Jej żywiołem stała się scena.
Niezwykły talent do kreowania postaci komediowych.
Tamara Arciuch – znakomita,
utalentowana, polska aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna. W 1997 roku
zadebiutowała rolą Heleny w Panu Jowialskim w Teatrze Ludowym w Krakowie.
Publiczności znama min. z seriali M jak miłość, Niania czy Ojciec
Mateusz.


- Reklama -
W
ten weekend Tamara Arciuch wystąpi w spektaklu Kochanie na Kredyt, którego
premierę zaplanowano w jednym z londyńskich teatrów. W rozmowie z Ellą Porawską
zdradza czym dla niej jej aktorstwo oraz tego jak powiązała zawód aktorki i
żony z tym samym mężczyzną.   

Aktorka, żona, mama to zawody
pełno-etatowe, jak Pani godzi to w swojej codzienności?

Mam
wokół siebie pomocnych ludzi. Gdyby nie rodzice, którzy mieszkając niedaleko
nas zaangażowali się w pełni w pomoc przy opiece nad dziećmi, tak intensywne
uprawianie tego zawodu byłoby wręcz niemożliwe.

Gdy
wyjeżdżamy ze spektaklami oni odwożą i odbierają dzieci z przedszkola i szkoły.
Gdy jestem na miejscu staram się jednak zajmować nimi pełno-etatowo.

Seriale to właśnie w nich oglądamy
Panią w rolach spokojnej kobiety, ale i zdecydowanej, czy ma to także swoje
miejsce w prywatnym życiu, czy taka jest Pani również na co dzień?

Jestem
raczej spokojną osobą i zawsze staram się iść na kompromis. Uparte dążenie do
celu przynależne moim bohaterkom nie jest moją cechą.

Wyznaje
zasadę: nic na siłę, ale oczywiście w różnych sytuacjach muszę wykazywać się
zdecydowaniem i siłą.

Z perspektywy czasu, co Pani
odczuwa, czy gra aktorska to Pani wrodzony talent, czy bardziej nauka tej
sztuki?

Bez
talentu, intuicji i wrażliwości nie da się dobrze uprawiać tego zawodu. Tego
nie da się nauczyć. Nie bez przyczyny aktorzy są określani – ludźmi obdarzonymi
“iskrą bożą”, ale szkoła i praca w teatrze daje tzw. technikę.

Sprawia,
że aktor staje się kreacyjny, wpływa na umiejętność powtarzania granych emocji.
Przy pierwszym i dziewiątym dublu muszę być tak samo wiarygodna, bo nie wiem
który wybierze reżyser.

Są role, które gra Pani z Panem
Bartoszem, swoim życiowym partnerem, jak odbieracie takie propozycje ról?

Mogę
śmiało powiedzieć, że wręcz o nie zabiegamy (śmiech). Uważam Bartka za jednego
z najlepszych polskich aktorów, a wiadomo że chcemy grać z dobrymi. Dodatkowo
Bartek ma talent twórczy, pisze i wymyśla sceny i ma talent do improwizacji.
Tak było ze sztuką ‘Pod Niemieckimi Łóżkami’, która właściwie wymyślił od
początku do końca luźno bazując na książce o tym samym tytule.

Czy wspólna praca wnosi coś nowego
w Państwa związek?

Dużo
jeździmy ze spektaklami. ‘Kochanie na kredyt’ to już nasza 5 wspólna premiera.
Wyjeżdżając, mamy trochę czasu dla siebie. Mimo, że jesteśmy w pracy to podczas
podróży mamy czas na rozmowy, planowanie nowych projektów. Po spektaklu możemy
zjeść kolacje, wypić lampkę wina.

Jesteśmy
z dala od dzieci – co jest trudne, ale razem łatwiej przez to przejść.

Film i teatr to dwa różne przekazy
siebie w danej roli, czy któryś z nich ma dla Pani szczególne znaczenie?

Każde
z nich rządzi się innymi prawami. Film oczywiście jest wyjątkowy, bo zostaje po
nim trwały ślad. Któż z nas nie lubi oglądać starych filmów ze znanymi
aktorami, którzy w ten sposób przechodzą do historii. Teatr jest zjawiskiem
ulotnym, jest tu i teraz, ale wymiana energii między aktorem i widzem jest
czymś niepowtarzalnym i pięknym. Czymś czego nie przeżyje się nigdzie indziej.

Czy aktorstwo wymaga aby być
twardym człowiekiem w dzisiejszych realiach?

Show-biznes
w Polsce przybrał w ostatnich latach dość drapieżne oblicze. Tabloidy i brukowce
święcą triumfy, bo ciągle są czymś nowym i niestety wg. ludzi wiarygodnym.

Dzieci to z reguły wyzwanie
zwłaszcza dla aktorów, jak Państwo 
odnaleźli siebie w roli rodziców, poświęcenia im czasu?

Nie
wyobrażałam sobie nigdy życia bez dzieci, bez rodziny. Dlatego też wcześnie
zdecydowałam się na macierzyństwo. Aktorstwo jest zajęciem  nie regularnym. Raz pracuje całe dnie, a
potem kilka tygodni siedzę z dziećmi w domu i jestem tylko mamą. Cieszę się że
w moim życiu panuje równowaga miedzy karierą, a życiem rodzinnym.

W ten weekend przyjeżdżają Państwo
do Londynu ze spektaklem Olafa Lubaszenko ‘Kochanie na kredyt’, wspólna gra,
jak to się stało?

Pracowaliśmy
nad tym spektaklem od sierpnia, a nagle dowiedzieliśmy się, że dzięki agencji
Sign Typ Events – Dominikowi Janasowi i Robertowi Jasiewiczowi otworzyła się
możliwość dania premiery w Londynie. Bardzo się cieszę bo to będzie pierwsza
wizyta w tym mieście.

Rozmawiała:
Ella Porawska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj