niedziela, 7 lipca 2013

Poproszę 2 kilo motywacji

Jak to jest z naszą nauką języka obcego? Marzymy o poznaniu włoskiego, chcielibyśmy biegle mówić po francusku, hiszpańsku, japońsku albo wreszcie wziąć się porządnie za ten angielski. Nie zawsze jednak wiemy, jak się do tego zabrać, a jeśli już zaczniemy, to po tygodniu nagle braknie nam czasu i szybko się zniechęcamy. Co zrobić, żeby nie stracić motywacji?


Geniusz

Obecne wymogi globalizacji, ogólnodostępność materiałów do nauki oraz możliwość rozmowy z native speakerami sprawia, że władanie przynajmniej dwoma językami jest dziś normą.

Nam jednak często wydaje się, że aby opanować język obcy należy być uzdolnionym językowo: angielski mi nie wchodzi – zazwyczaj mówimy. W rzeczywistości nie trzeba do tego szczególnych predyspozycji, wszyscy są w stanie nauczyć się mówić w obcym języku. Zaś fakt, że jednym udaje się to szybciej, a innym wolniej jest jedynie skutkiem silniejszej bądź słabszej motywacji.

Za stary

Kolejną „wymówką” zniechęcającą nas do nauki języka jest wiek. Rzeczywiście, im wcześniej zaczniemy go poznawać tym lepiej, nie oznacza to jednak, iż w późniejszym wieku jesteśmy już tylko skazani na porażkę.

Do niedawna popularna była teoria, iż krytycznym okresem nauki języka jest czas między 8 a 10 rokiem życia, kiedy to budzi się w nas tożsamość kulturowa. Obecnie zaś dominują koncepcje, że każdy z nas już w momencie przyjścia na świat został wyposażony w zdolność do przyswajania języków innych niż ojczysty. Udowodniono, że między 6 a 8 miesiącem życia, mózg uczy się rozpoznawać głoski poprzez analizę ludzkiej mowy, ale, co ciekawe, tylko płynącej od żywego człowieka – telewizja, czy radio nie są brane pod uwagę. Dzięki temu, kilkumiesięczny niemowlak jest w stanie wychwycić różnicę między polskim „ć” a „cz” lub też „dz” a „dź”.


Popełniam błędy

Zaznaczmy już na samym początku: niemożliwe jest opanowanie języka bez popełniania po drodze błędów. Są one nieodłącznym elementem procesu uczenia się i w taki sposób powinniśmy je traktować. W innym przypadku będą jedynie powstrzymywać nas przed mówieniem w języku obcym. Nie obawiajmy się zatem przekręcenia końcówki czasownika bądź niepoprawnego wymówienia słowa – rozmówca i tak nas zrozumie, a w najlepszym przypadku poprawi i wtedy już na pewno zapamiętamy poprawną wersję.
Strach przed pomyłką większość z nas wyniosła ze szkoły – polski system nauczania wypiera błędy jako istotny element przyswajania wiedzy. Niestety ten strach odbiera nam motywację do nauki. Nie nastawiajmy się, że władając podstawową znajomością języka angielskiego będziemy w stanie czytać Szekspira w oryginale, czy rozmawiać o sytuacji ekonomicznej Europy. Zanim dojdziemy do tego etapu, popełnimy jeszcze wiele błędów.

Sukces do sukcesu...

Zamiast skupiać się na błędach, warto skoncentrować się na... sukcesach. Idziemy małymi krokami: opanowanie wymowy trudnego wyrazu, czy poznanie nowej formy gramatycznej to sukcesy, z których powinniśmy być dumni. Po osiągnięciu jednego celu, wytyczamy kolejny, itd. Ważne jest, aby cele dostosowane były na miarę naszych możliwości. Istnieje niskie prawdopodobieństwo, że osoba pracująca na pełen etat, z dwójką małych dzieci w domu osiągnie etap dla średniozaawansowanych w ciągu dwóch tygodni. Ponadto, ustawienie poprzeczki zbyt wysoko może nas tylko zniechęcić; nic tak nie demotywuje jak porażka w realizacji celów. Dlatego zamiast zakładać, że nauczysz się 100 słówek w dwa dni, wyznacz sobie tylko 10. Lepiej jest cieszyć się z osiągnięcia mniejszego sukcesu niż frustrować się z powodu porażki.

Autor: Ewa Erdmann

0 comments:

Prześlij komentarz