niedziela, 4 sierpnia 2013

Ogranicz swój majątek do 100 rzeczy i spróbuj tak żyć

100 Thing Challenge (100TC) to ruch, zapoczątkowany przez Amerykanina, Dave Buno, który przytłoczony konsumpcyjnym życiem współczesnych ludzi, postanowił zminimalizować swoje posiadanie do wyłącznie niezbędnych rzeczy. Ograniczył się do liczby 100, zaczął o tym publicznie mówić, założył bloga, i profil na kilku portalach społecznościowych i niespodziewanie zyskał rozgłos, popularność i wielu naśladowców.

Zasady 100TC

Reduce, Refuse, Rejigger – trzy podstawowe zasady, które można by tłumaczyć – zredukuj, nie zgadaj się, przeorganizuj. Co dokładnie oznaczają? Zredukuj liczbę swoich rzeczy do niezbędnego minimum, udowodnij, że konsumpcja nie definiuje twojego życia. Nie zgadzaj się na konsumpcyjny model życia, ustawiaj swoje priorytety zgodnie z tym co jest najlepsze dla ciebie. Przeorganizuj swoje myślenie, szukaj wartości w relacjach z rodziną, przyjaciółmi, Bogiem i naturą a nie w rzeczach materialnych. To trzy główne pryncypia tego nowego nurtu, który porwał już za sobą miliony osób.

Skąd taki pomysł?

Pewnego letniego popołudnia, Dave zerkając dookoła swojego domu w San Diego, uświadomił sobie jak wiele zbędnych rzeczy zajmuje tam miejsce. Rzeczy których nigdy nie użył, założył raz, bądź które po prostu zbierają kurz. Uświadomił sobie wtedy, że tak jak większość Amerykanów, został wciągnięty w szaleństwo kupowania rupieci,  pochłonął go do reszty konsumpcjonizm. Postanowił to zmienić, i zaczął segregować, sprzedawać i oddawać wszystko co wydawało mu się niepotrzebne. Już po miesiącu, zostało mu pięć koszul i jeden krawat. Dylematem była sprawa dżinsów, zastanawiał się czy dwie pary wystarczą? Jednocześnie pisał o wszystkim na swoim blogu, zyskując poparcie coraz większego groma fanów.  Ludzie zaczęli go naśladować. Proces pozbywania się rzeczy nie jest krótki i wiąże się z wieloma trudnymi decyzjami. Niektórzy mieli również problem, co tak naprawdę liczy się jako jedna rzecz – but czy para butów?  Ostatecznie każdy wypracował sobie swój system, dostosowany do indywidualnego trybu życia. Nie chodzi przecież o konkurencję, kto szybciej dojdzie do magicznej setki, a o docenienie prostoty życia.  A co z ozdobami na choinkę, tymi ulubionym spodniami w które jeszcze niedawno się mieściliśmy, a ze zdjęciem babci?  Często takie rzeczy przypominają nam kim kiedyś byliśmy, z czym się utożsamiamy, ale jednocześnie trzymają nas w miejscu.

Czy potrzebujemy nowej zastawy,  czy też nasze wyobrażenie o szczęśliwej rodzinie siedzącej przy stole sprawia, że ją kupujemy?

Tak naprawdę nasze decyzje zakupowe to walka między produktem a obietnicą. Urządzamy swoje domy zgodnie z naszym wyobrażeniem o szczęśliwej rodzinie w nim mieszkającej. Myślimy, że pokoik dziecięcy będzie bardziej uroczy kiedy zawiesimy pod sufitem motylki, a kanapa w salonie bardziej wygodna gdy położymy na niej stos piętrzących się poduch. W ten sposób właśnie wypełniamy nasze domy nie zawsze spełnionymi obietnicami. Ruch 100TC, zwraca uwagę no to, że to sama rodzina jest wartością a nie mury i dekoracje, w których żyjemy. W dzisiejszych czasach często słyszymy „straciłem kontrolę nad swoim życiem „. Pozbycie się śmieci, i uporządkowanie kolejno wszystkich pokoi jest idealnym początkiem do zmian w naszym życiu.

Pozbądź się śmieci

Mimo, że ruch 100TC zyskał wielu naśladowców, nie zawsze łatwo jest zredukować liczbę rzeczy niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Jednakże, warto od czasu do czasu przejrzeć nasze szafy, dziecięce zabawki, półki z książkami, szafki kuchenne a nawet nasze kosmetyczki.  W naszych domach jest mnóstwo rupieci i chociażby za małych ubrań. Część można z powodzeniem sprzedać lub oddać, część po prostu wyrzucić. Wpuśćmy więc może trochę świeżego powietrza do naszych domów, i zastanówmy się czy w niedzielę warto jechać na zakupy czy może lepiej z rodziną bądź przyjaciółmi wyjść na spacer. 

Autor: Monika Jagielska

0 comments:

Prześlij komentarz