niedziela, 13 października 2013

(Nie) Konieczne zakupy

Shopoholizm i zakupomania – niniejsze określenia to już nie tylko nazwy, to dzisiejsze życie wielu ludzi. Dlaczego mamy z tym aż tak wiele kłopotu, czy opanowanie pozwala zachować umiar, a może już żyjemy tylko po to by kupować? Eksperci radzą by nie chodzić na zakupy głodnym, rząd nakłania do zredukowania wyrzucania jedzenia, a banki jak i domy handlowe kuszą kartami kredytowymi bez oprecentowania przez kilkanaście miesięcy lub kredytami typu chwilówki. I jak sobie z tym radzić?


Jak wynika z opublikowanych przez Bio Mediacal badań, Polacy są szczególnie podatni na shopoholizm, o wiele bardziej niż mieszkaniec Europy Zachodniej – przez lata żył bowiem w systemie, w którym kupował to co musiał, a nie to co chciał, będąc przy tym przekonany, że nie warto oszczędzać. Pamiętając problemy z kupnem podstawowych produktów był przyzwyczajony, aby kupować co się da i ile się da. Wraz z transformacją ustrojową Polacy drastycznie zmienili sposób robienia zakupów i wydawania pieniędzy

Mnie to nie dotyczy

Czytając powyższy wstęp, nie jeden z nas powiedział, mnie to nie dotyczy. Czyżby jednak? Bywa, że coraz częściej wychodzimy do sklepu? Obserwujemy i widzimy rzeczy, którym nie możemy się oprzeć, kusi nas aby kupić i choć zdajemy sobie sprawę i wiemy, że podobna rzecz już jest w naszej szafie, że soki są w spiżarni i wcale tego nie potrzebujemy, to i tak pakujemy to do naszego koszyka.
Kupujemy kolejną koszulkę, choć w domu mamy zapas na parę dobrych sezonów. A potem dziwimy się, dlaczego środki na koncie tak szybko maleją, dlaczego nie wystarcza nam na rachunki? Martwimy tym swoją rodzinę, bliskich choć zapewniamy ich, że przecież wszystko jest w porządku. A prawda jest taka, że coś nam dolega, ale co to jest?
Co to jest – to dobre pytanie? Przecież to takie naturalne i większość z nas lubi chodzić po sklepach nie raz godzinami i kupować. I nic w tym nie ma niezwykłego gdy dodamy do tego myśl  jeśli to mieści się w granicach zdrowego rozsądku, kiedy wydajemy pieniądze  na rzeczy potrzebne, niezbędne, bo kiedy zaś nabywamy rzeczy całkowicie nieużyteczne i zbędne, bądź ilości przekraczające potrzeby normalnego człowieka, to już ostatni dzwonek, aby powiedzieć sobie definitywnie "stop". Gdyż to jest najprostsza droga do nałogu kupowania. Uzależnienie od zakupów jest w stanie wywrócić życie do góry nogami, to działa tak samo jak hazard, alkoholizm czy narkomania.
Jak wyjaśnia dr Urszula Kusio z Zakładu Socjologii Kultury i Wychowania Instytutu Socjologii UMCS w Lublinie, kiedyś problem związany z kupowaniem polegał na niemożliwości uzyskania towaru, dziś wiąże się z przesytem i nieumiejętnością wyboru. To z kolei wpływa na shopoholizm, zdiagnozowany jako jednostka chorobowa.
Należy tu zauważyć, że generalnie kupowanie wiąże się dla nas z przyjemnością nabycia nowej rzeczy, albo też z koniecznością względem funkcjonowania. W odniesieniu do osób mających maniakalne kupowanie to jest moment zaspokojenia krótkiej satysfakcji, która już chwile później wiąże się z poczuciem winy z posiadania nadmiernych ilości tych rzeczy w domu.
Czasami zdarza się, że te osoby nawet nie odpakowują zakupionych towarów. W trakcie uzależnienia towarzyszą inne symptomy. Osoba uzależniona większość swojego czasu spędza w sklepach, nie potrzebuje kontaktów z rodziną wręcz unika ich, nie chce podejmować rozmów, czy bliższych konwersacji w temacie codziennego życia, zatraca uczucia. A więc gdzie są jej myśli, gdzie ona jest i dlaczego tak się właśnie dzieje. Osoby uzależnione od zakupów zazwyczaj świadome są swojej niepohamowanej chęci kupowania, która jednak w rzeczywistości przynosi więcej strat niż korzyści. Fakt, że wywołuje to poczucie winy już wiemy, ale jeśli proces kupowania czy sam fakt nabycia paru nowych rzeczy na początku wywołuje w nas  nieposkromioną euforię i radość, lecz tuż po chwili przemienia się w żal, rozgoryczenie, a nawet zaczynamy się wstydzić, to mówimy tu już o poważnym problemie, o nałogu nad którym nie jesteśmy w stanie zapanować.

Problem społeczeństwa

Nałogowe kupowanie nowych rzeczy znacznie różnią się od zwyczajowego szukania okazji. Wielu z nas chodzi na zakupy w chwili uniesienia, emocji oraz rozładowania napięcia, poprawienia nastroju i to nie jest wówczas objawem nałogu i nie świadczy o uzależnieniu. Sprawiamy sobie przyjemność, doceniamy siebie.
Podstawową różnicą pomiędzy tymi przypadkami, którą należy tutaj podkreślić jest, że osoby uzależnione kupują wszystko co wpadnie im w oko, nawet to na co ich nie stać. Nie możemy jednak popadać w przesadę, aby zabraniać sobie zakupienia czegokolwiek pod zarzutem nałogu.

Można z tym walczyć

Przede wszystkim przyczyny kompulsywnych zakupów są złożone i w pewnym stopniu zindywidualizowane do każdego z nas. Duże znaczenie ma tu czynnik psychologiczny, zakupy dają nam uczucie chwilowego rozładowania napięcia jak już wspominaliśmy. Daje nam to także możliwość przebywania wśród ludzi, zarówno tych kupujących i tych którzy zajmują się sprzedażą.
Rozmowa, wymiana zdań jest czynnikiem kiedy zapominamy o tym co np. sprawiło nam wcześniej przygnębienie, czy inną sytuację. Jednak nie jedne badania potwierdzają, że nie powinno robić się zakupów spożywczych na głodnego, gdyż kupujemy wtedy o wiele więcej niż potrzebujemy. Promocje typu kup jeden, a drugi otrzymasz gratis, również powodują w nas chęć kupowania więcej.
Wracając do syndromu uzależnienia od zakupów występuje zazwyczaj u ludzi, którzy nie potrafią zauważyć w sobie pozytywnych stron, mają niższą samoocenę, nie odnoszą sukcesów, nie potrafią zaspokoić swoich potrzeb jak docenienia, czy  miłości. Niniejsza podatność na uzależnienia nie pojawia się tak z dnia na dzień, kształtuje się od dzieciństwa. Nasuwa się pytanie, jak z tym walczyć?
Podstawowym krokiem, który prowadzi do wyleczenia zakupoholizmu jest uświadomienie sobie, że ten problem dotyczy nas. Spojrzenie prawdzie w oczy to pierwszy krok do sukcesu. Najważniejsze jest także abyśmy rozliczyli nasze dotychczasowe zakupy, czyli podsumowanie strat i zysków, które często dają wynik szokujący, a to w pewnym stopniu zniechęca do kolejnego kupowania. Nie zapominajmy, że zawsze można zwrócić się o pomoc do specjalisty. Jak wynika z badań, że problem uzależnienia od zakupów dotyczy dziewięć razy częściej kobiet niż mężczyzn.
Zakupoholizm jest chorobą tak samo jak alkoholizm, ona nie zniknie sama trzeba podjąć wyzwanie i zmierzyć się z nią.
Nie możemy zapomnieć, że nasze nałogi są podyktowane wyrafinowanymi technikami marketingowymi, które osłabiają naszą czujność i powoduje że czujemy się bezbronni wobec ukazujących się trendów, mody czy smakołyków. – Taktyk reklamowych jest wiele, od wykorzystania znanych osób do promocji, oferując wyprzedaże czy nawet kupony zniżkowe, a to wszystko po to by skusić nas do wydanie kilku funtów w ich sklepie – wyjawia Sarah Taylor z Fashion PR, agencji public relations pracującej na zlecenia wiodących marek odzieżowych.  
Do nadmiernego kupowania przyczynia się także czynnik społeczny, naśladowanie, bycie na topie wśród znajomych, a także wzorce kulturowe związane z naszym funkcjonowaniem znacznie uległy zmianom. Sklep to nie jest już tylko sklep, to miejsce rozrywki, spotkań gdzie powinno się być, a jak już się jest to wypada też coś kupić.



Antidotum na zakupy   

Istnieje antidotum – banalnie proste to zdrowy rozsądek. Każdy z nas powinien myśleć nad tym, co robi, świadomość jest tu najważniejsza. Chodzenie na zakupy potrzebą kupowania tego co jest niezbędne. Nie ma potrzeby spędzać w sklepie dużo czasu, bo to nie jest nasz drugi dom ani miejsce dające bliskość rodziny.

Traktujmy sklep jako sklep, a jeśli chcemy rozrywki to pójdźmy do kina na film o Wałęsie, czy teatru na Kabaret Młodych Panów. Róbmy listę zakupów, będzie pomocna, przeznaczajmy na zakupy pewną ilość środków finansowych.

Autor: Ella Porawska oraz Karolina Skalska

0 comments:

Prześlij komentarz