poniedziałek, 25 czerwca 2018

Marsz o deal, Brexit deal!

Dwa lata po referendum około 100 tys. osób przeszło w sobotę ulicami Londynu w marszu przeciw zaakceptowaniu umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, domagając się by głosowali nad tym Brytyjczycy a nie decydowali o tym politycy. 

Kampania People’s Vote stara się zjednoczyć różne grupy anty-Brexitowe, aby zażądać od polityków ostatecznego głosowania, w sprawie umowy negocjowanej przez Theresę May z UE. Nie chodzi tu o drugie referendum w sprawie wyjścia, ale o to, czy nam, mieszkańcom Wielkiej Brytanii, podobają się warunki wyjścia wynegocjowane przez rząd. A jak nam się nie podobaj….. to nie powinniśmy wychodzić. 
Takie założenie przeświecało twórcom ruchu, między innymi Sir Patrickowi Stewartowi, znanemu z X-mana i Startreka, który wsparł kampanię, mówiąc, że jeśli ludzie zagłosują za odrzuceniem umowy o wyjściu, to Wielka Brytania po prostu zostanie w UE. 
W sobotę na ulicach widać było nawet transparent po polsku. "Jesteśmy silniejsi razem" – głosił. 
Lider Liberałów Vince Cable mówił Sky News, że "nadszedł czas, by zatrzymać bałagan", jakim są według niego niekompetentnie prowadzone negocjacje brexitowe. - Czas byście zdecydowali, byście przejęli kontrolę. To nieprawda, gdy posłowie mówią, że wola narodu jest taka sama jak dwa lata temu - mówił Gina Miller, znana prawniczka i działaczka antybrexitowa.
Miller w zeszłym roku wygrała z rządem sądową batalię, zmuszając gabinet Theresy May do tego, by przed rozpoczęciem Brexitu uzyskał zgodę parlamentu. 
Mimo imponującej liczy zwolenników pozostania w UE, w opublikowanym w piątek sondażu ośrodka Survation 53 proc. respondentów powiedziało, że gdyby referendum odbyło się tego dnia, prawdopodobnie zagłosowaliby za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE, a 47 proc - za Brexitem. Niestety jest to różnica niewielka, błędu statystycznego. 

0 comments:

Prześlij komentarz