piątek, 9 maja 2014

Przesluchanie o kredyt

Jeśli planujesz wziąć kredyt hipoteczny, lepiej zacznij żyć jak asceta -  spłać wszystkie pożyczki i ogranicz wydatki do absolutnego minimum, przynajmniej przez trzy miesiące. 

26 kwietnia br. w życie weszły nowe przepisy dające prawo kredytodawcom do dokładnego sprawdzenia wypłacalności kredytobiorców.
Banki zatem wezmą pod lupę nie tylko nasze dochody, ale prześledzą również, jak często jadamy poza domem, czy chodzimy na siłownię i ile wydajemy na karnet oraz jak wysoki jest nasz rachunek za telefon. To tylko niektóre z pytań, na jakie będziemy musieli odpowiedzieć podczas rozmowy w banku. Oczywiście nasze odpowiedzi będą miały kluczowy wpływ na wysokość udzielonej nam pożyczki i okres czasu jej spłaty.
Nowy system ma zapobiec błędom sprzed kryzysu, kiedy to kredytodawcy rozdawali kredyty hipoteczne na prawo i lewo nie obawiając się, czy zadłużeni spłacą swoje zobowiązania.

Mądry bankier po szkodzie

Przed kryzysem, rynek mieszkań kwitł, sprzedaże sypały się jak z rękawa, a pożyczkodawcy hojnie rozdawali kredyty. Niekiedy potencjalni nabywcy domów nie dość że otrzymywali kredyt w wysokości pełnej wartości domu, to jeszcze mogli wziąć dodatkową pożyczkę i początkowo spłacać tylko odsetki.
Niestety po spadku cen nieruchomości, wiele osób odniosło ogromne straty. W wyniku utraty pracy lub ograniczenia liczby godzin nie byli w stanie spłacać zaciągniętych pożyczek. Dlatego the Financial Conduct Authority (Brytyjski Urząd ds. Usług Finansowych) wprowadził nowe przepisy mające zapobiegać podobnym sytuacjom.
- Poprzednio zbyt wiele osób otrzymało kredyt hipoteczny tylko dlatego, że zapewniło pożyczkodawcę, iż nie będą mieli problemu ze spłatą długu i to wystarczyło - wyjaśnia Martin Wheatly, dyrektor FCA. - Nowe prawo ma wprowadzić zdrowy rozsądek w udzielaniu kredytów - dodał.

Będą sprzeciwy

Istnieją obawy dotyczące wprowadzenia nowych praktyk. Ponieważ kredytodawcy będą zadawali o wiele więcej pytań i przeprowadzali dokładne kontrole, cały proces znacznie się przedłuży. Ponadto, przeciwnicy nowych przepisów mówią o zbyt dużej ingerencji banków w nasze życie osobiste.
Niektórzy zapewne zauważą, iż poprzednio zaoferowanoby im kredyt w wysokości wartości domu, teraz natomiast dostaną mniej albo nawet nic. Nowe przepisy będą stosowane wobec wszystkich kredytobiorców - zarówno osób po raz pierwszy kupujących nieruchomość, jak i tych, którzy chcą zrefinansować swój kredyt.

Chłodne kalkulacje

Obecne stopy procentowe są rekordowo niskie, ale ponieważ tak korzystna sytuacja nie będzie trwać wiecznie, to kredytodawca oferujący oprocentowanie poniżej 4% będzie sprawdzał, czy potencjalny kredytobiorca będzie w stanie spłacić zadłużenie przy oprocentowaniu 7%.
W świetle nowych przepisów, banki będą brały pod uwagę nie tylko nasze zarobki, ale również wydatki. Pożyczkodawcy będą głównie zainteresowani informacją, jaka kwota zostaje nam do rozporządzenia po uregulowaniu naszych miesięcznych zobowiązań i wydatków. Dlatego to pytanie na pewno padnie podczas rozmowy.
Bądźmy zatem przygotowani na ujawnienie, ile zostawiamy u fryzjera, jaką kwotę przeznaczamy na hazard, siłownię, podróże, a także na dojazd do pracy czy opiekę nad dzieckiem. Bank będzie również chciał wiedzieć, czy nasza sytuacja finansowa może ulec zmianie w najbliższym czasie, np. z powodu zmian godzin pracy lub przyjścia na świat dziecka.

Przygotuj się

Brokerzy radzą, aby dobrze przygotować się zanim złożymy wniosek o kredyt. Nie wystarczy wykres w Excelu wykazujący wszystkie przychody i wydatki domowe. Kredytodawcy będą wymagali dokumentów potwierdzających podawane przez nas kwoty, warto zatem przygotować wcześniej „payslipy" i wyciągi z banku.
Dobrze jest także uporządkować swój domowy budżet pozbywając się niepotrzebnych wydatków, np. poprzez anulowanie członkostwa w klubie fitness, do którego i tak nie chodzimy, czy przejście na niższą taryfę telefonu komórkowego.


Autor: Ewa Erdmann 

0 comments:

Prześlij komentarz