piątek, 24 października 2014

Polacy wchodzą na Kilimandżaro

43-letni Polak, Maciej Gołąbek, mieszkający od dziewięciu lat w Southampton postanowił pomóc innym – bezdomnym Polakom – i z myślą o nich planuje wyprawę na Kilimandżaro. Razem ze sobą zabierze swojego przyjaciela – 56-letniego Roberta Żywczyka.
O planach, przygotowaniach oraz założeniach wyprawy, Maciej Gołąbek rozmawia z Tomaszem Dyl.


Zanim jednak zapytam o najbliższą wyprawę, czy masz jakieś sportowe doświadczenie?
W moim sportowym dorobku największymi wydarzeniami było chyba przebiegnięcie dwóch maratonów we Wrocławiu oraz przejście pieszo ok. 800 km po północno-hiszpańskich Pirenejach idąc w kierunku St. Compostela. Góry przyciągały mnie zawsze, ale dopiero po przeczytaniu pewnej  motywacyjnej książki, której tytulu nie pamiętam przypomniałem sobie, że następny mój krok to zdobycie Kilimandżaro.
Nigdy wcześniej się nie wspinałem tak wysoko, jedynie polski Tatry polskie, tak więc będzie ciekawie i dużo emocji.

Jaki jest w takim razie Twój plan - kiedy wyruszasz? Czy będziesz sam czy z większą ekipą?
Swoim planem podzieliłem się z przyjacielem – 56-letnim Robertem, który podekscytowany postanowił przyłączyć się do wyprawy. Wspólnie, od lutego tego roku przygotowujemy się sumiennie.
Osobiście biegam ok. 40 km tygodniowo, robie poranne szybkie spacery wzdłuż rzeki przed pracą i odżywiam się lepiej, zwłaszcza pijąc dużo soków z blendera.
Wyruszamy 31.01.15 z Londynu, a nasz pobyt będzie trwał 14 dni. Jest to wyjazd zorganizowany przez polską grupę Adventure Expedition, prowadzoną przez wyszkolonych fachowców. Grupa liczy 10 osób i będzie pod opieką pana Jerzego Kostrzewy, którego skuteczność i doświadczenie jest bardzo duże.

Co spowodowało, że wraz z przyjacielem checie zdobyć Kilimandżaro? Marzenie, sport, adrenalina, czy miłość do gór?
Tak, jak wspomniałem przeczytana książka sprawiła, że około 12 lat temu wpisałem sobie Kilimandżaro jako cel do zdobycia w ciągu 10 lat. Nie miałem żadnego pojęcia o szczegółach ani o zobowiązaniach, które wiążą się z realizacją celu. Bedąc tutaj zapomniałem o swoich marzeniach, dopiero rok temu obudziły się na nowo, po podróży do St. Composteli.
Adrenalina, sport, zawsze mi towarzyszyły w życiu. Czasem było to bardziej aktywne, czasem mniej. Najbardziej jednak  ekscytuje mnie obserwacja życia, wdzięczność za to kim się staję po drodze i pokusa bycia z siebie dumnym chociaż troche na swój własny sposób. Chcę doświadczać jak najwięcej tego co piękne, czyste i szlachetne.

Jest to akcja charytatywna, tak więc co sprawiło, że wybraliście Barkę UK?
Barkę szukaliśmy długo, ponieważ robiłem już nieco charytatywnie we własnym zakresie wiedziałem, że w tym przypadku dobrze jest połączyć siły i zrobić coś bardziej profesjonalnie. Spędziłem kilka dobrych godzin szukając dobrej organizacji. Gdy otworzyłem stronę z Barką przypomniała mi się piosenka o Papieżu. Ponadto zakres usług jaki prowadzi Barka jest mi bliski, gdyż sam często pomagałem bezdomnym.

Co jest najtrudniejsze dla Ciebie podczas przygotowań? Jak długo przygotowywałeś się do tej wyprawy, możesz w skrócie opisać przygotowania kondycyjne do takiej wyprawy?
Najtrudniejsze podczas przygotowań jest chyba bycie zorganizowanym. Pamiętanie o treningach i odżywianie się nie są tak trudne jak organizacja finansowa całej wyprawy. Pracując na budowie dodatkowo, robie fuchy aby pokryć koszta.
Same ciuchy, spiwór, i inne trekingowe akcesoria kosztowały już sporo. Do tego samolot, pobyt, koszta organizacji czasem mnie przytłaczały ale jestem dobrej myśli jak do tej pory sprawy toczą się świetnie.
Kondycyjnie czuję się super, schudłem nieco i mam wrażenie, że całym ciałem i duchem żyje wyjazdem. Właśnie niedawno wróciłem z treningu, przebiegłem 10 km. I jest fajnie. Staram się biegać co dwa dni, ale bywa różnie, oglądając Youtube słysze często, że nie zawsze kondycja ma znaczenie góra sama wybiera sobie ludzi. Czasem są to młodzi ale nawet widziałem film o 74 latku który pokonał Kilimandżaro.
Tak więc bieganie, brzuszki, ogólne dbanie o swój stan to właściwie mój wewnetrzy, własny plan, który nie tylko pomoże w osiągnięciu celu ale sprawia mi radość i zmienia mnie na lepszą wartosciowszą osobę.

W jaki sposób nasi czytelnicy mogą wesprzeć Waszą wyprawę?
Najwiekszą radością będzie dla nas oczywiście wsparcie charytatywnej działalności, którą prowadzimy od kwietnia tego roku. Szczyt będziemy zaliczać niosąc proporzec Barki, aby przynieść dume ludziom, którzy pokonali kryzys i stali się liderami pracując w Barce. Sam proporzec będzie symbolem tego co piękne i ważne w naszym zyciu.
Zachęcamy wszystkich do nawet skromnych wpłat na stronie Justgiving, pod adresem; www.justgiving.com/maciej-golabek.
Wpłat można również dokonywać przez sms pisząc MARO48 oraz kwotę którą chcemy wpłacić np. MARO48 10,  jeśli chcemy przekazać 10 funtow na numer 70070.

Czego Ci mogę życzyć przed wyprawą?

Ja tak myślę, że więcej tlenu, ale i dobra pogoda z widocznością też by się przydała

Wiecej o wyprawie znajdziesz tutaj

0 comments:

Prześlij komentarz