Wiosna już przyszła, przegląd szafy zrobiony, i okazuje się, że ulubiona spódniczka ciśnie w pasie a najlepsze białe jeansy dopinają się jedynie po
wciągnięciu brzuszka! Co zrobić by czuć się swobodnie? Oto kilka sprawdzonych
sposobów.

Sztuka jedzenia
Dietetycy alarmują. Co druga z nas ma kłopoty z układem
pokarmowym, które objawiają się tym, że czujemy się pełne i ociężałe. To wina
wzdęć i zaparć. Przyczyną takich kłopotów jest stres, brak ruchu i błędy w
jadłospisie. Jak temu zaradzić? Po pierwsze, jedz rozsądnie.
Gdy tylko rano wstaniesz, wypij powoli szklankę wody. To
rodzaj toalety dla przewodu pokarmowego i łagodne przygotowanie go do
całodziennej pracy. Możesz dodać do wody łyżeczkę soku cytrynowego lub octu
jabłkowego – poprawiają trawienie.
Nigdy nie pomijaj śniadania, to naprawdę najważniejszy
posiłek dnia. Osoby, które z niego rezygnują, dużo łatwiej tyją. A to dlatego,
że poranne zaległości w jedzeniu nadrabiają później, podjadając lub sięgając po
obfitsze posiłki. Płaski brzuszek zapewnią Ci jogurty probiotyczne, płatki
owsiane, kanapki z warzywami na chlebie pełnoziarnistym. Obiad powinien być
sycący ale nie tłusty. Dobrze by go zjeść do godziny 14stej. Później organizm
będzie go trawił wolniej i słabiej. Polecamy zupy warzywne, nietłuste ryby,
filety drobiowe i oczywiście surówki. Powinny one stanowić połowę objętości
obiadu. Pomiędzy 15stą a 16stą zjedz przekąskę proteinową. To magiczna godzina
wg. Natashy Turner lekarza i autorki książki „Dieta hormonalna”. Przekąska w
tej godzinie przyspieszy metabolizm i wyrówna poziom cukru we krwi. Im mniejszy
poziom cukru we krwi, tym mniejszy poziom insuliny, a to właśnie insulina
powoduje, że na brzuszku odkłada nam się tłuszczyk. Jedząc co 3, 4 godziny
utrzymujemy równy poziom cukru, a to bardzo ważne, jeśli nie chcemy by nasza
waga skakała w górę i w dół. Ostatni posiłek, np. lekką sałatkę, duszone
warzywa, kanapkę z chudą wędliną, zjedz przynajmniej 3 godziny przed snem. I
pamiętaj o jednym, nieważne jaki posiłek spożywasz – żuj, żuj, żuj, każdy
kęs  najdłużej jak tylko potrafisz.
Trawienie zaczyna się już w ustach, lepiej strawiony posiłek to mniejsze
prawdopodobieństwo wzdęć.
Nie
zapominaj o piciu wody
, wystarczająca
ilość to 1,5-2 litry
w ciągu dnia.
Tego lepiej unikaj
Jeśli tylko to możliwe unikaj cukru! To nie tylko pomoże
utrzymać niski poziom insuliny, ale również podnosi poziom glukagonu, hormonu,
który pomaga redukować komórki tłuszczowe. Wyobraźcie sobie małego Pacmana,
krążącego po naszej talii, który pożera tłuszcz i zamienia go na energię – to
właśnie jest glukagon. Im mniej cukru w naszej diecie, tym lepiej.  Unikaj również soli, zwłaszcza tej ze
zwiększona zawartością jodu, który prawie natychmiast po spożyciu wywołuje
wzdęcia (tak samo działa sos sojowy). Zastąp ją solą morską. Używaj też naturalnych
przypraw i ziół, takich jak np. pieprz cayenne, który przyspiesza metabolizm.
Ze swojego jadłospisu wyklucz również produkty, które maja właściwości
wzdymające. Należą do nich: warzywa strączkowe, wszystkie rodzaje kapusty, a
także cebula, por i czosnek. Słodycze, zwłaszcza torty, ciastka z kremem albo z
bita śmietaną i napoje gazowane. 
Łatwe ćwiczenia
działają cuda!
Będzie idealnie, gdy na 5-minutowe ćwiczenia znajdziesz czas
rano i wieczorem. Wcale nie musisz intensywnie trenować, żeby twój brzuch stał
się jędrny.  Zrób 15 brzuszków, 15
przysiadów a pomiędzy nimi poskacz na skakance
. Po pierwszych 10 dniach zwiększ dawkę ćwiczeń, lub zmień zestaw, bo
mięśnie przyzwyczajają się do wysiłku.
Jak najczęściej chodź pieszo. Nie musisz od razu biegać na długie dystanse –
wystarczy spacer. Przy każdym kroku pracuje ponad 200 mięśni. Jeśli go
wydłużysz, poczujesz, jak pracują mięśnie brzucha. W czasie 10-minutowej
przechadzki spalisz 50 kcal. Zamiast jeździć windą, wchodź po schodach. Spraw
sobie hula-hop, warto, bo efekt 3 minut ćwiczeń dziennie zobaczysz już po
tygodniu. Tańcz przy każdej okazji. Rób
to co lubisz najbardziej, staraj się tylko by było to w miarę regularnie.
Walcz ze stresem i śmiej się
Stres nie jest zdrowy, pod
wieloma względami. Zbytnie zamartwianie się powoduje, że nasz organizm wydziela
hormon o nazwie kortyzol, który zakłóca nasz metabolizm i zatrzymuje sól w
organizmie. Lekarstwem na to jest głośny śmiech. Nie tylko ćwiczy nasze mięśnie
brzucha, ale przede wszystkim wprawia nas w dobry nastrój.  A wtedy, może nawet polubimy nasz brzuszek?
 Autor: Monika Jagielska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.