środa, 30 sierpnia 2017

"Lubię powracać na Wyspy..." - wywiad z Muńkiem Staszczykiem z T.Love

Nie jeden z nas wychował się na ich przebojach – od “Chłopaki nie płaczą”, “IV. L.O”, “King”, “Warszawa” po dziesiątki innych. Teraz, po 35-latach na scenie, zespół T.Love ogłasza, że zawiesza działalność artystyczną.

Na kilkanaście dni przed koncertem T.Love w Southampton, Tomasz Dyl rozmawia z Muńkiem Staszczykiem o jubileuszowej trasie koncertowej, planach na kolejne lata, nowym albumie oraz pracy muzyka na Wyspach.

Przed Wami dość spora trasa koncertowa – w sumie 6 koncertów na Wyspach oraz jeden w Irlandii – którego z miast nie możecie się doczekać?
Graliśmy już wielokrotnie na Wyspach, znam te miejsca, jednak przyznam, że dawno nas już tam nie było – ostatnio był to chyba Londyn i Dublin w 2013 roku, ale w początkowych latach nowego millennium bywaliśmy często. Z tych wszystkich miast (Birmingham, Manchester, Londyn, Southampton, Bristol, Dublin oraz Edynburg – przyp. red) to nie byłem tylko w Southampton.
Edynburg, Dublin, Londyn to znam bardzo dobrze, w tym ostatnim to nawet mieszkałem w przez blisko rok w latach 80.

To już nie Wasz pierwszy koncert w stolicy Anglii, czy lubicie powracać na Wyspy?
Ze wszystkich krajów świata to właśnie na Wyspach bywałem najczęściej, więc fajnie, że najbliższa trasa jest dość spora, w końcu to nasz jubileusz.
Poza tym Wyspy są mi bardzo bliskie, to właśnie tutaj mieszkałem i pracowałem w gastronomii. Znam smak emigracji i doskonale wiem, jak to jest mieszkać poza domem. Chociaż te warunki się zmieniły, wtedy człowiek był na dziko, teraz Polacy są tutaj legalnie.

Czy oprócz koncertowania jest czas na zwiedzanie, skosztowanie lokalnych potrw i itd?
Trasa jest bardzo napięta, więc tego czasu nie jest za wiele. Londyn znam dość dobrze, chociaż jak na metropolię przystało, wszystko szybko się zmienia, podobnie jak w Dublinie. Te główne atrakcje i zabytki to człowiek widział.
Będziemy tylko w Londynie i Dublinie na kilka dni, wszędzie indziej tylko na koncert i tyle.    

Doszły nas również słuchy, że będzie to już ostatnia trasa koncertowa T.Love, czy to prawda, że robicie sobie przerwę?
Tak, od stycznia zawieszamy całe koncertowanie. Tak więc będzie to ostatnia szana by nas zobaczyć.

A na jak długo?
Na czas nieokreślony.

Czego możemy się spodziewac na najbliższych koncertach – czy będzie to The Best of T.Love czy mix, nowych i starych utworów?
Nie da się inaczej zagrać, niż The Best of. Jest to koncert jubileuszowy, wiec zagramy przekrój piosenek – zarówno tych starych jak i kilka nowych z nowej płyty. Największe przeboje, po kilka z każdego z naszych albumów. To jest około 25 utworów, blisko 2 godziny zabawy. Taki solidny koncert. Wiadomo, czegoś zawsze zabraknie. Nie da się zagrać koncertu ze wszystkimi piosenkami – na swoim koncie mamy 14 płyt, w sumie było by to ponad 6 godzin muzyki.
Wybraliśmy najważniejsze piosenki oraz wszystkie hity.

Wasz ostatni krążek – T.Love – w przeciwieństwie do poprzedniego albumu, którego teksty skupiały się najczęściej na sprawach duchowych, nowy album niesie wiele nawiązań do współczesności. Skąd zmiana?
Zawsze byliśmy zespołem, który komentował. Ostatni album jest reakcją na współczesną Europę i tego wszystkiego co tutaj się dzieje – uchodźcy, teroryzm i itd, poza tym to co dzieje się w Polsce.  
Dużo się działo w ubiegłym roku, w czasie kiedy nagrywaliśmy tę płytę, kilka poważnych tragicznych wydarzeń, niepewności. Europa wyglądała zupełnie inaczej niż w latach 90. Nie koniecznie są to moje opinie, ale opinie, które gdzieś tam słyszałem, czuje się ten klimat i o tym właśnie chciałem zaśpiewać. Mówię ja, bo to ja odpowiadam za teksty. 
Jest to płyta publicystyczna – jednym się to podoba, innym już mniej.

Czy napisanie piosenki o dzisiejszych ‘problemach’ i wydarzeniach są pewnego rodzaju komentarzem czy też odniesieniem się zespołu do niniejszych spraw?
Kiedy zaczynaliśmy, my wyszliśmy z pnia muzyki punk’owej, takich gwiazd jak Iggy Pop. Wtedy to underground sugerował o czym mamy śpiewać. Zespół T.Love nigdy nie był zespołem czysto popowym, który ma spiewać i dawać rozrywkę. Owszem ludzie przychodzą na koncert by się pobawić, potańczyć, jednak mnie jest bardzo bliski przekaz Boba Maryle’a, który grał muzykę reggae, a jednak bardzo poważne teksty pod to podpinał w swoim piosenkach. Tak więc T.Love nie był nigdy zespołem, który śpiewał jakieś tam bla, bla, bla i nagrywał płytę bo miał na to kontrakt, tylko by coś powiedzieć.
Dzisiaj jest tez inna filozofia słuchania muzyki, czy to w Polsce, czy w Anglii, słucha się piosenek z różnych urządzeń, a nie tak jak moje pokolenie, czy chociażby ja, które nadal kupuję płyty CD, vinyle. My nastawiamy się na słuchacza, który jest zainteresowany całym albumem, a nie wybranymi piosenkami. Większość z nich to grono ludzi 30+, chociaż jest kilku młodszych. Nie jesteśmy zespołem, który podlizuje się młodym i nie zmienia swojego stylu by podkietować młodych bo i tak oni mają swoje zabawki.
To nie chodzi oto, aby nagrać piosenkę bo coś jest modne, tylko to ma mieć jakieś znaczenie.

Na Waszym ostatnim krążku, zadedykowaliście piosenkę Davidowi Bowiemu – jest to bardzo ładny gest z Waszej strony…
Kiedy zaczęliśmy pracę nad albumem to był wtedy 10 lub 11 stycznia i wtedy dotarła do nas ta smutna wiadomość o odejściu Davida. Wszyscy w zespole byliśmy jego mega fanami.
Pamiętam jaki był to wstyd, kiedy w 1997 roku, koncert Davida Bowiego w Polsce się nie sprzedał i musiałem każdemu zwracać pieniądze. Wstyd mi za polską publiczności, bo wtedy, ani nigdy wcześniej ani póżniej nie udało mi się na żywo posłuchać Bowiego. On jak i wielu innych artystów miało ogromny wpływ na mnie i resztę zespołu. Gdzieś to tak symbolicznie się zaczeło, że tego pierwszego dnia w sali prób, nic się nie odbyło bo dyskutowaliśmy o nim, a 3 dni wcześniej ukazała się jego najnowsza płyta. Miałem ją, jednak jeszcze nie udało mi się jej przesłuchać. I tak pomyśleliśmy, że napiszemy piosenkę i poświecimy ją Bowiemu. Jest to utwór “Warszawa Gdańska” nawiązuje do niego i jego krótkiego pobytu w Warszawie w 1976 roku. David przejeżdzał wtedy przez Warszawę. Warszawa Gdańska to stacja, gdzie Bowie i Iggy Popem mieli postój, Bowie podobno wyszedł na krótki spacer po placu Wilsona na Żoliborzu. Tak przynajmniej opowiadają ludzie (śmiech).

Zapewne Bowie docenił był fakt, waszej dedykacji. Chciałbym teraz powrócić do tematu Waszego jubileuszu – jaki jest Twój ulubiony przebój z repertuaru T.Love?
Jest to trudne pytanie, dlatego że w każdym momencie życia pisałem, pisaliśmy różne piosenki. Kiedy miałem 20 lat pisałem o “IV L.O.”, a mając 54 o “Warszawie Gdańskiej”. Nie da się wstrzepić mózgu 50 latka do mózgu 20 latka, tak więc mogę tylko traktować T.Love jako pamiętnik mojego życia, a żadna z piosenek tego subtelnego okresu nie jest fajna. Więc jednej napewno Ci nie wymienię, miałbym nawet problem z wymieniem 10. Mogę Ci powiedzieć o płytach, które cenię…

Tak, bardzo proszę…
Z albumów to cenię “Old is gold”, “Prymitw”, płytę “King” czy “Al Capone”.

Czego z okazji Waszego jubileuszu, możemy Wam życzyć na nadchodzące miesiące, lata…?
Raczej miesiące. Tak jak wspomniałem, zespół zawiesza występy publiczne od stycznia przyszłego roku. Będzie grał, tylko nie występował publicznie. Zapewne powrócimy za jakieś okres z nowym albumem, ale wcześniej potrzebujemy tzw. ‘reset czaszki’ (śmiech). By móc na to wszystko jeszcze raz spojrzeć, a teraz jest to dobry moment – 35-letcie i w ogóle.
Zostały nam 4 miesiące do zakończenia zobowiązań koncertowych. Tak więc możesz nam życzyć by te koncerty wyszły jak najlepiej. Zawsze się staramy byśmy mieli dobra energię na koncertach, by wytrwać do końca tego roku z klasą. A póżniej, za jakieś 2 – 3 lata, pomysłów na jakiś fajny materiał… nie chcę nic na razie planować.

A jakie plany na te 2-3 lata, Muniek solo czy coś podobnego…?
Nie mam żadnych planów i nie chcę planować. Zobaczymy. Znam wielu muzyków, zawsze można coś z nimi zrobić. Jednak na razie odpoczynek od wydawania płyt. Na pewno, gdzieś tak będę występował gościnnie, może jakiś projekt.
Musze zobaczyć jak się żyje bez T.Love, żeby zatęsknić za tym wszystkim, za sceną i itd. Jestem po prostu zmęczony sceną i muszę od tego odpocząć! 

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę byście dotrwali do samego końca trasy koncertowej i abyście, pomimo krótkiego przystanku w Southampton, mogli zwiedzić nasze miasto
Bardzo bym tego chciał. Nie znam tego miasta wogóle, oprócz tego, że wypływał stąd Titanic.

Jeszcze raz bardzo dziękuję!
Wzajemnie i do zobaczenia na koncercie!

Rozmawiał: Tomasz Dyl


W ramach jubileuszowej trasy koncertowej pod koniec września T.Love zagra w Birmingham, Bristolu, Southampton, Edynburgu, Londynie, Manchesterze oraz Dublinie. Bilety na pierwsze cztery koncerty zakupisz na stronie www.polmus.co.uk, bilety na koncerty w Londynie oraz Manchesterze kupisz na www.enjoyuk.pl.

0 comments:

Prześlij komentarz