czwartek, 8 sierpnia 2013

Upadek monarchi (Felieton tygodnia)

Nie da się nie zauważyć, że Bournemouth to bodajże druga po Brighton niepisana stolica homoseksualistów. Zjechali się do Dorset trzy weekendy temu – z okazji Bourne Free Pride Festival 2013. Zabawa była przednia. Tyle tylko, iż kolejny raz obnażyła to, co powszechnie wiadomo: pod płaszczem tolerancji poniektórzy wciąż hodują uprzedzenia, żeby nie powiedzieć nienawiść. Tym razem byłam świadkiem tej z najwyższej półki.                                                             

         - O nie, znowu ONI. Co ONI zrobili z tym miastem – mruknął starszy pan, sącząc kawę na tarasie pubu i odprowadzając wzrokiem grupkę homoseksualistów.  – Kto pozwolił na te obsceniczne festiwale? Powinien odpowiedzieć za obrazę moralności – odpowiedziała jego towarzyszka, zapewne małżonka. I tak dialog potoczył się dalej, o „przebierańcach”, „zgorszeniu dzieci” i „nonsensie”. Powiało klimatami poseł Pawłowicz, pomyślałam na chwilę. Za parę minut kolejna grupka kierujących się do centrum miasta „przebierańców” weszła do pubu na drinka. Tego już było za dużo – starsi państwo ostentacyjnie opuścili swój stolik, a sędziwy pan rzucił jeszcze w stronę chłopaków odmiennej orientacji, iż nie zniszczyła go wojna, a wykańczają go ich fanaberie. Powiedzieli już wszystko? Nie! Komentarz przebijający wszystko miał dopiero nadejść, z ust kobiety. Westchnęła, po czym wypaliła: - Mam tylko nadzieję kochanie, że królewskie dziecko Williama i Kate nie będzie jednym z nich. Przecież to byłby upadek monarchii.                                                                                  
Nie o upadku monarchii mówić tu jednak wypada, ale o upadku wiary w ludzi, bulwersującym zachowaniu starszych państwa i braku tolerancji. To już nie te czasy, w których o gejach i lesbijkach wiedziano niewiele i kiedy, jak wspominał profesor Lew – Starowicz, z choroby (bo tak klasyfikowano homoseksualizm) próbowano eksperymentalnie leczyć między innymi prądem. Mówi się wiele razy, porównując nasz kraj i UK, iż to Polska jest jeszcze ciągle na światopoglądowym mirażu. Nic bardziej mylnego. Zapewne nie tylko ja byłam na Wyspach świadkiem rażącej nietolerancji – tym bardziej dobitnej, iż skrywanej pod lansowaną od lat brytyjską polityczną poprawnością. Niewybredne komentarze seniorów pod adresem seksualnej mniejszości są tym bardziej szokujące, iż wypowiadane przez osoby z bagażem życiowych doświadczeń.                                   

Nie homoseksualizmu się bójmy: bójmy się tych, którzy wydają niesprawiedliwe sądy. Nie ma większego zagrożenia, niż ludzkie uprzedzenia i niewiedza. To przerażające, jak daleko może sięgać i jak wiele krzywdy wyrządzić. Obrażono nie tylko środowiska homoseksualne, ale i nas wszystkich: obserwatorów, którym przyszło słuchać rozmowy seniorów i dowiedzieć się z niej, jak depcze się godność innych tylko dlatego, iż urodzili się tacy, a nie inni. Nikomu nie było potrzebne wysłuchiwanie tych bredni.                         

Autor: Agnieszka Bielamowicz

0 comments:

Prześlij komentarz