sobota, 1 listopada 2014

Małe kłamstwo?

Trzeba przyznać, że kłamać potrafimy, a czasem to nawet całkiem nieźle. W ciągu doby kłamiemy kilkadziesiąt razy. Po co zadajemy sobie tyle trudu? Po to, by wywrzeć wrażenie, gdy nie potrafimy powiedzieć 'nie', a bywa że czasem ze strachu.

Kłamstwo postrzegane jest jako narzędzie do manipulacji, ale są też takie sytuacje, gdy lepsze dla odbiorcy, można tu powiedzieć bardziej ludzkie wydaje się zatajenie prawdy. Zatem czy każde kłamstwo jest nieszkodliwe?
Kiedy będąc u kogoś pochwalimy, że ktoś smacznie gotuje choć tak naprawdę nie lubimy takiej potrawy to czy takie drobne kłamstewko jest czymś złym?
W końcu osoba ta poczuje się szczęśliwa słysząc komplementy, a my dzięki temu mamy dobre relacje. Takie drobne kłamstwa okazują się nie tylko nieszkodliwe, ale nawet 'zbawienne'. Prawda jest też taka, że kłamiemy, by realizować jakieś cele. W powyższej sytuacji każdy je osiągnął, osoba która gotowała no i my. Niestety, gdy ta osoba dowie się, że tak naprawdę ją okłamaliśmy, może być zła, smutna i nasza znajomość będzie narażona na zerwanie.
Kłamstwo zdarza się nam bo nie potrafimy zachować się asertywnie. Dla przykładu, dzwoni do nas znajoma koleżanka i mówi, że wpada zaraz do nas z wizytą a my na dodatek niezbyt ją lubimy i nie chcemy tego spotkania.
To przecież nie powiemy, że nie mamy ochoty jej widzieć, lecz na poczekaniu wymyślamy bajeczkę o odwiedzinach kuzynki z rodziną. Dlaczego tak robimy?. Większość z nas boi się odmawiać, ponieważ wydaje się nam, że mówiąc komuś 'nie', tracimy przyjaźń, zainteresowanie, dobre kontakty, a nawet pieniądze dlatego zasłaniając się drobnym kłamstwem niczym jak tarczą, czujemy się bardziej bezpiecznie. Zdarzają się jednak i tacy ci bardziej wyrafinowani, którzy kłamią z premedytacją.
Chcą w ten sposób poprawić swój wizerunek, udać kogoś, kim nie są. Kłamstwo służy im w tym przypadku jak kolorowy pióropusz, który ma wzmocnić ich atrakcyjność lub siłę przekonywania. Mechanizmem samego kłamstwa rządzą dwa rodzaje naszych emocji pierwsze to lęk przed stratą, a drugie to pragnienie zysku. Występują one jednocześnie i niezależnie od tego, czy dotyczy to sytuacji w pracy, stosunków koleżeńskich czy miłosnych.
Kłamstwem możemy się posłużyć dla utrzymaniu dobrych relacji międzyludzkich.
W naszej kulturze konwencje grzecznościowe niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy lekkie kłamstwa, które często nazywane są białym kłamstwem ponieważ kłamiemy z obawy, by kogoś nie urazić, albo gdy chcemy ochronić kogoś przed doznawaniem przykrych przeżyć.
Zatem cel jest bardzo szczytny, dlatego niechętnie nazywa się to kłamstwem, a często się słyszy, jak ktoś powie, że robi to w dobrej wierze.
Całkiem inaczej to wygląda z tym cięższym kłamstwem 'czarnym'. W tym przypadku mówimy nieprawdę tylko po to, aby osiągnąć istotną dla nas korzyść, dla przykładu, zepsuć komuś dobrą opinię.  Jak wynika z badań, że najczęstszą przyczyną kłamania jest po prostu lęk, a także obniżone poczucie własnej wartości. Człowiek ma silną potrzebę akceptacji ze strony innych ludzi, chce również uniknąć lęku. Kłamstwo jest sposobem radzenia sobie z tym.

Kiedy kłamstwo staje się lepsze od prawdy.

Oczywiście, że mówienie nieprawdy jest rzeczą naganną, ale tylko teoretycznie. Przecież są sytuacje, gdzie dla osoby otrzymującej jakieś informacje lepsze wydaje się zatajenie faktów niż ich ujawnienie.
Z pewnością każdy z nas choć raz spotkał osobę, która wolała być oszukiwana.
Obłożnie chory będzie chętnie słuchać od bliskich o szansach na wyzdrowienie, ponieważ wprowadza to, przynajmniej chwilowo, dobrą atmosferę. Gdy nasze kłamstwa mu pomagają i chce ich słuchać, to znaczy, że są mu potrzebne. Ale istnieją sytuacje, które są bardziej skomplikowane. Kiedy zdradzana żona nie dopuszcza myśli o niewierności męża i przyjmuje za dobrą monetę jego gubiące się opowieści o pracy po godzinach. Kiedy prawda jest bardziej bolesna niż kłamstwo, mało kto ma odwagę ją wyznać. A poza tym boimy się, że negatywne emocje, jakie wywoła gorzka prawda, na zawsze już będą związane z naszą osobą.
Prawdą jest jednak, że niemówienie o problemach wcale ich nie rozwiązuje. Jedynie otwarte uznanie faktów pozwala nam podjąć działania aby temu zaradzić. Jeśli więc mamy do wyboru trudną prawdę lub humanitarne milczenie, warto się wcześniej zastanowić, co sami wolelibyśmy usłyszeć.
Znaczącym faktem do podkreślenia jest to, że kłamstewka są tylko narzędziem. A jak każde narzędzie czasami skutkują, ale też częściej zawodzą. Zwłaszcza, że jedno kłamstwo zmusza nas i pociąga do drugiego i trzeciego itd. A wtedy jeszcze łatwiej jest się w nich pogubić i zostać zdemaskowanym. Kiedy raz nam się uda i nasze kłamstwo jest skuteczne to bywa, że chcemy je powtarzać. Jeżeli dotychczas w jakichś konkretnych sytuacjach zasłanialiśmy się kłamstwem, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że postąpimy tak po raz kolejny.
I chociaż granica między kłamstwem a prawdą jest często bardzo subiektywna, to każdy z nas bardzo dobrze zdaje sobie sprawę kiedy tę cienką czerwoną linię przekracza.


Kłamiemy już od dziecka

Ciekawy aspekt kłamstwa, że wszyscy kłamcy zarówno ci wyrafinowani, jak i ci nieświadomi zachęcają swoje dzieci do prawdomówności.
Zdajemy sobie sprawę, że prawdomówność jest wysoką wartością moralną i powinniśmy o to dbać, ale życie jest zupełnie inne. Nie możemy uchronić naszych dzieci przed kłamstwem w dorosłym życiu.
Kiedy one dorastają i zaczynają dostrzegać, że w życiu pojawiają się zyski oraz straty to muszą poradzić sobie z konkretną sytuacją, mają więc do wyboru albo skłamią i zyskają wiele, albo powiedzą prawdę i coś stracą. 
Dlatego wychowując dzieci, nie dokonujmy wartościowania kłamstwa na to mniejsze i większe, ale zwracajmy uwagę na niepraktyczność tego narzędzia.
Tak więc zamiast ukarać dziecko za kłamstewko należy uczyć go szukania alternatywnych rozwiązań, bez potrzeby uciekania się do intryg. W ten sposób dziecko będzie wiedziało, jak radzić sobie z lękiem. Bo tylko wtedy, kiedy jesteśmy silni, asertywni oraz znamy swoją wartość możemy zapanować nad naszym lękiem i uniknąć ucieczki w kłamstwo.

Oszukiwanie samego siebie

W podobny sposób jaki okłamujemy innych, traktujemy też często samego siebie. Pod wpływem strachu przed przyznaniem się do błędu lub winy stosujemy różnego rodzaju podstępy słowne. Wiemy, że jest to niebezpieczny mechanizm uruchomiony przez nas, który niesie za sobą jeszcze bardziej skomplikowane konsekwencje, ale...
Kiedy tworzymy fikcyjny świat wokół siebie tylko z pozoru wydaje się nam iż kontrolujemy rzeczywistość jaka nas otacza, ale jedno małe potknięcie i rozburzy się nam ten przysłowiowy domek z kart i trzeba będzie ponieść konsekwencjeoszukiwania samego siebie. Niniejsza sytuacja może okazać się dla nas o wiele bardziej, dotkliwsza niż nam się wydaje.

Autor: Ewa Erdmann


0 comments:

Prześlij komentarz