piątek, 14 listopada 2014

Czy Internet zagraża poprawności językowej?

Internet, jak wielu przyzna, to jeden z najświetniejszych fenomenów naszych czasów. Zajrzyjmy jednak do Facebooka, a zaczniemy zgrzytać zębami na widok skrótowców typu LOL, OMG, czy innych tworów lingwistycznych jak lajki, followanie lub fanpejdż. Podobnie jest na innych platformach, gdzie komunikujemy się za pomocą krótkich wiadomości i udostępniamy treści z życia. Co więcej, słowa te trafiają do renomowanych słowników i traktowane są jako neologizmy, które stają się częścią języka. Czy Internet szkodzi językowi zabijając bogate słownictwo i pielęgnowaną od lat poprawność gramatyczną?

Język ekspresji

W swoim najnowszym dokumencie English 3.0, londyński twórca filmów, Joe Gilbert, zadał to pytanie znanym angielskim lingwistom i autorom. Ich odpowiedź była zgodna - nie. Wręcz przeciwnie, wszyscy eksperci stwierdzili, że Internet tak naprawdę sprawia, iż język staje się coraz bardziej ekspresywny.
- Za każdym razem, kiedy wprowadzane są nowe technologie, ludzie sądzą, że to już koniec dla języka angielskiego, ale również dla innych języków jako ogółu - mówi lingwista i autor, David Crystal. Ale, dodaje - dowody wskazują, iż każde pojawienie się nowych technologii powoduje jeszcze większe wzbogacenie ekspresyjności języka w niespotykany wcześniej sposób.
Trudno nie zgodzić z Crystalem - poprzednie nowinki technologiczne również wywoływały podobne obawy o rychłym końcu poprawności językowej: wprowadzenie prasy drukowanej pozwalał przecież na upowszechnianie niebezpiecznych i niemoralnych treści; telefon uniemożliwiał ludziom komunikowanie się twarzą w twarz; telegram zdewaloryzował zasady gramatyki i tak dalej, i tak dalej.
- Teraz zaś przyszedł Internet, a więc naturalnie ludzie uważają, że i on okaże się porażką [dla języka] - tłumaczy Crystal.

Dzieci dobrze sobie radzą

Leksykograf, Fiona McPherson nie zgadza się z ogólnym poglądem jakoby komunikowanie się za pomocą skrótów i akronimów w wiadomościach tekstowych rujnowało poprawność językową wśród młodzieży. Argumentując, McPherson odnosi się do  Oxford Children’s Corpus, bazy terminologicznej, gdzie z różnych źródeł gromadzone jest słownictwo stosowane wśród dzieci. Korpus zawiera również prace pisemne najmłodszych, które nie wykazują żadnego pogorszenia jakości spowodowanego komunikacją elektroniczną. Wręcz przeciwnie, dane pokazują, iż dzieci potrafią przestawić się na inny kod, np. z powszechnie stosowanego języka w nieco bardziej oficjalnych sytuacjach na język internetowych skrótowców, np. w rozmowie z przyjaciółmi.

Przez Internet do kultury

Możemy zatem stwierdzić, iż w pewien sposób komunikacja elektroniczna w zasadzie ubogaciła słowo pisane. Zwrócił na to uwagę Tom Chatfield, autor, który uważa, że Internet umożliwił „masowe uczestnictwo w kulturze pisanej".
Szerokie upowszechnienie sieci internetowej na całym wręcz globie dało możliwość oddziaływania na siebie różnych kultur. Patrząc na to zjawisko przez pryzmat polszczyzny, nietrudno zauważyć jak dużo angielskich słów związanych z internetem i technologią wkracza do polskich słowników. Polacy już dawno oswoili się z nazwą „Wi-Fi" czy czasownikiem „googlować", nie obce jest też im słowo „selfie” oznaczające tzw. słit focię. Nota bene „selfie” został ogłoszony przez Oxford Dictionary słowem roku 2013.
Język wciąż się zmienia, zaś dzięki internetowi proces ten jest szybszy niż kiedykolwiek wcześniej. Nigdy też wcześniej ludzie nie mogli przesłać informacji do milionów nieznanych im osób w ciągu zaledwie kilku sekund. Blogi, komunikatory, czytniki książek elektronicznych - wszystko to sprawia, że rekordowa liczba osób ma stały kontakt ze słowem pisanym. Poprzez ten zalew informacji tak szybko tworzonych i upowszechnianych, zmiany zachodzące w języku są tak szybkie i częste.

Autor: Ewa Erdmann


0 comments:

Prześlij komentarz