środa, 6 lipca 2016

O przesądach słów kilka

Od zawsze ludzie wierzyli w przesądy i zabobony. Większość z nich pochodzi z odległych czasów, a mimo to pamiętamy o nich do dziś. Nie myślimy o nich każdego dnia, ale jeśli akurat czarny kot przebiegnie nam drogę, to zastanawiamy się czy czasem nie lepiej zawrócić. Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety - do wiary w przesądy przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy bardziej w te znaki losu, które przynoszą szczęście niż te pechowe.

Szczęśliwy guzik kominiarza

Od dawna znany jest przesąd, aby na widok kominiarza złapać się za guzik, jeśli chce się mieć szczęście. Przesąd ten wywodzi się z dawnych czasów, kiedy to gospodynie zbierały się przed domostwami czekając na kominiarza, który mail przybyć do wioski. Gospodynie zabiegały o to, by to w jej domu rozpoczął pracę jako pierwszy, bo wówczas - mając jeszcze czysty uniform - nie robił bałaganu. Aby sympatyczny jegomość zaczął od danego domostwa, pani domu musiała złapać go za guzik jako pierwsza i w ten sposób przyprowadzić do jej włości. Miało to przynieść szczęście temu domowi. Istnieje też inna legenda, opowiadająca o zaginionym dziecku bogatego murgrabiego. Zrozpaczony ojciec ogłosił, że ozłoci tego, który odnajdzie mu córkę. Szczęśliwie dziewczynkę odnalazł kominiarz, który w nagrodę poprosił o uszycie mu nowego munduru kominiarskiego. Murgrabia zafundował mu mundur, piękny dodatkowo z czternastoma złotymi guzikami, a każdy z nich był inkrustowany brylantami. Pawnego dnia pracując na dachu, urwał mu się jeden z guzików i spadł na ziemię, prosto w ręce przechodzącej kobiety. Była to matka piątki dzieci, żyjąca w wielkiej biedzie. Ucieszyła się, że taki skarb wpadł jej w ręce. Sprzedała guzik z brylantem, a pieniądze przeznaczyła na leczenie swojego chorego dziecka. Skoro jeden guzik przyniósł tyle szczęścia kobiecie, dzieciom i jej rodzinie, to mogę się bez niego obejść - pomyślał kominiarz. Odtąd kominiarze noszą mundury z trzynastoma guzikami. 


Czarny kot przynosi pecha

Cały zgiełk, który powstał wokół kotów zapoczątkowali Egipcjanie. W kotach dopatrywali się bowiem istot boskich. W wielu kulturach czerń to symbol magi, szatana i wszelkich złych rzeczy. Z czasem, zwierzęta te stały się symbolem towarzyszącym wiedźmie. Na obecną złą sławę czarnych kotów i jej rozpowszechnianie wpłynęły bezspornie krucjaty i obsesja polowań na czarownice. Ponieważ czarne koty są zupełnie niewidoczne w nocy, uznano również, że czarownica posiadająca takiego zwierzaka potrafi zamieniać się w niego, aby pod osłoną zmroku szkodzić innym ludziom. W podaniach ludowych ostrzegano, że jeśli ktokolwiek zauważy czarnego kota na swojej drodze, to na pewno sam szatan zastawia na nas pułapkę, a gdzieś w pobliżu czai się czarownica gotowa skrzywdzić czarami niewinnego człowieka. Obecnie nadal pokutuje przesąd, że czarny kot przynosi pecha. Znając jednak genezę ego zabobonu, nasze obawy można odłożyć na półkę ze średniowiecznymi koncepcjami. 

Rozsypana sól, będzie kłótnia

Rozsypanie soli to także przesąd prawdopodobnie wywodzący się ze średniowiecza. W tamtych czasach sól była dosyć drogim surowcem, więc każde ziarenko było cenne. Taki wypadek nie tylko pociągał za sobą koszty pokrycia strat, ale też wróżył, że w najbliższym czasie pokłócimy się z kimś bliskim. Drugą teorią, być może bardziej znaną, jest ta powtarzana przez Amerykanów. Jeśli spojrzeć na słynny obraz Leonardo da Vinci "Ostatnia Wieczerza", można dostrzec na stole obok Judasza rozsypaną sól. Ma to symbolizować zdradę i kłamstwo. Z tym wiąże się też przesąd, że by pozbyć się pecha rozsypanej soli, należy przerzucić przez lewe ramię szczyptę soli. Ma to ponoć oślepić i zmylić szatana i oczyścić nas z pecha, którego na siebie ściągnęliśmy rozsypując sól.

Piątek 13. 

Piątek trzynastego to dzień, który napawa niepokojem nawet osoby, które nie wierzą w przesądy. Według powszechnych teorii swoją złą sławę piątek 13. zawdzięcza wydarzeniom, które miały miejsce we Francji 13 października 1307 roku - był to oczywiście piątek. W tym czasie król Filip Piękny poważnie zadłużył się u zakonu Templariuszy. Nie chcąc regulować swoich zobowiązań, oskarżył zakonników o sodomię, bałwochwalstwo i herezję. W porozumieniu z papieżem Klemensem wydał polecenie aresztowania i zgładzenia przywódców zakonu. 13 października doszło do aresztowań. Wielu zakonników latami torturowano i mordowano. Wielkiego Mistrza Zakonu za herezję skazano na śmierć na stosie. Umierając przeklął on króla, papieża i królewskiego kanclerza, Wilhelma de Nogaret. W agonii krzyczał, że każdy, kto jest świadkiem jego śmierci, nie dożyje kolejnego roku. Tak też się stało - osoby objęte klątwą zmarły. Przez chrześcijan piątek uważany był za dzień, w którym zatriumfowało zło - to dzień śmierci Jezusa. Piątek 13. to dzień, w którym magia działa silniej. Co ciekawe – we Włoszech za pechowy uznawany jest piątek siedemnastego, a w Grecji i Hiszpanii wtorek trzynastego. Najlepiej jest więc w ogóle nie przejmować się datą i za bardzo nie zaglądać w kalendarz. W końcu to normalna data. 

0 comments:

Prześlij komentarz