sobota, 28 września 2013

Pobudza ten świat, który nie dla każdego budzi się ze słońcem

Ewa Błaszczyk aktorka filmu, teatru, piosenkarka. Założyła Fundacje Akogo? działającą na rzecz dzieci wymagających rehabilitacji po ciężkich razach neurologicznych oraz ich rodzin. Dzięki niej wybudowano klinikę Budzik przy Centrum Zdrowia Dziecka, którego oficjalne otwarcie miało miejsce 07 grudnia 2012.

Jest osobą, która nie pozwala zapomnieć o tych, którzy zapadli na śpiączkę tak jak jej córka Ola. Dla nich poświęca siebie, swoje życie, a aktorstwo pozwala jej odpocząć od codziennego zabieganego fragmentu pracy.
Podczas spotkania w Fundacji Akogo? w Warszawie, Ella Porawska rozmawiała z Ewą Błaszczyk.


Każdy z nas pamięta Panią z filmów jako wspaniałą aktorkę, czy dzisiaj są chwile na scenę, zagranie roli?

Bardzo dużo robię w zawodzie tylko się z tym nie pokazuje w telewizji. W telewizji pokazuje się sprawy fundacji w związku z czym, jak czegoś nie ma w telewizji to wydaje się, że tego nie ma.
Jeżdżę z recitalami np. byliśmy w Zurichu, jeżdżę po Polsce, zrobiłam monodram amerykańskiej autorki, która przeszła przez takie zagadnienia. The Year of Magical Thinking napisała to dla Vanessy Redgrave na Broadway, to znaczy najpierw napisała książkę, a potem zrobiła sztukę, przeczytałam to bo tam jest, że jej córka zapada na śpiączkę, a później jej mąż - pisarz umiera przy kolacji w Nowym Jorku i mówi, że nie jestem w stanie tego przeżyć i po prostu to wykonuje, więc ja miałam mniej więcej podobny zapis no i pomyślałam, że jeśli ktoś się tak z tym rozprawił i to nie jest współczucie  sobie, to ja opowiem może co mnie do tego skłoniło.
Tam jest takie motto na początku; życie zmienia się szybko, życie zmienia się w jednej chwili, siadasz do kolacji i życie jakie znasz się kończy, pozostaje kwestia żalu nad sobą. No i pomyślałam, że to jest właśnie takie, że nie to, że tam mogę, tylko po prostu wykonuje ten zawód który wykonuje, muszę się z tym rozprawić w taki sposób jaki mogę, że po prostu muszę zrobić ten tekst. Napisałam do tej autorki list, dostaliśmy prawa grałam to trzy lata, zrobiło mi to lepiej niż stu psychiatrów. Także ja mówię o takiej bardzo osobistej sztuce, którą sama tak musiałam zrobić od A do Z prawda, takie coś po drodze co łączy jedno z drugim, ale oficjalnie gram w teatrze, w filmie, także ten cały czas to się toczy.

W jakim teatrze możemy Panią zobaczyć?

W teatrze Studio Warszawa.

Myślała Pani o wyjazdach i występach za granicą?

Występowałam bardzo dużo za granicą, choć z ostatnią sztuką to trochę ciężko bo jest po polsku.

Jest tak w naszym życiu, że kiedy się w nim coś wydarzy i dotyczy to nas, dotyka nas w sposób szczególny to człowiek łączy się z tym tematem jeszcze bardziej, wręcz żyje tym. Pani Fundacja, klinika Budzik jak to oddziałuje, jak z tym jest?

No musi być związane bo całym tym spirytusem jest Ola, prawda. A Ola nie ginie tylko trwa, więc po prostu ja muszę robić to, ja jestem na musiku ja nawet nie uważam, że to jest jakiś wybór, potem zagarniam ludzi, oni się uruchamiają następuje jakiś przepływ energii i się dzieje. Jestem osobą, że jak coś robię, to już robię inaczej mi szkoda czasu.

Jak funkcjonuje Budzik?

Teraz jest klinika, powstał pakiet, który jest już gotowy, zrobiliśmy systemowe rozwiązanie na kraj, powstał program wybudzania dzieci ze śpiączki w fazie B, zaakceptowany przez Agencję Ocen Technologii Medycznych włożony w koszyki świadczeń gwarantowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jest klocek lego wybudowany przy Centrum Zdrowia z całym zapleczem i infrastrukturą konieczną do tego i jest wszystko jak się z tym obchodzić.
To już jest, to jest coś i chcielibyśmy żeby ta klinika sama się kręciła, choć ja widzę, że jest to nie możliwe, dlatego że jest kryzys, kontrakt z NFZ, są cięcia. A potrzeb jest wiele.

W dzisiejszych czasach nie jest łatwo osiągnąć zamierzone cele, zwłaszcza jeśli mówimy o strefie finansowej na te kwestie, które są potrzebne osobą tak jak tutaj w śpiączce?

To nie jest łatwe i staje się nawet nudne ciągłe proszenie, kiedy trwała budowa ludzie dawali, ale teraz już nie, bo dawali wtedy, teraz się to kończy.

Co pomaga Pani w tym wszystkim?

Ja ma wrażenie takie, że jest coraz trudniej wypala się pewnego rodzaju energia, która się powtarza, jakieś działanie się powtarza, powtarza się pewien pomysł, stopień zaangażowania i to tak gaśnie i jest coraz trudniej, ale nawet kiedy w tak trudnym okresie kiedy ktoś coś zaczyna to on ma znowu taki potencjał energetyczny i dostosowuje się do tego poziomu z którym się spotyka, prawda, tak że ja myślę, że to jest gumka, że to potem się płaci cenę za to, tego zużycia, ale myślę, że jak ktoś walczy z lwem, z górą, czy ze śniegiem to sam nie wie jak on to będzie robił, ale jeśli ta walka nie będzie trwała długo to wtedy dajemy radę. Tu jest jeszcze to, czy on to osiągnie, czy to go nie złamie zanim mu się uda to osiągnąć.

Czy były takie chwile kiedy myślała Pani, że to już koniec?

Bardzo dużo takich chwil było, ale wtedy ja wchodzę do Oli, a ona sobie leżyi tak: no i co? i właśnie nie mówi tego: no i co? i to jest dyktat, który trwa, nagle się śmieje i się poprawia, a potem zapada na ciężkie zapalenie płuc.
Także jedno co zauważam jak już nie wyrabiam, to ten zawód jest takim szalonym wentylem
bezpieczeństwem i tak mówię: wy przychodzicie tu do roboty, a ja żeby odpocząć. Wtedy wychodzimy na scenę, ale muszę być skoncentrowana, aby nie zawalić tego co robimy i przesuwam coś z przodu głowy na tył, a potem to zamieniam i bardzo dobrze mi to robi bo nie jest to w kółko to samo. Otrzymuje też wiele energii od ludzi na żywych występach to jest potrzebne, to jest jakiegoś rodzaju połączenie.

Są chwile szczęścia, czy czuje Pani to szczęście?

Nie, choć chciałabym, ale nie, wykonuje jakąś prace, gdzieś jest fajniej. Nie umiem tak do końca, no fajnie będzie już nie długo – 15 dzieci będzie w Budziku i będzie pierwsze obudzone, no to wtedy jest, ale no jest, ale ja mam tu cały czas coś innego, to też jest dla mnie jak film.
Nie ma tego szczęścia, bo ja jestem gdzieś indziej, to wszystko są filmy; ta rzeczywistość jest filmem, ja w teatrze jest filmem, a to co jest najbardziej intymne jest ciągle w jakieś tragedii.


Autor: Ella Porawska

0 comments:

Prześlij komentarz