niedziela, 8 stycznia 2017

Wycieczka z dodatkowymi "atrakcjami"

Donna Salter z Portsmouth ostatnie święta zapamięta na długo. Dlaczego? Przygody opisywane przez wytwórnię Disney’a są niczym w porównaniu z tym co przeżyła ona i jej siedmioletni syn.

Donna postanowiła zrobić niespodziankę swojemu synowi i pojechała z nim do podparyskiego Disneylandu. Wycieczka była udana, ale kiedy przyszedł czas na lot powrotny, zaczęły się prawdziwe „przygody”.  Ich lot do Anglii został odwołany z powodu gęstej mgły. Wylot był wieczorem,  niestety nic nie zapowiadało, aby mgła opadła.
Linie lotnicze Flybe nie stanęło na wysokości zadania i nie zapewniło noclegu, syn chciał odpocząć, iść spać. Procedury się przeciągały i Donna postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Skorzystała z call centre portalu Hotels.com, aby w normalnych warunkach jej zmęczony syn mógł odpocząć. Donna poprosiła, aby hotel był blisko dworca Gare du Nord, gdyż rano planowała powrócić do Anglii pociągiem. Po potwierdzeniu rezerwacji hotelowej, zakupiła bilet na pierwszy przejazd, wsiadła w taxi, ale taksówkarz nie potrafił znaleźć hotelu o nazwie HM Jamie III. - Byłam sama z dzieckiem w obcym mieście, w którym prawie nikt nie mówił po angielsku, nie wiedziałam, jak dostać sie na dworzec – tego było juz za dużo – mówi Donna.
Po interwencji w firmie Hotels.com, okazało się, że zarezerwowany hotel znajduje się... na Majorce.  „Zaledwie” 800 mil od Paryża.
Donna załamała się kompletnie, jej syn był wykończony. Taksówkarz znalazł jednak matce z dzieckiem inny hotel – tuż po godzinie 3 nad ranem dotarli oni do pokoju i spokojnie mogli zasnąć.
W hotelu pomimo zmęcznie brytyjka nie mogła zasnąć, a gdy już zasnęła kamiennym snem nie usłyszła alarmu nastawionego w telefonie.
Musiała dopłacić dodatkowe 75 euro, aby pojechać kolejnym pociągiem. Całe zamieszanie kosztowało ją 500 euro.

-->
Jedyną dobrą wiadomością jest to, że Hotels.com postanowiło zwrócić Donnie, wszystkie dodatkowe koszty, które poniosła.

Autor: Arkadiusz Marciszek

0 comments:

Prześlij komentarz