czwartek, 18 kwietnia 2013

Gubimy brzuszek

Wiosna już przyszła, przegląd szafy zrobiony, i okazuje się, że ulubiona spódniczka ciśnie w pasie a najlepsze białe jeansy dopinają się jedynie po wciągnięciu brzuszka! Co zrobić by czuć się swobodnie? Oto kilka sprawdzonych sposobów.

Sztuka jedzenia
Dietetycy alarmują. Co druga z nas ma kłopoty z układem pokarmowym, które objawiają się tym, że czujemy się pełne i ociężałe. To wina wzdęć i zaparć. Przyczyną takich kłopotów jest stres, brak ruchu i błędy w jadłospisie. Jak temu zaradzić? Po pierwsze, jedz rozsądnie. Gdy tylko rano wstaniesz, wypij powoli szklankę wody. To rodzaj toalety dla przewodu pokarmowego i łagodne przygotowanie go do całodziennej pracy. Możesz dodać do wody łyżeczkę soku cytrynowego lub octu jabłkowego - poprawiają trawienie. Nigdy nie pomijaj śniadania, to naprawdę najważniejszy posiłek dnia. Osoby, które z niego rezygnują, dużo łatwiej tyją. A to dlatego, że poranne zaległości w jedzeniu nadrabiają później, podjadając lub sięgając po obfitsze posiłki. Płaski brzuszek zapewnią Ci jogurty probiotyczne, płatki owsiane, kanapki z warzywami na chlebie pełnoziarnistym. Obiad powinien być sycący ale nie tłusty. Dobrze by go zjeść do godziny 14stej. Później organizm będzie go trawił wolniej i słabiej. Polecamy zupy warzywne, nietłuste ryby, filety drobiowe i oczywiście surówki. Powinny one stanowić połowę objętości obiadu. Pomiędzy 15stą a 16stą zjedz przekąskę proteinową. To magiczna godzina wg. Natashy Turner lekarza i autorki książki „Dieta hormonalna”. Przekąska w tej godzinie przyspieszy metabolizm i wyrówna poziom cukru we krwi. Im mniejszy poziom cukru we krwi, tym mniejszy poziom insuliny, a to właśnie insulina powoduje, że na brzuszku odkłada nam się tłuszczyk. Jedząc co 3, 4 godziny utrzymujemy równy poziom cukru, a to bardzo ważne, jeśli nie chcemy by nasza waga skakała w górę i w dół. Ostatni posiłek, np. lekką sałatkę, duszone warzywa, kanapkę z chudą wędliną, zjedz przynajmniej 3 godziny przed snem. I pamiętaj o jednym, nieważne jaki posiłek spożywasz – żuj, żuj, żuj, każdy kęs  najdłużej jak tylko potrafisz. Trawienie zaczyna się już w ustach, lepiej strawiony posiłek to mniejsze prawdopodobieństwo wzdęć. Nie zapominaj o piciu wody, wystarczająca ilość to 1,5-2 litry w ciągu dnia.

Tego lepiej unikaj
Jeśli tylko to możliwe unikaj cukru! To nie tylko pomoże utrzymać niski poziom insuliny, ale również podnosi poziom glukagonu, hormonu, który pomaga redukować komórki tłuszczowe. Wyobraźcie sobie małego Pacmana, krążącego po naszej talii, który pożera tłuszcz i zamienia go na energię – to właśnie jest glukagon. Im mniej cukru w naszej diecie, tym lepiej.  Unikaj również soli, zwłaszcza tej ze zwiększona zawartością jodu, który prawie natychmiast po spożyciu wywołuje wzdęcia (tak samo działa sos sojowy). Zastąp ją solą morską. Używaj też naturalnych przypraw i ziół, takich jak np. pieprz cayenne, który przyspiesza metabolizm. Ze swojego jadłospisu wyklucz również produkty, które maja właściwości wzdymające. Należą do nich: warzywa strączkowe, wszystkie rodzaje kapusty, a także cebula, por i czosnek. Słodycze, zwłaszcza torty, ciastka z kremem albo z bita śmietaną i napoje gazowane. 

Łatwe ćwiczenia działają cuda!
Będzie idealnie, gdy na 5-minutowe ćwiczenia znajdziesz czas rano i wieczorem. Wcale nie musisz intensywnie trenować, żeby twój brzuch stał się jędrny.  Zrób 15 brzuszków, 15 przysiadów a pomiędzy nimi poskacz na skakance. Po pierwszych 10 dniach zwiększ dawkę ćwiczeń, lub zmień zestaw, bo mięśnie przyzwyczajają się do wysiłku. Jak najczęściej chodź pieszo. Nie musisz od razu biegać na długie dystanse - wystarczy spacer. Przy każdym kroku pracuje ponad 200 mięśni. Jeśli go wydłużysz, poczujesz, jak pracują mięśnie brzucha. W czasie 10-minutowej przechadzki spalisz 50 kcal. Zamiast jeździć windą, wchodź po schodach. Spraw sobie hula-hop, warto, bo efekt 3 minut ćwiczeń dziennie zobaczysz już po tygodniu. Tańcz przy każdej okazji. Rób to co lubisz najbardziej, staraj się tylko by było to w miarę regularnie.

Walcz ze stresem i śmiej się
Stres nie jest zdrowy, pod wieloma względami. Zbytnie zamartwianie się powoduje, że nasz organizm wydziela hormon o nazwie kortyzol, który zakłóca nasz metabolizm i zatrzymuje sól w organizmie. Lekarstwem na to jest głośny śmiech. Nie tylko ćwiczy nasze mięśnie brzucha, ale przede wszystkim wprawia nas w dobry nastrój.  A wtedy, może nawet polubimy nasz brzuszek?

 Autor: Monika Jagielska




0 comments:

Prześlij komentarz