Taki sam
odsetek na zabawki i gry. 24 proc. dzieci kupuje bilety do kina, pisma
młodzieżowe i książki.
Autor: Monika Jagielska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj