sobota, 20 kwietnia 2013

Zastanów się zanim kupisz

Ospałość, senność, brak koncentracji, to oznaki, że dopadło nas przesilenie wiosenne. Zimo odejdź! Chcemy więcej słońca! Najwyższy czas, aby przestawić się z czasu zimowego na letni. Nasza skóra i włosy nie potrzebują już ochronnych kosmetyków. Czas wyruszyć na zakupy. Ale czy na pewno trzeba kupować
wszystko, co widzimy w reklamach? Czy magiczne liposomy w kremie wygładzą nam cerę? Czy cudowna odżywka sklei rozdwojone końcówki włosów? Czy nasze stopy potrzebują specjalnego kremu? Zastanów się zanim wydasz krocie.

Rotacje w kosmetyczce.


Po zimie, skóra i włosy nie zawsze wyglądają dobrze. Mało czasu spędzałyśmy na świeżym powietrzu, jadłyśmy mniej świeżych warzyw i owoców. Efekt? Poszarzała cera z zalegającą grubszą warstwą obumarłych komórek, czasem z nasilonym trądzikiem. Po zimowych wahaniach temperatur na twarzy zauważymy też zapewne więcej rozszerzonych naczynek.
Włosy są matowe, przesuszone na końcach, tłuste u nasady. Mogą też nadmiernie wypadać, rozdwajać się i kruszyć. Zanim, więc zaczniemy myśleć o wiosennym makijażu, zadbajmy o podstawy. Odstawiamy tłuste kremy, preparaty ochronne i gęste podkłady i zaczynamy regularnie stosować peeling, który delikatnie złuszczy nagromadzony naskórek i spłyci drobne zmarszczki. Skóra będzie potrzebowała mniej więcej dwóch tygodni, by przestawić się z rytmu zimowego na wiosenny. W tym czasie wspomóżmy ją, stosując maski nawilżające i rewitalizujące. Szampony do włosów dobieramy do skóry głowy,
a odżywki do rodzaju włosów. Zarówno skórę jak i włosy na wiosnę powinnyśmy nawilżyć i zregenerować. Zmieniamy również podkład na lżejszy o konsystencji bardziej wodnistej. Używanie sypkiego pudru dla wykończenia makijażu nie jest już, na co dzień tak potrzebne, i pamiętajmy, że rumieniec odmładza i ożywia twarz. Tak więc niezbędnym wiosennym
kosmetykiem jest róż!

Tego nie musisz kupować.

Większość z nas posiada wiele kosmetyków, których nigdy nie użyłyśmy. Często bywa tak, że kupujemy coś pod wpływem impulsu, dobrej ceny bądź reklamy. Część z nich jest przypadkowa a często zupełnie niepotrzebna. Zobaczmy więc, na czym możesz zaoszczędzić.

Kremów magiczna moc.

Zawarte w kremach i innych kosmetykach liposomy nie są w stanie przenikać do głębszych warstw skóry, a więc - wbrew temu, co mówią reklamy - nie dostarczają tam substancji czynnych - wynika z najnowszych badań naukowców
z Uniwersytetu Południowej Danii. Według producentów kosmetyków, liposomy zawarte w kremach i serach pielęgnacyjnych są zdolne do transportowania substancji czynnych w głąb skóry i uwalniania ich tam, dzięki czemu zmieniają strukturę skóry, wygładzają ją i odmładzają. Prof. Luis Bagatolli ekspert z dziedziny błon biologicznych z ww.
Uniwersytetu wyjaśnia: "Wcześniejsze badania, wykonywane przy użyciu innej techniki, dostarczyły zaledwie kilku poszlak, ale nie dowodów, że być może liposomy potrafią przeniknąć przez skórę. Dlatego niektórzy naukowcy doszli do wniosku,
że są one skutecznymi nośnikami. Teraz uzyskaliśmy rozstrzygający dowód, że tak nie jest" Naukowiec radzi konsumentom, aby nie wierzyli obietnicom, że liposomy przenoszą cenne substancje w głąb skóry. "Ludzka skóra jest zaprojektowana tak, aby uniemożliwiać przenikanie substancji z zewnątrz do wnętrza ciała. Jest więc logiczne i naturalne, że będzie zapobiegać także wnikaniu syntetycznych liposomów" - podsumowuje. To samo dotyczy kremów antycellulitowych. Dr Doris Day, dermatolog, autorka książki „Forget the Facelift”, tłumaczy, że kremy antycellulitowe zawierają przede wszystkim kofeinę, która wspomaga krążenie krwi, oraz ekstrakty z roślin mające nawilżyć skórę. Te składniki faktycznie mogą czasowo zredukować cellulit, jednak organizm szybko się do nich przyzwyczaja. Nic nie zastąpi ćwiczeń fizycznych i zdrowej diety. Ostatnio furorę na rynku robią kapsułki z witaminą E, które mają zapobiegać starzeniu się skóry. Dr Doris Day uważa, że
w ten sposób możemy tylko sobie zaszkodzić. Okazuje się, że substancje zawarte w takiej kapsułce są bardzo wrażliwe na światło. Jeśli więc nałożymy je na skórę i wyjdziemy na dwór, prawie natychmiast przestaną działać. Co więcej, mogą podrażniać skórę. Lepiej więc zacząć zdrowo się odżywiać i kupić zwykły krem z witaminą E. Kremy przeciwsłoneczne z
bardzo wysokim filtrem, to również zbędny wydatek. Dr Heidi Waldorf, dermatolog z Centrum Medycznego w Nowym Jorku twierdzi, że faktory powyżej 30 dają złudne poczucie bezpieczeństwa. „Jeśli masz delikatną skórę, musisz dokładnie się smarować, jednak możesz spokojnie poprzestać na faktorze 30. Krem zawiera wszystkie niezbędne składniki, które chronią twoją skórę” tłumaczy. Dr Waldorf zaznacza, że kremy z wyższym filtrem nie zaszkodzą nam. Są jednak dużo droższe, a to niepotrzebny wydatek. Z serii kremów, zbędny jest również specjalistyczny specyfik do stóp, czy też krem lub żel do golenia.
Krem do rąk możesz spokojnie nakładać na stopy. Obecnie przeciętny żel pod prysznic zawiera dużo gliceryny i innych preparatów, które nawilżają i zmiękczają skórę dwa razy lepiej niż krem do golenia. Poprzestań więc na tym, co już masz w łazience.

Włosy lśniące i zdrowe.

Po zimie skóra głowy może być przesuszona, i mogą pojawić się problemy z łupieżem. Firmy kosmetyczne mają dla nas proste rozwiązanie – używaj odpowiednich szamponów. Jednak stylistka gwiazd Hikari Tezuka uważa, że to niepotrzebny wydatek. Szampony przeciwłupieżowe nie tylko nie pomogą, ale mogą wręcz zaszkodzić, ponieważ wysuszają i podrażniają skórę głowy. Jeśli Twój problem jest poważny, koniecznie skontaktuj się z lekarzem. Jeśli jednak to sezonowy problem, zanim kupisz specjalistyczny szampon, spróbuj bardziej tradycyjnych metod. Wyczesz włosy miękką szczotką zanim je
umyjesz. Taki zabieg pozbawi Cię martwego naskórka i poprawi krążenie krwi w skórze głowy. Magiczne preparaty, które mają zregenerować rozdwojone końcówki również nie działają. Te kosmetyki zwykle jedynie prostują zniszczone włosy. Daje to złudny efekt, że są zdrowsze i bardziej lśniące przez dzień lub dwa. Niestety, na rozdwojone końcówki jest tylko jedno lekarstwo: fryzjer.

Zdrowy rozsądek przede wszystkim!

W badaniach przeprowadzonych na początku grudnia 2012 roku, prawie jedna czwarta respondentów TNS Polska przyznała, że zdarza im się kupować niepotrzebne rzeczy. Ostatnio wyliczono również, że same tylko kosmetyki do makijażu, które przechowujemy w podręcznej kosmetyczce, są warte ponad 100funtów, czyli tyle, co średniej klasy smartfon! I nie chodzi o to by cofnąć się do czasów zimnej wody i szarego mydła. Każda z nas potrzebuje odrobinę luksusu. Ważne by nie poniósł nas szał wiosennych zakupów, tak by potem nie trzeba było wyrzucać pełnych butelek z tonikiem czy odżywką tylko dlatego
że dawno minął termin ważności.


Autor: Monika Jagielska

0 comments:

Prześlij komentarz